piątek, 16 stycznia 2015

Tomatis - pierwszy tydzień

Zgodnie z obietnicą krótka relacja po pierwszym tygodniu pierwszego etapu Tomatisa.

Cały pierwszy etap to 30 godzin. Codziennie Franio ma zajęcia przez 2 godziny zegarowe, więc ten etap będzie trwał trzy tygodnie. Cena pierwszego etapu to 1.500 zł, przy czym rodzic towarzyszący dziecku także bierze udział w trening słuchowym. Terapeutka prowadząca zajęcia ostrzegała nas, że reakcje dzieci są bardzo różne - czasem następuje wyraźne pogorszenie się zachowania, dzieci są płaczliwe, nerwowe. Za to efekty bywają czasem wręcz spektakularne - zdarza się, że dzieci nawet przestają używać pieluch! Raczej normą jest to, że dzieciaki stają się bardziej kontaktowe, poprawia się koncentracja, uwaga słuchowa i mowa czynna. Już podczas pierwszego tygodnia terapii powinniśmy zauważyć jakieś efekty. Terapeutka podczas pierwszego spotkania zastrzegła jednak, że aby cały trening  miał sens, dziecko musi przejść przynajmniej dwa etapy Tomatisa. Drugi etap jest o połowę krótszy.




Byliśmy ciekawi, jak Franio zareaguje, czy wytrzyma dwie godziny w słuchawkach, czy będzie chciał chodzić na zajęcia i, wreszcie, czy będą jakiekolwiek pozytywne efekty terapii.
Pierwsze 10 godzin za Franiem. Oto nasze obserwacje:
- Codziennie po zajęciach Franio był zmęczony jak mops. Dobrze więc, ze ustawiliśmy mu Tomatisa o godz. 14.15, bo po zajęciach Krasnal nie jest w stanie już nic robić.
- Zajęcia są super - Francik bawi się, rysuje, maluje - nudy zero. Tylko pierwszego dnia pod koniec trochę się denerwował, bo było mu zbyt gorąco w uszy.
- Pani terapeutka zna język migowy. Była pod ogromnym wrażeniem tego, jak Francik, mimo wszystkich swoich obciążeń, świetnie miga (miód na serce).
- Trzeciego dnia Krasnal był po zajęciach bardzo rozdrażniony.
- W okolicach trzeciego dnia włączył się Franciowi "program samoprzylepny" - stał się najprzytulaśniejszym dzieckiem świata! I to jest baaaaaaaaaaaaaaaaardzo fajne :)
- Minus "programu samoprzylepnego" - dzieć przywędrował do naszej sypialni w nocy (!!!) - to po tylu miesiącach samodzielnego spania w swoim pokoju! Wszedł do naszego łóżka, przytulił się i zasnął smacznie. To też było fajne - raz , że taka bliskość Frania jest po prostu cudowna, dwa, że dzięki temu mogliśmy po prostu przespać całą noc. Wiedzieliśmy jednak, że zjednoczone siły terapeutyczne nie będą zadowolone. No i nie były (bo zaraz schemacik się zrobi i młodego do osiemnastki jego nie pozbędziemy się z sypialni). Dziś wieczorem więc rozrysowałam Frankowi, kto w czyim pokoju śpi, powtórzyliśmy to ze sto razy i....zobaczymy, jak będzie dziś w nocy.
- W treningu z Franiem uczestniczy jeszcze jedna dziewczynka, Antosia. To jest naprawdę fajne rozwiązanie.
- W czwartek Franio w pewnym momencie zaczął się bawić zabawkowymi mebelkami i sprzętem łazienkowym - pięknie tematycznie. Sam z siebie - kąpał lalę i wysadzał ją na ubikację. Znowu miód na serce:)
- Podczas dzisiejszych zajęć p. terapeutka spytała, czy jest jakiś progres pokarmowy, bo często się takowy zdarza. Pan mąż odpowiedział zgodnie z prawdą, że nie. Chłopaki wrócili do domu i...synuś zażyczył sobie żurku tatowego!!!!!!!!!! Pierwszy raz w życiu!!!!!!!!!!!!!!! A gdy mama wróciła z pracy, zamigał, że chce obciąć włosy (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!). A ile proszenia przez ostatni miesiąc było, obietnice nagród nie pomagały nic a nic. A tu proszę - chłopak jest już opitolony jak się patrzy ;-)
- Czwartego dnia terapii Francik miał najlepszy dzień w przedszkolu od września - gdy tylko pan mąż przyszedł po Franka, panie przedszkolanki dosłownie rzuciły sie nań - to cytat z pana męża (taaak, właśnie taaak - się zastanawiam, co z tym faktem zrobić ;-) ) i jedna przez drugą zaczęły opowiadać, jak świetnie Franek współpracował cały dzień z dziećmi, jak starał się powtarzać "Król Karol kupił królowej Karolinie..." i migał przy tym literkę K, i w ogóle jak fajny był:) Następnego dnia (czyli dziś) jednak znowu łobuzował - pewnie nie chce zostać największym przedszkonym aniołem...ech... Jak by nie było - ten przedszkolny czwartek dał nam taaaaaaaaaaaakiego pozytywnego kopa:)
- Franio bardzo lubi chodzić na zajęcia. Dziś miał taką nieszczęśliwą minę, gdy się skończyły - po zdjęciu słuchawek migał, że chce jeszcze.



Podsumowując:
Mamy wrażenie, że znaleźliśmy kolejny element Frankowej układanki - znowu krok do przodu. Jesteśmy nastawieni pozytywnie i z niecierpliwością czekamy na to, co przyniosą najbliższe dwa tygodnie. 


Na zakończenie kilka zdjęć z dzisiejszego dnia


 Malowanie zaczęło się tak:


Potem było już tylko ciekawiej:)






Ps. W tzw. międzyczasie ciśnienie podniosło nam badanie słuchu Frania - o tym pisałam na FB Frankowym. W środę Franio był u lekarza, został przebadany ponownie i okazało się, że Krasnal przeszedł zapalenie ucha środkowego (taka bezgorączkowa i bezbolesna odmiana) - dostał reklamówkę leków i zalecenie powtórki badań za trzy tygodnie. Treningu słuchowego nie musiał przerywać. 

10 komentarzy:

  1. Czuję w kościach, że przed Wami, a szczególnie przed Frankiem, ogromne zmiany! :) Ale już niiic nie mówię, tylko śledzę dalej... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga a jest jakieś ograniczenie wieku do Tomatisa? Dorosły też może? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że może!
      Najpierw jest diagnoza - na nią poszłam z Franiem ja. Jak przeczytałam diagnozę, to siadłam z wrażenia. Niestety nie mogę uczestniczyć w zajęciach z Franiem (bo praca) - pozostanę więc taka niewyterapeutyzowana ;-) Pan mąż uczestniczy w zajęciach z Franiem i też ma słuchawki i słucha tego, co młody. Dziś mi się poskarżył, że po Tomatisie ma zdecydowanie lepszy apetyt ;-) Czekamy, kiedy T. tak na Frania podziała ;-)

      Usuń
  3. Baaaardzo fajnie czyta się takie wpisy! Cieszę się ogromnie z osiągnięć Franka :)
    Minki Franka podczas malowania - BEZCENNE :D
    No i tak mi się właśnie wydawało, że na zdjęciach z listem Franek jakąś inną fryzurkę ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dałam z siebie wszystko podczas cięcia Frania, ale uwierz mi -ciężko ciąć dziecki uskuteczniające taniec węża ;-) Mam jednak nadzieję, że najgorzej nie jest ;-)

      Nas te tomatisowe efekty też bardzo cieszą:)

      Usuń
  4. A czego oni tak przez te 2 godziny słuchają???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzyki Mozarta i chorałów gregoriańskich. Przynajmniej to słyszy ucho.
      Tu masz dość dużo informacji o Tomatisie: http://www.tomatis.com/pl/metoda-tomatisa/najczestsze-pytania.html

      Usuń
  5. Noooo - ja tam czekam na spekatkularne efekty pozytywne terapii! W sumie nie zdziwię się, jak na koniec Franek przestanie migać i zacznie... gadać... :P :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieeeeeeeeeeeeemmmm :) :)
      Znam Twe zdanie w tej kwestii :) :)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję