środa, 28 stycznia 2015

Skutki onego

Skutek nr 1
Skrzynka pęka - od zatroskanych maili Waszych, od maili zaprzyjaźnionych mam zmagających się z onym u swoich dzieciaków.
Wiemy, że nie jesteśmy sami - i w naszym strachu i w spotkaniach z onym.
Dzięki, że jesteście.

Skutek nr 2
Znowu uważniej patrzymy na Franka, cieszymy się bardziej ze szczegółów, które bez onego zapewne wywołałyby co najwyżej uśmiech na twarzy a teraz są źródłem euforii.
Bo Franio kolejny raz wyszedł dziś ze swoją grupą na przedszkolne podwórko.
Bo próbował (dramatycznie nieumiejętnie) obetrzeć łzy z buzi Antosi, z którą ma Tomatisa. Pierwsze otarte łzy damskie (!)
Bo tak bardzo kontrolował się cały dzień i starał, by nie krzyczeć, gdy Antosia płakała.
Bo rozumiał, że to może Antosię jeszcze bardziej wystraszyć.
Bo poprosił dziś o przeczytanie czterech bajeczek przed snem (w końcu trzeba nadrobić pięć lat).




Skutek nr 3
Odświeżyliśmy pamięć - jak to z onym bywało.
Co nam da życie z onym pod rękę do 12 lutego? Kolejne wulkany na żołądku? Siwe włosy? Nerwową atmosferę w domu? Bez sensu.
Poza wszystkim mam jakieś takie omnipotentne przekonanie w sobie, że lekarze ZNOWU się mylą. 
Ktoś mi zabroni? Niech tylko spróbuje! Nawet dobrzy lekarze się mylą. No.
W związku z tym - patrz skutek nr 2. 
Jakby tego było mało:
- W sobotę idziemy z naszymi robalami do ZOO. Może Franc przestanie widzieć w co drugim mężczyźnie goryla? (Tak mi ciągle głupio za pana akustyka).
- W niedzielę idziemy z Francysiem do kina na poranek - pierwszy raz w jego życiu!! Czy ja pisałam, że w ubiegłą niedzielę byliśmy z Krasnalem zobaczyć kino, pani kierownik weszła z nami do sali, w której są poranki dla dzieci (sala tylko dla Franca - to się nazywa Hameryka po opolsku, panie), Francik wypróbował fotel, wciągnął popcorn karmelowy i stwierdził, że to fajne miejsce. Z tak pozytywnym nastawieniem chłopaka ruszamy w niedzielę rano na projekcję bajek. Ależ to wyzwanie dla Francysia!
(Wizytę w kinie zaczęliśmy załatwać z tydzień wczesniej. Znowu się okazało, że wszystko zależy od dobrej woli, empatii i chęci pomocy drugiemy człowiekowi - kierownictwo opolskiego Heliosa bez problemu zgodziło się pomóc Frankowi w bezstresowym zapoznaniu się z kinem).




Skutek nr 4
Starym indiańskim zwyczajem zgłosiłam nasz blog do konkursu Blog Roku 2014. Trza o Francu opowiadać, nieprawdaż? Głosowanie będzie trwało od 3 do 10 lutego. To też piękny zajmowacz myśli jest. W kwestii głosowania odezwę się 3 lutego.


Taki sobie plan aktywności na najbliższe dwa tygodnie ułożyłam. 
Bez onego.
Niech spada kurdupel.





Ps. Noo tak się chwalę, jakbyśmy sami tak do wszystkiego doszli. Guzik prawda. Gdyby nie 'ciocia Monika' (naczelna terapeutka Franca) to guzik by ze zwalczania onego było. Jak dobrze, że jest ... właśnie tak. To była barrrdzo dobra decyzja. 

8 komentarzy:

  1. Hmmmm, chyba nie w temacie jestem bo nie wiem co to za "Ony".
    Wow, jestem pełna podziwu pań z kina! Oby film się podobał :-D
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O onym we wpisie poprzednim pisałam.
      A kino już w niedzielę - napisze na bank jak było. I mam nadzieję, że będzie dobrze :)

      Usuń
  2. Te heliosowe poranki to świetna rzecz. To są seanse dla dzieciaków, przynajmniej nam nikt nie zwracał uwagi gdy Julka miała "kryzys" i kolega autyzm zaczął dominować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za opinię.
      Mam nadzieję, ze będzie ok, choć Franek na bank wolałby na ekranie zobaczyć Bolka i Lolka niż Scoobiego ;-)

      Usuń
  3. To jest bardzo dobry plan aktywności;-)także, udanego weekendu,pozdrowienia Marta M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, mam nadzieję ze będzie dobry :)

      Usuń
  4. Ony jest jak goryl,to podstępna,destrukcyjna małpa:(Włazi na plecy i się nieźle trzyma:(Goń go w diabły!Dobrze,że masz pod ręką ciocię Monikę!
    Chciałabym,by Franio polubił poranki-poniesie wspomnienia na dłuuugo:)
    A zdjęcia Frania-tyle w nich klimatu,że nie mam na to słów,nie potrzeba:)))
    Niech już będzie 13lutego! przytulam,Prababka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 12, kochana, 12 :)
      A za ciocię Monikę, to wiesz...do Częstochowy ;-)

      Buziaki od nas :*

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję