niedziela, 23 września 2018

Jak to jest z ED

W związku z zalewem wiadomości dotyczących edukacji domowej (ED) postanowiłam popełnić ten wpis, w którym - mam nadzieję - uda mi się odpowiedzieć na wszystkie, lub przynajmniej większość, Waszych pytań.
Rodzice, którzy chcieliby przenieść swoje dziecko do ED muszą wystąpić do poradni psychologiczno-pedagogicznej z wnioskiem o wydanie opinii w tej sprawie. Może to mieć miejsce na każdym etapie edukacyjnym i w każdym momencie roku szkolnego. PPP bada ucznia i wydaje opinię - może być ona pozytywna (taką otrzymał Franko) lub negatywna. Co ciekawe, jak nam powiedziano, nawet opinia negatywna nie jest wiążąca dla rodziców. Jesli chcemy przenieść dziecko z dotychczasowego przedszkola czy szkoły do ED, to po prostu to robimy po otrzymaniu opinii. Musimy jednak mieć upatrzoną tzw. szkołę macierzystą, która przyjmuje nasze dziecko pod swoje skrzydła. Edukacja domowa nie oznacza bowiem, że rodzice zabierają dziecko do domu i tam je edukują bez żadnej kontroli. Zadaniem szkoły macierzystej jest m.in. przeprowadzenie na koniec roku egzaminów sprawdzających wiedzę dziecka. Szkoła ta także wspiera edukacyjnie rodziców i to do niej trafia subwencja. 


Gdy obecny rząd doszedł do władzy, jedną z pierwszych decyzji edukacyjnych było zmniejszenie z dn. 1.01.2016 r. do 60% subwencji dla uczniów w ED. Jeśli jesteście z nami od dłuższego czasu, to może pamiętacie, że był to czas, gdy uczestniczyliśmy w tworzeniu w Opolu szkoły dla dzieci w ED. Zmniejszenie subwencji "zwinęło" szkołę zanim zdążyła się ona rozwinąć (jak jednak życie pokazuje - co komu pisane.. ). Kwestia ważna dla rodziców dzieci z orzeczeniami - zwiększona część subwencji oświatowej dla uczniów z OKS jest TAKA SAMA jak w przypadku uczniów uczęszczających do przedszkoli/szkół systemowych. To umożliwia dyrektorom szkół macierzystych zatrudnienie dla tych uczniów odpowiednich specjalistów. ALE w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych obowiązującej od 1.09 br. niestety ... zapomniano o ED. To oznacza, że specjaliści także dla dzieciaków w ED mogą być zatrudniani wyłącznie na umowę o pracę. Jeszcze do minionego roku szkolnego szkoła macierzysta mogła opłacać specjalistów wystawiających faktury czy podpisujących ze szkołą umowy zlecenia na świadczenie usług edukacyjnych/terapeutycznych. Dawało to możliwość elastycznego doboru np. kilku specjalistów dla dziecka, także koszty świadczonej przez nich pracy były niższe. Niestety - było minęło... 
Rodzice przenoszący swoje dziecko do ED mogą więc pójść niejako dwiema drogami:
1. sami edukować dziecko w domu korzystając ze wsparcia szkoły macierzystej lub skrzyknąć się z rodzicami z najbliższej okolicy, by wspólnie dzieciakom organizować zajęcia. 
2. Dzieci mogą także uczęszczać do szkół alternatywnych dla uczniów objetych ED utworzonych przez rodziców lub specjalistów i rodziców. W szkole takiej mogą zostać zatrudnieni nauczyciele, edukatorzy i specjaliści. Koszt funkcjonowania takiej szkoły ponoszą rodzice. Trzeba pamiętać, że z tej części subwencji, która przypada na każdego ucznia po jej obniżeniu tak naprawdę niewiele lub nic nie zostaje np. na dopłatę lub organizację zajęć rozwijających zainteresowania. Co ważne, w związku ze zmianą przepisów wspomnianej już ustawy o finansowaniu zadań oświatowych od tego roku z subwencji nie można finansować kosztów administracyjnych. W naszym przypadku dla każdej rodziny oznacza to wydatek rzędu 330 zł/miesiąc (w tym jest także koszt zakupów produktów na warsztaty kulinarne).

Zdaję sobie sprawę, że kwestia subwencji i finansowania jest  dość mocno skomplikowana dla kogoś, kto nie "siedzi" w temacie od dłuższego czasu. TU można przeczytać tekst rozjaśniający ideę ED i wpływ obniżenia subwencji - może on trochę bardziej rozjaśni Wam sytuację. Co ciekawe, tekst ten podaje, że w Polsce ED objętych jest 5 tys. uczniów (to stan na koniec 2015 r.). Ostatnie dane pokazują...zdecydowany wzrost uczniów w ED - 14 tys (!!) - to dane z początku bieżącego roku. Wydawało się, że obniżenie subwencji z dn. 1.1.2016 r. zaszkodzi ED, tymczasem liczba uczniów rośnie. Ciekawa jestem, jakie dane przyniesie rok 2018. Edukacja domowa może bowiem przeżyć boom w naszym kraju w związku z kumulacją roczniów w przyszłym roku. Już w tym roku jest część rodziców, których dzieci nie dostały się do wymarzonych liceów w związku z ograniczeniem naboru przez szkoły średnie szykujące sie na przyszłoroczną kumulację, zdecydowało się na przeniesienie swoich dzieci do ED. Myślę także, że przynajmniej część uczniów niepełnosprawnych, którzy jeszcze w ubiegłym roku szkolnym uczyli się w tzw. systemie mieszanym w ramach nauczania indywidualnego także przejdzie do ED, bo po prostu nie dadzą rady brać udziału we wszystkich zajęciach w szkole (w których ze względu na przepełnienie - bo 7 i 8 klasa - nie ma przestrzeni na indywidualizację). 
Ale wracając do Opola i Extra Klasy - tu rodzice mogą zdecydować, w jakim stopniu dziecko korzysta ze wsparcia extraklasowej szkoły. Niektóre dzieci zjawiają się na 2 godziny dziennie, ile np. 2 dni w tygodniu. Franko w szkole jest codziennie, obecnie od godziny 9-13. 

Po trzech tygodniach od rozpoczęcia roku szkolnego nie wyobrażamy sobie Frankowego (i naszego) powrotu do szkoły systemowej.



Ps. Jeśli macie jakieś jescze pytania, zadajcie je proszę pod tym wpisem, nie na FB Frankowym - dzięki temu, gdyby się pytania powtarzały, nie będę musiała dublować odpowiedzi.



28 komentarzy:

  1. Witaj Aga! Bardzo się cieszymy z rozwiązania, jak widać na załączonych zdjęciach, optymalnego dla Frania �� zastanawiam się od dłuższego już czasu, czy jeżeli zdecyduje się na ED to wyłącznie w pełnym zakresie, czy np można prowadzić zajęcia w ramach ED z dzieckiem np. z jednego/ kilku tylko przedmiotu/ow a resztę poprowadzić w szkole macierzystej? Uściski dla Was! Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudio, Ty/Wy jako rodzice jesteście odpowiedzialni za edukację dziecka, możesz ją więc dowolnie (że się tak wyrażę) wspierać zewnętrznie. Możesz albo dziecko uczyć zupełnie samodzielnie, albo też korzystać ze wsparcia w wybranych przedmiotach - Ty decydujesz.

      Usuń
  2. Pani Agnieszko, całym sercem kibicuję Franiowi, proszę więc mojego pytania nie odczytać niewłaściwe. Zastanawia mnie, czy ten model szkoły, do której chodzi Pani syn,ma obowiązek realizować wszystkie treści z podstawy programowej? Myślę, że jako rodzic miałabym duże obawy, czy w tych zabawach, doświadczaniu świata itp. nie umyka to, co jest sednem-edukacja. Bardzo możliwe, że moja wątpliwość jest bezzasadna. Czy miarodajnym narzędziem sprawdzenia poziomu wiedzy będzie sprawdzian co kilka miesięcy przeprowadzony przez wyznaczoną osobę że szkoły? Takie mam wątpliwości, nie przeszkadzają mi jednak one podziwiać Pani zapał i siłę! Pozdrawiam serdecznie, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasiu, jesteśmy bardzo przywiązani do modelu edukacji panującego w polskiej szkole. Modelu, który teraz - mam wrażenie - coraz bardziej zmierza ku modelowi pruskiemu. Spójrzmy jak się uczą dzieci w szkole - mają lekcje 45minutowe. Odliczmy od tego czas na wejście do klasy, sprawdzenie listy obecności, zadania domowego, odpytanie, a w młodszych klasach sprawdzenie każdemu dziecku czy własciwie zrobił dane zadanie i postawienie znaczka/pieczątki. Ile z tych 45 min tak naprawdę przeznaczone jest na edukację? Poza tym takie szatkowanie treści i brak skorelowania nauczanych treści na poszczególnych przedmiotach powoduje, że dzieciom bardzo trudno dostrzec i zrozumieć związki pomiedzy zjawiskami. W klasach 1-3 problem jest zdecydowanie mniejszy, mam wrażenie ze tak naprawdę odgromny problem zaczyna się od klasy 4. W tej chwili to, co pisze opieram na doświadczeniach innych rodziców, których dzieci są od lat w ED. Ja coś więcej z mojego doświadczenia będę mogła powiedziec pod koniec tego roku szkolnego :)
      Serdeczności :*
      Ps. I nie ma pytań niewłaściwych :)

      Usuń
  3. Też mam wątpliwości co do możliwości nauczenia w alternatywy sposób tych koszmarnych pokładów wiedzy, którą ma dysponować obecny ósmoklasista (co do nauki w klasach 1-4 nie widzę problemu, ale im wyżej tym tego jest mego dużo i przez zabawę, w sposób miły i przyjemny dla dziecka wydaje mi się dość trudny).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz, co wyżej napisałam. I niżej też kilka słów popełnię :)

      Usuń
  4. Napisz proszę, jak wygląda przykładowy dzień w szkole Franka? I czym się różni od zajęć dziecka np w klasie wyżej lub niżej? Czy F jedt jedynym dzieckiem niepełnosprawnym? Jaki był klucz dobierania nauczyciela dla niego? Mieliście na to wpływ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, rozmawiałam z p. Kasią Trojańską, twórczynią Extra Klasy i powiedziała mi, że specyfika obu szkół jest inna. W Warszawie zdecydowana większość to uczniowie od 4 klasy wzwyż, łącznie z liceum, w Opolu zaś widać, że jest ogromne zapotrzebowanie na tę formę edukacji dla dzieci z niepełnosprawnościami. To też wynika z tego, że nie ma w naszym miescie oferty alternatywnej. Jest 1 szkoła integracyjna, 1 szkołą specjalna (która przyjmuje dzieci z niep intelektualną w stopniu przynajmniej umiarkowanym). Koniec kropka. I to jest odpowiedź na Twoje pytanie - Franko nie jest jedynym dzieckiem niepełnosprawym, ale uczniami Extra Klasy są uczniowie w pełni zdrowi, dla których był to świadomy wybór. Extra Klasa powstała zresztą po wiadomości jednej z obecnych uczennic do twórczyni Extra Klasy.
      Grupa ucznió w edukacji wczesnoszkolnej ma swojego nauczyciela zaś z Frankiem pracuje (bardzo doświadczony) pedagog, który jest tylko dla niego. Dzieki temu, gdy Franek jest w słabszej formie - jak to miało miejsce np dzisiaj (gwałtowana zmiana pogody, poniedziałek - to wiadomo nie jest najlepszy dzień na pracę - do tego wizyta TV w szkole) - mamy gwarancję ze jest osoba, która będzie zajmowała się tylko naszym chłopakiem. Jeśli Franek nie jest w stanie pracować z dziećmi (gorsza forma) to pan Grzegorz realizuje z nim materiał z podstawy, pan Grzegorz także realizuje z Frankiem pracę terapeutyczną (nie da się inaczej). I tak, to my rodzice podejmowaliśmy decyzje, kto z Frankiem bedzie pracował (przy czym mieliśmy szczęście, że mimo tak krótkiego czasu na poszukiwania udało się znaleźć takiego fachowca).

      Usuń
    2. I jeszcze przykładowy dzień.
      Szkołą jest otwarta od 7.30 do 16 (lub 16,30 - nie pamiętam, bo my Franka odbieramy o 13). Do godz 8,30 jest czas zabawy własnej, czy pracy własnej. O 8.30 zaczyna się wspólne śniadanie dzieci, które trwa do 9. (Generalnie te ramy sa b płynne, jeśli podczas śniadania wywiązuje się jakaś dyskusja, to nie przerywa się jej o 9 bo taki ma być Ordnung).
      Ok. godz. 9 dzieci rozpoczynają zajęcia edukacyjne - osobno klasy 1-3, osobno 4-6. Starszych klas na razie nie ma w Extra Klasie w Opolu. Zajecia trwają do ok 11.30.
      Potem zaczynają sie przygotowania do warsztatów kulinarnych. Do ok 12.30-12.45 dzieci wspólnie przygotowują obiad, który następnie spożywają. Obiad kończy się ok 13-13.15. Dla klas 1-3 to koniec zajęć dydaktycznych, jesli dzieci chcą, mogą przyłączyć się do bloku zajęć dla grupy starszej. Ten drugi blok trwa bodaj do godz 15, potem jest podwieczorek. Jesli "maluchy" nie chca uczestniczyć w zajęciach "starszaków" to mają po prostu czas na aktywność własną, pracę pdo okiem edukatora lub zabawę.

      Usuń
    3. Aga, ale szkoła specjalna w Opolu składa się (że tak powiem) z 2 szkół ( budynków, oddalonych o kilka dobrych km), na Książąt Opolskich są klasy dla dzieci z niepełnosprawnością w stopniu lekkim, od kl1 do 8 (a i kl 3 gimnazjum tam się mieści), na Bytnara są uczniowie z umiarkowanym i znacznym, wszędzie są ze sprzężeniami.

      Usuń
    4. Od tego roku w związku z dużą liczbą dzieci z niepełnosprawnością intelektualną wprowadzono zapis o przyjmowaniu dzieci z min umiarkowaną. Dzieci z niep. int. w stopiu lekkim muszą iść do szkół ogólnodostepnych.

      Usuń
    5. Z rozkładu dnia wynika, że zajęcia ściśle edukacyjne (bo w końcu gotowanie to też swego rodzaju edukacja) trwają jakieś 2 godziny dziennie. Mój Adaś byłby zachwycony - zawsze mówi, że lekcje trwają za długo ;)

      Usuń
    6. Tak, zajęcia stricte edukacyjne dla dzieci w klasach 1-3 trwają ok 2-2,5 h dziennie. Ale skoro w grupie jest 6-7 dzieci, to...po co mają trwac dłużej? Trzeba wziąc jeszcze pod uwagę, że w programie nauczania nie ma wyodrębnionych lekcji w-f (bo w ED dzieci i tak mają więcej ruchu niż w edu systemowej), nie ma w ogóle religii.
      Ten czas zajęć edukacyjnych to także max możliwości skupienia mojego Franka.

      Usuń
  5. Mój syn jest w V klasie szkoły podstawowej,średnio ma zajecia 8-13.30,kolejna godzina to praca domowa pisemna i jeszcze nauka.Czyli kilka godz.dziennie pracy w skupieniu.Jeżeli te same wiadomości można przekazać w formie jak się wydaje dużo atrakcyjniejszej i mniej obciążającej dla dziecka- super sprawa.Tylko czy tak samo to będzie wyglądało w kl. VII,VIII przy tych ogromnych wymogach.Jeszcze jedno mnie zastanawia, czy dziecko które zawsze będzie w gronie osób mu przyjaznych, będzie umiało w przyszłości odnaleźć się nie tylko w takim gronie,czy będzie gotowe stawić czoła złośliwości, braku empatii itp.z którymi będąc w szkole masowej uczy się od "małego" radzić.A tak jast cały czas pod ochroną,co jak ta się kiedyś skończy? Myślę że każdy stara się wybrać dla dziecka to co najlepsze, a każde rozwiązanie ma plusy i minusy. Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, to co mnie uderzyło pozytywnie w Extra Klasie to fakt, że nauczyciele komunikaują się z dziecmi w nurcie NVC. To jest bezcenne i ma wpływ na sposób komunikowania się dzieci między sobą, wchodzenie w relację z innymi ludźmi. Jesli zaś człowiek nauczy się odpowiednio komunikować fakty, swoje odczucia, potrzeby i oczekiwania, będzie w stanie stawić czoło chamstwu i braku współodczuwania. Co oczywiście nie oznacza, że nie będzie to nasze dzieci nic kosztowało. Tego jednak nie nauczy się w szkole sytemowej. A czy dziecko będzie w stanie stawić czoła złośliwości i braku empatii, gdy 1. nie zostanie tego nauczone, 2. samo po drodze zostanie zniszczone emocjonalnie? Dzieci nie są pod ochroną. Są traktowane z należnym im szacunkiem i uważnością.
      Piszesz, że dzieci uczą się w szkole radzić sobie z brakiem empatii itd. Uważam , że tego szkołą polska nie uczy. Częśc dzieciaków daje sobie radę emocjonalnie nie odnosząc większych szkód, bo po prostu mają takie zasoby. Dzieci słabsze, wrażliwsze nie radzą sobie... Skutki są najprzeróżniejsze. Wiesz, dla mojego Franka nie ma innej drogi. Wiem, co przezył w pierwszym roku w szkole, jakie to miało dla niego skutki. ED jest jedynym wyborem dla niego teraz - jak sama napisałaś, każdy stara się wybrac dla dziecka jak najlepiej. Nie zawsze się to udaje, bo czasem okazuje się, że komunikaty, które słyszysz są tylko deklaracjami. Rzeczywistość je weryfikuje. Musisz jednak zaufać, nie masz innego wyjścia.

      Usuń
  6. Agnieszko, napisz proszę , czy wszystkie koszty związane z ED ( nie chodzi o dziecko niepełnosprawne) leżą po stronie rodzica. Czy taki rodzic, który ma dziecko w ED ( nie w szkole, a w domu) ma szansę na pracę ( w sumie o to bym się martwiła najbardziej). Pytam, gdyż w ogóle nie znam tych kwestii organizacyjnych. Poza tym dla wszystkich mających wątpliwości związane z ED w starszych klasach: obecnie jestem wychowawczynią chłopca (II klasa liceum) po ED w latach gimnazjalnych. Chłopak przyszedł do szkoły bez żadnych zaległości, uczy się dobrze (mógłby mieć same 5 i 6, ale on ma swoje pasje - fotografię , grę na perkusji itp.). Chłopak jest zdrowy, a ED miał ze względu na słabą znajomość języka polskiego ( teraz nie ma żadnych problemów z językiem polskim)i nieodpowiadający rodzicom system nauczania w gimnazjach. Jeszcze jedno : Agnieszka ma rację, twierdząc, że współczesna szkoła podstawowa i nie tylko podstawowa nie uczy radzenia sobie z emocjami.
    Ps. Agnieszko dziękuję za informację o konferencji. Już się zapisałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystkie koszty leżą po stronie rodzica. Z tej zmniejszonej przez obecny rząd subwencji do dyspozycji rodziców zostanie może max 50 zł/miesiąc. Miałam znajomą, któramiała dwoje dzieci w ED, obydwoje rodzice pracowali, ale z chłopcami byli w tym czasie w domu młodzi ludzie, studenci zza granicy pozyskiwani jako au-pair. Jesli dziecko będące w ED nie chodzi do takiej szkoły jak Franko, to...rodzic musi być z nim w domu. I ja tego ogromnie się obawiałam myśląc o ED dla Frankowskiego (pisałam o tym w poprzednim wpisie).
      Uściski :)

      Usuń
  7. Super że prowadzisz taki blog, bardzo mi się podoba twoja inwencja i podobają mi się te artykuły bardzo tematyczne i przydatne dla osób mających chore dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super że jest to tu opisane wszystko bo wielu osobą się przyda taka informacja jak wgl załatwić dla dziecka takie nauczanie domowe, bo jest wiele przypadków gdzie takie nauczanie musi być zastosowane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za chwilę opublikuje na Frankowym FB zdjęcia z dzisiejszych zajęć z matematyki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Specjalnie dla mojej niefejsbukowej sąsiadki - link do programu o Extra Klasie (od 9,30 min) :*]https://opole.tvp.pl/39239395/psychoaktywni-odc-1

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten wpis jest dobrym przykładem na to że edukacja domowa to jest dobre wyjście, mimo tego że kilka zmian by się przydało. Kibicuję i życzę powodzenia na dalszej drodze! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że niemal te same doświadczenia w kwestii edukacji mamy :) również nasza Natala zaczęła ED od tego roku w klasie 2 w szkole przyjaznej ED, po pierwszej klasie w integracji w szkole rejonowej, również poszukiwałam rozwiązań zmierzających ku indywidualizacji, chętnie przycupnę u Was ... powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. What a Nice design ,You're an elegant laday ,if you wear those luxury jewelry that will be more perfect:haircuts

    hairstyles

    Luxury Jewerly

    Personality design

    OdpowiedzUsuń

    OdpowiedzUsuń
  14. To straszne jak traktuje nas rząd

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję