sobota, 29 grudnia 2018

Nie strzelam bo kocham

Autorką grafiki jest Najlepsza Siostra na Świecie

Co roku odbywa się okrutny festiwal radości. Okrutny, bo nieuwzględniający słabszych. Tych, którzy z powodu owego radosnego świętowania cierpią. 

Kilka dni temu znajoma z pracy (świetna, wrażliwa kobieta) udostępniła u siebie na FB zdjęcia przepięknego kota i relacji jego włascicielki - kocurek nie przeżył wybuchu petardy, do którego doszło przy oknie, na którym siedział. Zmarł z powodu częstoskurczu i pęknięcia ściany serca.
W naszym domu od tygodnia Franek zadręcza nas pytaniami:
 - Kiedy będą strzelać?
Wczoraj usłyszał pierwszy wystrzał - przerażenia Franka nawet nie jestem w stanie Wam opisać. I tak co roku. Ten sam lęk Franka, ten sam płacz i strach. I nasze tłumaczenia (kiepskie najwyraźniej). 
Teraz jest może o tyle łatwiej, że nie jest już chyba tak trudno jak kiedyś wyjasnić naszemu chłopakowi, co się dzieje. Jednak mimo że jest on mądrym chłopcem, mimo że dużo rozumie, to huk noworocznych fajerwerków i petard wymyka się wszelkiej racjonalizacji.


Dla wielu z Was okres okołosylwestowy to czas oczekiwania na imprezy, poszukiwania kiecek, zaklepywania terminów u fryzjera, wyszukiwania alkoholi itd. (dobra, nie mam pojęcia czego jeszcze - zdążyłam zapomnieć). Dla nas to czas niemożliwego - tłumaczenia Frankowskiemu, dlaczego ludzie strzelają, wyjaśniania i tłumaczenia dziecku, że to z radości i że będzie krótko - tylko o północy. Ale to słaby argument.  Sami wszak wiecie, że strzelanki okołosylwesterowe trwają kilka dni. 
Dziś mieliśmy popołudnie wyjęte z życia, bo staraliśmy się uspokoić Franka rozwalonego na milion kawałeczków strzałami w okolicy. Bolek (synek numer dwa) schował się pod kołdrą w naszym łóżku, Frankowi to nie wystarczyło. Co roku mam ochotę krzyczeć z bezsilności: ludzie, po cholerę wy strzelacie?? Co Wam to daje?? Zanim jeszcze ów stan nastąpi, jestem w stanie tłumaczyć i prosić: nie strzelajcie - dla zwierzaków to koszmar, który sporo z nich przypłaca życiem, dla wielu dzieci niepełnosprawnych to również koszmar. Proszę, oszczędźcie go słabszym, którzy tego zwyczaju nie rozumieją i z jego powodu cierpią.

Obiecałam dziś Frankowi, gdy już się uspokoił po dwóch wystrzałach, że napiszę w internecie prośbę, aby ludzie nie strzelali. 
- Tak, napisz.
Jeszcze idąc spać dopytywał mnie, czy aby na pewno to zrobię. Przy okazji skonsultował grafikę autorstwa Najlepszej Siostry na Świecie (cudna, prawda?). 
Zapytałam Franka, co mam napisać.
- Że to paskudne. Wulgarne*. Okrutne.
- A jacy są ludzie, którzy strzelają w sylwestra?
- Przerażający i źli. 
- Jacy jeszcze?
- Paskudni. Niebezpieczni.
- A jakie są fajerwerki dla ciebie?
- Straszne. Niefajne.
- A co, Franiu, czujesz, gdy ludzie wystrzeliwują petardy i fajerwerki?
- Strach. Złość. Smutek. 
- Dlaczego?
- Bo jestem przestraszony.

Weźcie pieniądze, które w tym roku przeznaczyliście na fajerwerki i kupcie karmę dla zwierzaków ze schroniska. Albo sobie jakąś książkę (jesli uważacie, że przegięłam z tym prozwierzęcym spojrzeniem - w końcu nie od razu Rzym zbudowano), albo odłóżcie sobie na wakacje (na bank na jeden nocleg więcej Wam starczy!), albo...odłóżcie na cokolwiek. 
Tylko nie strzelajcie, proszę.
I niski pokłon przed każdym z Was składam, którzy zmienicie swój zamysł pod wpływem tego wpisu i postawą znanych ludzi - Jurek Owsiak obiecał, że fajerwerków w tym roku nie będzie, Rafał Trzaskowski podobnie (>>TU).  
Kto jeszcze?
Ej, no proszę - kto nie strzela w sylwka? Dajcie znać!
Niestrzelanie jest trendy - dla tych dwóch, co ukradli nam serca.




*Wylgarny to względnie nowy przymiotnik w słowniku Franka. Jest duża szansa, że jeśli coś mu się nie spodoba, zostanie określone jako wylgarne (frankowwersja to, nierzadko: - To jest burgarne!).

     

44 komentarze:

  1. Ja! Ja nie strzelam! Mąż coś zagadnal ale zabiłam go wzrokiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha, zabijający wzrok żony - uwielbiam! :D :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Moj wnuczek, 5latek,calkiem zdrowy, tez od kilku dni juz dopytuje, ,kiedy beda wybuchy" Tak sie bidulek tego boi a co dopiero takie wrazliwe dzieci, jakimi sa autysci. W zeszlym roku pojechalismy na ten , glupi"przepraszam, czas nad morze. Tam dopiero zafundowalismy chlopcu ekstreme. W tym roku zostajemy w domu. Oby te minuty trwaly jak najkrocej. Zyczymy tego Wam i sobie tez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Natka przeczytała Twój komentarz i powiedziała tylko "Jakie to strasznie przykre".
      Życzmy sobie wszyscy podnienienia świadomości i wrażliwości na drugiego człowieka.
      Spokojnego sylwestra.
      I usciski dla wnuczka.

      Usuń
  4. w Krakowie miasto już 6 lat nie strzela i jest super, oczywiście są prywatne imprezy i tu już tak super nie jest, ale może kiedyś zmieni się mentalność ludzi - tego Wam i sobie z całego serca życzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Po milionkroć TAK - NIE STRZELAJCIE!!! Bo to trauma straszliwa dla ludzi (zwłaszcza chorych dzieci), zwierząt, ptaków. Ludzie! Lasery są lepsze! Jak ja marzę o całkowitym i SKUTECZNYM zakazie strzelania, Boże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jak bardzo Cię rozumiem! Może kiedys doczekamy czasu zakazu strzelania.
      Oby.

      Usuń
  6. Wrocław też ma nie strzelać fajerwerkami w tym roku. Na szczęście. Oby to zjawisko stałą się nową słuszną tradycją a nie tylko zrywem jednorocznym. Tego Wam i sobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obok Krakowa to kolejne miasto, które uwielbiam.
      Oby niestrzelanie stało się tradycją :*

      Usuń
  7. No ba, jasne, ze nie strzelamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, ciotka, od Ciebie innej odpowiedzi nie oczekiwałam! :*
      Uściski dla Was, dziewczyny :*

      Usuń
  8. My nie strzelamy, przede wszystkim dlatego, że uważam iż to niebezpieczna "zabawa"; nie tylko pod względem poziomu decybeli.
    Adaś akurat w drugą stronę- o ile zawsze do szału doprowadzał go szum suszarki, odkurzacza czy nawet włączonego komputera, o tyle dźwięki naprawdę głośne i dla większości nieprzyjemne, toleruje zadziwiająco dobrze, a nawet chyba lubi (jako 1,5-2 latek nie spał na spacerach bo go denerwował szum kółek od wózka, ale zawsze zasypiał, kiedy mu nad głową przyjeżdżał pociąg lub ktoś obok bardzo głośno śmignął na motorze). Za to zobaczymy jak nasza kotka, to jej pierwszy Sylwester.
    Najgorsze wspomnienia fajerwerków mam sprzed kilkunastu lat, kiedy byłam na spotkaniu młodych Taize w Zagrzebiu. Tamtejsza młodzież świetnie się bawiła rzucając nam pod nogi głośno wybuchające petardy; nam do śmiechu nie było. Taka smutna refleksja mnie wtedy naszła, że to odreagowanie po tym, czego doświadczali przez kilkanaście lat, po traumie wojny :(
    Spokojnego Sylwestra! Dla Frania, Bolka i wszystkich ludzi i zwierząt, którym niemiłe są odgłosy petard.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnego dla nas wszystkich :*
      A jak ma na imię Wasza kotka?

      Usuń
    2. Kotka wabi się Szilka. Z takim imieniem wzięliśmy ją z domu tymczasowego (chyba tylko trochę spolszczyliśmy pisownię;)

      Usuń
  9. Może to głupie, bo ja się nie znam na autyzmie, ale czy stopery do uszu zamiast aparatów nie poprawilyby sytuacji? Albo zdjęcie aparatów i zatkanie uszu watą? Do tego opuszczone rolety i może będzie lepiej. Biedny Franek i Boluś... Moja kotka Luna też się bardzo boi. Łowicz nie strzela, ale ludzie na pewno puszczą parę petard... Żeby to choć ładne było, ale takie sjlepowe petardy to jeden wielki badziew, te imponujące są za drogie dla detalicznych konsumentów Idealnie sytuację oddaje pewien wierszyk znaleziony w internetach (przepraszam za dobitność słownictwa!) " Je*ut pierdut, świzdu gwizdu pięćset złotych poszło w pi*du" .
    Sciskam setdecznie,życząc zdrowia i rodzinnego spokoju na Nowy Rok!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie.
      Ja nie rozpatruję czy to związane jest z autyzmem, niedosłucham, neurologią czy czymkolwiek innym. Patrzę po prostu na Franka - moje dziecko (bez etykiet medycznych) i widze jak się boi.I boli mnie to cholernie. I tak bardzo chciałabym mu pomóc i nie wiem jak... Jedyną drogą, jaką widzę, jest ten blog i prośba do ludzi, aby nie strzelali.
      Uściski

      Usuń
  10. No dobrze, a co zrobić mając dziecko z ZA, które czeka z niecierpliwością na fajerwerki w Sylwestra, bo je uwielbia? Ja na odmianę właśnie odwrotnie - "strzelam bo kocham". Mieszkamy na wsi, kupujemy tylko bezpieczne produkty, sami odpalamy w odpowiednich warunkach, chronimy nasze koty przed hałasem (mamy trzy) i ja nie bardzo lubię petardy, ale robię to właśnie dla syna, który nie może się doczekać. Dla niego Nowy Rok nierozerwalnie wiąże się z fajerwerkami i szampanem, a jako Aspik jest barrrrrdzo dosłowny, po prostu tak musi być i już. Co w takiej sytuacji mielibyśmy zrobić? Dla Kacpra to po prostu tradycja. Ja rozumiem, że są osoby i zwierzęta, które się boją, szanuję ich uczucia i strach, rozumiem Twoje uczucie do swojego dziecka (sama też jestem matką dziecka niepełnosprawnego), podziwiam Cię za Twoją walkę na rzecz nie tylko Twojego syna, ale i innych dzieci, uwielbiam Twoją książkę itd. itp. ale chyba po raz pierwszy się z Tobą nie zgadzam i dlatego postanowiłam skomentować. Czy mam czuć się nie w porządku, bo jednak ja będę strzelać i będę to robiła z miłości do swego dziecka ?Pozdrawiam noworocznie-Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, ogromnie się cieszę, że się odezwałaś. Twój głos w tej dyskusji jest dla mnie bardzo ważny (czekałam na taki komentarz!). Po pierwsze nie patrzyłabym na to, że Twoje dziecko lubi fajerwerki (niejako uzasadniając to ZA), po prostu ludzie tak mają, że je lubią - i już. Bo profesjnalnie przygotowany pokaz ładny jest i tyle. Problemem jest właśnie odpowiedzialność. Coż pięknego jest w rzucaniu petard hukowych w pobliżu ludzi kilka dni przed czy po sylwestrze? To po prostu napawanie się strachem innych nie mające nic wspólnego ze świętowanie. O tym m.in. własnie piszę. Ja rozumiem, że ludzie uwielbiają patrzeć na kolory rozświatające nocne niebo. Rozumiem ten zachwyt, naprawdę. Sama uwielbiam to. Wierzę, że pokazy laserowe, profesjonalnie przygotowane, potrafią to zastapić. W końcu ta sama feeria barw, tyle że bezgłośna. I wiesz, odkąd jestem mamą Franka na wiele kwestii spoglądam inaczej, przez pryzmat znajomych dzieci niepełnosprawnych. I - uprzedzając ewentualne komentarze - nie ma we mnie złości na Ciebie za Twój komentarz, rozumiem przekorę, rozumiem chęć dostarczenia własnemu dziecku tego, co on lubi. Rozumiem jednakże z Twojego wpisu, ze nie odpalacie petard hukowych na oślep przez dwa tygodnie.. Rozumiem, że dla Kacpra tradycja jest ważna i wiem też, że w przypadku zakazu używania fajerwerków przeciętny "Kowalski" nie będzie mógł sobie pozwolić na pokaz laserowy, wierzę jednakże też w mądrość naszych dzieci i mądrość rodziców, którzy są w stanie wytłumaczyć dzieciom, dlaczego zrywa sie z długoletnią tradycją na rzecz relacji z pokazu laserowego w TV.
      Pozdrawiam Cię, Was wszystkich serdecznie.

      Usuń
  11. Aha, i są fajerwerki i rzymskie ognie bezhukowe - my takie kupujemy. Powinien być zakaz tego co dla życia i zdrowia(w tym słuchu) niebezpieczne, bo za dużo jest chińskiego badziewia, a właśnie to jest zwykle bardzo hałasliwe i nie ma walorów estetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, nie miałam pojęcia o istnieniu rzymskich ogni bezhukowych!!!!! Dzięki za wskazówkę :)

      Usuń
  12. W życiu nie kupiłam i nie używałam, tę kasę można tak miło na lepsze rzeczy przeznaczyć :) Ale wizualnie lubię popatrzeć, dźwięk nam obojętny, kot się nie boi, dzieci nie mają problemu, za to bardzo mi przeszkadza ekologiczna strona zagadnienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Warszawa w tym roku ma pokaz laserowy zamiast pokazu fajerwerek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko na nic, skoro ludzie i tak juz od Bozego Narodzenia napieprzaja jak popaprani....

      Usuń
    2. O to właśnie chodzi mi w moim wpisie.

      Usuń
    3. Jejku, a u nas na razie tak spokojnie...W tym roku jeszcze nie słyszałam fajerwerków! Aż jestem zaskoczona, bo zwykle były faktycznie odpalane już dzień- dwa przed Sylwestrem. Tyle że mała miejscowość, może dlatego?

      Usuń
    4. Uważam, że świadomośc społeczna wzrasta z każdym rokiem.
      I to jest bardzo pocieszające.

      Usuń
  14. Mój pies od ładnych kilku dni wychodzi na spacer jak za karę. Uszy skulone, ogon podkulony, brzuch przy chodniku, trawniku. W domu słyszy, to też nie może się uspokoić. Jutro leki dostanie, ale one nie sprawią, że nie będzie czuł. Syn boi się syren alarmowych, choć już uszu nie zatyka, a fajerwerki lubi oglądać, ale z bardzo daleka, huku nie lubi. Ja nie puszczam, szkoda mi kasy, żal zwierząt, dzieci, a i dorośli nieraz mają z tym problem. Będziemy palić zimne ognie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też. I na te zimne ognie Franko cieszy się ogromnie.
      Zyczę Wam, mimo wszystko, spokojnego czasu okołosylwestrowego.

      Usuń
    2. Też mamy zimne ognie :)

      Usuń
  15. Nie jestem autystykiem, ale też nie cierpię fajerwerków i sztucznych ogni. Zwłaszcza że zawsze je strzelają w parku za moim oknem. Coś strasznego. Dlatego nie dziwię się Frankowi, że jeszcze przed Sylwestrem ma dość. O biednych zwierzętach już nie wspomnę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, jak Franko był mały rozmawiałam na temat strzelania noworocznego i jej odczuć. Powiedziała mi, ze dla niej to koszmar - jakby coś jej w głowie eksplodowało.
      Ciekawa jestem Twojej opinii.
      Uściski.

      Usuń
    2. Mam podobnie, w dodatku potem długo dochodzę do siebie przez te błyski. Dzisiaj np. strzelają u nas już od 16. Zwariować można. I nie dajcie sobie wmówić, że z tego się wyrasta, bo to nie prawda.
      I tak sobie pomyślałam, że u nas główny problem nie tkwi w miejskich fajerwerkach, bo te trwają jakimś tam ciągiem przez powiedzmy 10 minut(tak, to nie jest też dobre, ale nie wiem jak zobrazować to, o co mi chodzi :)), ale przez indywidualnych ludzi, którzy potem strzelają co jakiś czas, przerywając i ciszę, i ciemność. W dodatku kiedyś taka odpalona petarda trafiła nam w okno. Szyba wytrzymała i tylko został taki ślad, ale co by było gdyby poszła w drobny mak, a petarda wpadła do mieszkania? Od tamtego czasu jeszcze bardziej nie lubię fajerwerków.
      Kochani, z okazji Nowego Roku chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze. Aby problemy Was omijały, a Franek i Natalia nieustannie zaskakiwali.

      Usuń
  16. Ja nie strzelam. Nie strzelamy!! Mimo, że nasz adoptowany psiak Boluś jest głuchy, a starsza od niego suczka,chociaż słuch ma znakomity, jest bardzo odważna i się nie boi!! Promujemy Sylwester bez strzelania!!!! Dla Frania!!! Dla tych, którzy nie lubią!!
    Uściski na Nowy Rok. A dla Najlepszej Siostry- brawo!!!!!!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  17. Padły tu i na Frankowym FB argumentu dot. dzieci lubiących pokazy noworoczne.
    Myslę, że naszą rodzicielską odpowiedzialnością jest uświadomienie dzieciom, czym nie tylko dla osób ze szczególną wrażliwością sensoryczną, dla zwierząt wystrzały. Odpowiedzialni jesteśmy także za nasze środowisko - nie oszukujmy się, fajerwerki to także tony odpadów i zanieczyszczenie atmosfery. Myśląc o ekologii i świecie, w którym będa zyły nasze dzieci, po prostu musimy zacząć zmieniać nasze nawyki.
    Pozdrawiam Was serdecznie noworocznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie srzelalam, nie strzelam i nie strzele. Jako i maz moj oraz dzieci me. I te sprawne i te nie w pelni sprawne. A wiekszosc nocy sylwestrowej na zmiane spedzimy w kliblu. Tam nie slychac strzalow i psina czuje sie w miare bezpiecznie.
    Lasery sa piekne, bardziej przyjazne srodowisku, ciche. Maluja swiat!
    Do siego!

    OdpowiedzUsuń
  19. W Bydgoszczy miały być fajerwerki bezhukowe :) Jak było - nie wiem, ale myślę, że to zmiana w dobrym kierunku.
    Właśnie poznałam Waszego bloga - wszystkiego dobrego!
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę na tę nową znajomośc :)
      Dobrego roku :)

      Usuń
  20. Mój syn z ZA uwielbia fajerwerki. Od małego. Teraz ma 16 lat i w sylwestra miał dużo radości. Sami nie puszczamy bo mi wyobraźnia tak działa, że widzę oderwaną rękę albo przebitą głowę ��. Jeden nasz pies niczego się nie boi a drugi i burzy i wystrzałów boi się panicznie. Daliśmy my leki uspokajające i bardzo mu to pomogło. W tym roku był tylko lekko zaniepokojony a zwykle była mega panika.
    Tak tylko napisałam jak jest u nas. Żeby nie było, że jest tylko jeden punkt widzenia, że fajerwerki to dla autystów koszmar i że nie można próbować pomoc i ludziom i zwierzętom przetrwać ten czas.
    Monika która od początku twierdziła że Franio będzie mówił ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, ja nie pisałam o autystach, lecz o Franku. W ogóle nie lubię patrzenia na ludzi i traktowania ich przez pryzmat etykiet wszelakich - szczególnie tych medycznych. Po prostu są stworzenia na tym świecie, dla których huk petard noworocznych to koszmar.
      Pozdrowienia dla Was.

      Usuń
  21. Bardzo poważna oferta kredytowa

    E-mail: simondurochefort@gmail.com
    Whatsapp: +33 7 56 94 93 46

    cześć
    Jestem Simon, udzielam pożyczek każdej osobie, firmie i stowarzyszeniom bez wyróżnienia rasy i kontynentu, które pragną według następujących kryteriów:
    Wybór kwoty: od 5 000 do 20 000 000 EUR.
    Wybór okresu spłaty: od 1 do 20 lat. Zwrot jest 3 rodzajów: miesięczny, roczny lub pojedynczy.
    Roczna stopa oprocentowania: 3% kwoty pożyczki.

    E-mail: simondurochefort@gmail.com
    Whatsapp: +33 7 56 94 93 46

    Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję