środa, 12 grudnia 2012

Diagnoza kliniczna - karta informacyjna

Poniżej skan karty informacyjnej. 
Wstawiłąm największy mozliwy rozmiar.




















17 komentarzy:

  1. "a także jego widoczny potencjał..."
    Jesteś naprawdę dzielnym chłopcem :) Trzymam kciuki za kolejne skuteczne terapie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten potencjał daje nam siłę i nadzieję..
      Dlateg też przeprowadzilismy się. Wierzymy, ba, my to wiemy, ze nie na darmo.

      Usuń
  2. Ten widoczny potencjał daje tyle nadziei i światła. Franek jest wyjątkowy i ja po prostu wiem, że wszystko się ułoży.
    Ps. Agnieszko, wysłałam Ci maila, byłabym wdzięczna jakbyś znalazła moment na odpowiedź.
    Ślę buziaki wielkie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem Ci dziś, obiecuję.

      Usuń
    2. Spokojnie, nie musisz się śpieszyć :*

      Usuń
    3. Ta, plan miałam wczoraj ambitny. Nie przewidziałam ino, że Francys obudzi się juz po 22. Musisz poczekac do dzisiejszego wieczora
      :*

      Usuń
  3. Kurde nie zam się ale na moje laickie oko to chyba nie jest źle.........dobrze myślę????? No powiedz , że dobrze:)))
    Franulka jest jeszcze mały i na pewno ma czas żeby nauczyć się tego wszystkiego co powinien!!!

    Wszystkie Ciotki zaczynają mieszać w garach żeby było dobrze:)))

    Całusy Patti

    P.S.

    Uściskać Natkę , proszę !!!! Koniecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patti, jasne, ze nie jest źle. Zawsze mogłoby byc 100 razy gorzej.
      Wierzymy we Frania bezgranicznie:)

      Usciskam, uściskam:)
      :*

      Usuń
  4. No cóż, ja i tak wierzę w to, że za jakiś czas będzie to tylko papierek schowany na dnie nigdy nie otwieranej szuflady. A Franio będzie badał dzieci stojąc po innej stronie lustra weneckiego. ;-)
    I rodzice małych pacjentów będą do Niego mówić, Panie Franku a Pan na prawdę kiedyś też miał autyzm... A Pan Franek odpowie - podobno tak, choć ja sam tego wcale sobie nie przypominam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Miki, ale sie usmiałam:) Jestes nieziemska:) (jak to anioł)
      Buziaki
      :*

      Usuń
  5. Ten potencjał jest najważniejszy. Wcześnie zaczęliście walkę i macie ogromne szanse by było dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam wszystko i jakoś spokojnie do tego podeeszlam. Jak na moje oko to wszystko jest do nadrobienia. Autyzm jak to napisali ładnie to problemy z otoczeniem. Ja to mam codziennie w pracy i co? nie ma dla nas terapii:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie odkryli nic nowego, przecież My wszyscy wiemy że Franek ma niesamowity potencjał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Poziom kompetencji poznawczej wykracza poza umiejętności typowe dla rówieśników".
    No i co, i co, i co???!!! Mówiliśmy, żeby Szwajcaria drżała!!!
    Facet już ma kompetencje wykraczające, a co dopiero teraz będzie, jak podciągnie kompetencje emocjonalne???
    Na Twoim miejscu odpaliłabym szampana z radości, diagnoza mówi jak byk jedno: Franek jest ponadprzeciętnym dzieckiem, a kompetencje emocjonalne zostaną wypracowane!!! Jupiiii!!!!
    Tralalala, jingle bells, jingle bells... !!! :))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. "Autyzm to przede wszystkim zaburzenia relacji z otoczeniem, zarówno na płaszczyźnie komunikacyjnej jak i emocjonalnej."

    Ano właśnie.
    U nas ruszyła komunikacja. Kompetencje społeczne w zakresie emocjonalnym leżą. Ale nie można mieć wszystkiego. A przynajmniej nie od razu. :)

    Nie jest źle, a będzie dobrze. Ja to wiem, Wy to wiecie. :) No to będzie. Bo musi.
    Cmok!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle wyczytałam:

    Franio to typ dziwaka, ale wykracza poza umiejętności typowe dla rówieśników, widoczny potencjał:)

    Chyba wiesz, że ci wszyscy naukowy są tacy trochę "inni" jeszcze nie spotkałam "normalnego" zawsze w jakiś sposób odjechani. Pewnie w dzieciństwo ich Matki słyszały ,że nie rokują:)

    Powiem jeszcze tylko, że mój kolega obecnie członek PAN, w podstawówce odstawał bardzo od rówieśników, łajza z WF, pisał bardzo syntetycznie, "mówił prawie wcale", koledzy zawsze dogryzali, nie potrafił się nawalać, zamykał się w sobie. Za to był genialny z matmy, fizy i chemii, już w LO nauczyciele byli zachwyceni, ale dalej chodził przedziwne ubrany i dalej był aspołeczny. Potem dwa kierunki ścisłe i tzw kariera. Do dzisiaj jest "inny" znaczy taki jak był zawsze.

    Co do kontaktów " społecznych" zawsze miałam tak samo, mnie zazwyczaj ludzie nudzą, mogę w pełni zadowolona rozmawiać na 4 tematy, tematy które mnie oczywiście interesują i tyle.

    Wszelkie rozmowy "Dzień doberek itp, olewam, udaję, że nie słyszę. Ludzie bywają okropnie nudni, doszłam do tego już w przedszkolu:)

    Moje kontakty z rówieśnikami były bardzo słabe, nie potrzebowałam dzieci , później grupa rówieśnicza też mnie nie pochłonęła, jak i dzisiaj za gadaniem z ludźmi o "wszystkim " nie przepadam.

    Gdybym za karę musiała pojechać na takie typowe wczasy, gdzie się odpoczywa, w dużym hotelu, a tłumy są wszędzie, uciekłabym w 5 minut.

    Najważniejsze to podchodzić do tematu w sposób indywidualny, wszelkie diagnozy, opisy odnoszą się do jakiegoś modelu, a model to zazwyczaj dominanta wszystkich obserwacji, a jest jeszcze odchylenie itp.
    Dzisiaj wszystko można opisać, nazwać , włożyć w ramkę, ale jest jeszcze "samo życie" różne warunki rozwoju itp.

    Franio u "innych Rodziców" z takim samym potencjałem jak i wszystkimi niedostatkami nie byłby taki sam, to kwestia nakładania się kilku płaszczyzn.

    Franio przy Julce to Przyjemniaczek, nawet fotkę możesz zrobić, jak jest wesoły, Julce takiej fotki czasem długo nie da się pstryknąć. Mówisz do Frania normalnie, my gadamy Julko-szyfrem:)

    Babcia i Mama Julki za głowę się złapały kiedy pani psycholog oznajmiła, że Julka jest nauczona wymuszania wyciem, zawsze jak wyła miała pełne wsparcie, była utwierdzona ,że to co robi jest słuszne. No jak to nie przytulać dziecka, kiedy płacze, nie proponować , misia, laleczki i ciasteczka?:)

    Orzekły zgodnie "Ta Pani się nie zna, to chyba jakiś potwór :)
    No i jak można dziecku coś kazać, skoro nie chce tego zrobić, przecież to barbarzyństwo totalne:)

    Pisze te wypociny, bo sama zobacz, ile dobrego robisz dla Frania i jest to działanie „celowane”, przyjmujesz wszystkie zalecenia, działasz.

    Wiesz jak się Rodzice buntują, kiedy nie usłyszą tego co chcieli usłyszeć, no i jak nie ma poprawy po 2 dniach, to zapał spada. Ty dzielnie trwasz i dotrwasz do etapu który jest dla Frania decydujący.
    Franio może nie będzie "typowy", ale w sumie co to znaczy, każdy z nas jest trochę bardziej lub mniej zdziwaczały.

    Ciekawa jestem jakie obszary z tych kluczowych, będę kluczowe dla Frania najbardziej? No i gdzie leży ta równowaga między nie pozwalać, a pozwalać? Na ile odpuścić, na ile przycisnąć ? No i jak to zrobić bez guli w gardle? No mam same „mądre pytania”:)


    Nie powiem już jakie miałam bezpośrednie skojarzenie po przeczytanie tej diagnozy, bo byś mnie mogła przegonić za 7 gór. Ba, nawet słownictwo podobne:)

    Potłuczonych wierszyków już nie będę wstawiała, siara jak nic, moje wypociny już są dostatecznie potłuczone:)

    Pozdrawiam zimowo. Edzia.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję