piątek, 18 sierpnia 2017

Szkoła dla Franka

Kiedyś zbiorę się, aby opisać nasze doświadczenia w poszukiwaniu szkoły dla Franka. Ale to kiedyś - dziś napiszę o finale, który już w sumie znacie. 
1 września Franko idzie do pierwszej klasy. Nie będzie to jego szkoła rejonowa, nawet nie szkoła w Opolu, lecz w małej miejscowości oddalonej o około 20 km od naszego miejsca zamieszkania. 
Dlaczego tak? Bo tam nie usłyszeliśmy: 
- Ooooo, nie nie, takich to my tu nie chcemy.
- Oj, ale my się na tym nie znamy.
- My już takiego jednego z autyzmem tu mieliśmy i wiemy co to znaczy! Takich niepełnosprawnych to my nie chcemy.
I nie zobaczyliśmy ani strachu w oczach dyrekcji ani kombinowania, jakby tu subwencję wykorzystać niekoniecznie na potrzeby Franka.
Zamiast trzech wyżej cytowanych możliwych reakcji zaskoczyło nas:
- Nie można odmówić przyjęcia dziecka do szkoły.
Nie spodziewaliśmy się takiej oczywistej oczywistości...


Zamiast dać nam odczuć, że nasze dziecko średniej szkoły nie podniesie, że jest ogromnym (niepożądanym) wyzwaniem pedagogicznym odbyło spotkanie z nami, pedagogiem szkolnym i dyrekcją. Potem było jeszcze spotkanie Franka ze szkołą, byśmy mogli się przekonać, czy okoliczności przyrody będą naszemu chłopakowi odpowiadały (odpowiadały i to bardzo!). Następnie, pod koniec czerwca odbyło się ośmiogodzinne szkolenie dla wszystkich pracowników szkoły, pt. "Dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera w szkole". Na dziś zaś, dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego, wyznaczony został termin spotkania dyrekcji (dyrektorki i wicedyrektora szkoły), pedagoga szkolnego, wychowawcy, nauczyciela wspierającego z nami i Frankiem. 
Dobra, już słyszę Wasze pytanie - ile wynosi czesne w tej szkole. I tu Was zaskoczę - ZERO złotych polskich.
To niewielka szkoła w małej miejscowości podopolskiej, szkoła stowarzyszeniowa (uratowana przed likwidacją przez lokalną społeczność). Dzięki temu jednak, że jest to szkoła stowarzyszeniowa, nie będzie problemu z subwencją na Franka - organ prowadzący będzie musiał ją przekazywać w całości do szkoły. To z kolei oznacza m.in. także, że z Franiem do szkoły może przejść jego NW z przedszkola, Ola (alias Oła).  Wszystko po to, aby zagwarantować najlepsze możliwe warunki dla rozwoju naszego chłopaka i zminimalizować stres związany z tą ogromną zmianą w jego życiu.
Ok, powiedzmy to głośno - nam też poziom stresu mooocno się obniżył. 


Dziś było własnie tak

Można? Można - jak się chce, naprawdę wiele można. Najwięcej zależy od ludzi - ich chęci, aby podjąć wyzwanie, ich otwartości na drugiego człowieka i woli, aby pomóc rodzinie. I dziś za to wszystko podziękowałam. Szkoła w końcu nie musiała przyjmować Franka. Na moje słowa dyrektor szkoły powiedziała, że to była świadoma decyzja - zarówno szkoły, jak i wychowawczyni klasy. 
Po zakończeniu spotkania i zamknięciu szkoły wychowawczyni Franka została z nami jeszcze kilka minut, by powtórzyć, abyśmy się nie martwili. Powiedziała, że będzie dobrze, że wszyscy razem damy radę - najważniejsze, abyśmy współpracowali.
Wyobrażam sobie, że wielu z Was teraz zapewne myśli, że ściemniam, że takie rzeczy się nie zdarzają. Rozumiem to doskonale - jeszcze siedem, osiem miesięcy temu, gdy próbowałąm przekonać dyrektora innej szkoły do przyjęcia doń Franka (= waląc głową w mentalny mur oporowy z wyrytym nań 3 x NIE) też bym pomyślała, że autorka wpisu konfabuluje.
Piszę prawdę. 
Mam poczucie, że oddajemy Franka w bardzo dobre ręce.
Naprawdę jesteśmy spokojni. 


26 komentarzy:

  1. Ogromnie się cieszę i z wielkim zainteresowaniem będę śledzić dalsze losy Franka.
    Zofia Bohdanowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że jest Pani z nami juz tak długo :)
      Serdeczności,
      A.

      Usuń
  2. Aga, po prostu zobaczyli to co my już wiemy- Franek jest absolutnie wyjątkowy! :-) A na serio to bardzo, bardzo się cieszę, że znaleźliście szkolę, która będzie dla Frania po prostu fajnym miejscem :-) Ciocia Ngel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej woli, życzliwości i zapału jest dużo - widze to i czuję. Mam nadzieję, że codzienność z Frankiem i ogrom wyzwań nie sprawią, że coś się w tej kwestii zmieni na niekorzyść. My wiemy, jak wymagającym dzieckiem jest Franek, wiemy, że nie będzie to przysłowiowa bułka z masłem, ale wiemy tez, ile człowiek ma satysfakcji, gdy uda się osiągnąć zakładany cel.
      Czas pokaże, kochana.

      Usuń
  3. Super!!! Gratuluję i powodzenia dla Frania na nowej drodze życia ;)
    marysia_mb

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi trochę wstyd, że miasto Opole, posiadające szkoły integracyjne, lub szkoły z klasami integracyjnymi - nie podołało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, nawet nie celowaliśmy w integrację, sama zapewne wiesz, dlaczego. Franek ciągle wymaga NW, w integracji - paradoksalnie - ze wzgledu na to, że subwencja dla szkół publicznych nadal jest subwencją a nie dotacją, jak minister Zalewska obiecywała, nie miałby szans na NW. Wiesz doskonale, jak to wygląda. Rozmawiałam i z Tobą i z Agą S i z wieloma innymi rodzicami. Na ten temat możnaby duzo napisać...
      NIestety rzeczywistość jest taka, że szkoły polskie nie są gotowe na inkluzję - nie da się tego załatwić zmianą kilku rozporzadzeń serwując dodatkowo systemowi edukacji prawdziwe trzęsienie ziemi. Znalezienie więc szkoły ogólnodostępnej dającej rodzicom poczucie, że ich dziecku nie stanie się w niej krzywda, to naprawdę ewenement. Sama wiesz doskonale - swoje przeszliście.

      Usuń
  5. Nawet nie wiecie jak się cieszę czytając takie wiadomości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, mam tylko nadzieję, że nauczycielom wystarczy tego zapału, wiary i wytrwałości. Bardzo w nich wierzę. CZas pokaże.

      Usuń
  6. Brawo dla podopolskiej,wiejskiej szkoły,w której pracują Nauczyciele odwani,z powołaniem.Wiem,że wspólnie osiągniecie sukces.Nieustająco wspieram i dobrymi myślami otaczam.swojaczka-Helena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helenko droga, ależ się cieszę, że się odezwałaś - obiecuję zadzwonić we wrześniu na chwilę rozmowy :)
      Ty jako pedagog z krwi i kości wiesz najlepiej.
      Ściskamy CIe mooocno :*

      Usuń
  7. Agnieszko, ogromnie się cieszę, że udało Wam się, po długich i niełatwych poszukiwaniach, znaleźć życzliwą szkołę, która przede wszystkim CHCE przyjąć Frania i zapewnić mu odpowiednie warunki do nauki.
    Trzymam mocno kciuki za szkolny debiut Franka!
    Mam natomiast nieco inny pogląd na wymienione na początku wpisu postawy szkół. Z własnych doświadczeń cenię po prostu świadomą postawę, choćby i miało to być "nie damy rady". Być może dlatego, że za każdym razem w szkołach czy przedszkolach, w których byłam, spotkałam się z życzliwym i racjonalnym podejściem (mamy takie czy inne rozwiązania, możemy zapewnić to i tamto, problemem może okazać się to czy tamto). Nigdy też nie usłyszałam "nie", najwyżej rzeczową argumentację, dlaczego taka szkoła może nie być najlepszym rozwiązaniem. Moją podejrzliwość wręcz wzbudza zbytni entuzjazm w przyjmowaniu dziecka z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, bo i takie doświadczenia, niestety, mamy za sobą - przedszkole przyjęło z otwartymi rękami, ale raczej subwencję, niż dziecko...
    Oczywiście, nauczyciele powinni mieć coraz większą świadomość, otwartość i dziecko ze specjalnymi potrzebami nie powinno spotykać się z odmową przyjęcia. Rozwiązania jednak mamy, jakie mamy (choćby duże, przepełnione szkoły publiczne, które nawet przy dobrych chęciach, nie zapewnią uczniowi z autyzmem odpowiednich warunków i odpowiednio zindywidualizowanego podejścia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, w sumie niby masz rację, ale tylko niby, bo zobacz - w jakiej sytuacji stawia to nas, rodziców dzieci ze SPE? Mamy chodzić od placówki do placówki i prosić, pytać, cieszyc się, gdy zechce przyjąć nasze dziecko.. Franc ma dopiero 8 lat, a ja jestem już powoli zmęczona proszeniem o przyjęcie i tym, że sprawy oczywiste dla rodziców dzieci zdrowych dla nas sa tak nieoczywiste. Chciałabym po prostu więcej oczywistości i normalności. Któregoś razu usłyszałam, ze za bardzo przyłożyliśmy się do "wyciągania Franka za uszy", do jego terapii, bo lepiej by było, żeby nie był w normie intelektualnej. Wtedy poszedłby do placówki specjalnej i "problem" mielibyśmy z głowy. Zatkało mnie. Przysięgam, że nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Nie chcę tak. Naprawde dość mam szarpaniny.
      Może dziś, dzień przed poczatkiem roku szkolnego, nie jest najlepsza chwila na odpowiadanie na Twój komentarz, cały dzięń się zastanwaim, co będzie, jesli młody nie da rady, jeśli okaże się że musi mieć NI... Co pozostanie? Zamknięcie go w domu?... No nic, kończę pisanie i oby już było jutro. Ścisk :)

      Usuń
    2. Myśli dziś mam podobne. Adaś ma w orzeczeniu wpisaną szkołę integracyjną. Chociaż kiedyś może myślałam, że jesteśmy w zupełnie innym punkcie to jednak...dziś muszę przyjąć, że faktycznie szkoła integracyjna byłaby najlepszym wyjściem. Niestety nasza gmina szkoły integracyjnej nie prowadzi, więc Adaś jutro idzie do szkoły masowej. Między innymi w tej szkole usłyszałam, że to nie jest najlepsze wyjście i naprawdę - ja to wiem i cenię, że druga strona też to wie. Wie, że dziecko z autyzmem potrzebuje pewnych warunków, których siłą rzeczy nie zapewni. W moich oczach to jest świadome podejście. Przepełniona szkoła-moloch naprawdę mimo wszelkich starań i udogodnień może nie dać rady. Tylko, że to jest jedyna szkoła, która MUSI Adasia przyjąć...Byliśmy na rozmowach w różnych szkołach. Między innymi w takich, które dziecko chętnie przyjmą, jeśli nie będzie sprawiało problemów, a rodzice nie będą mieli wymagań, żeby zapisy orzeczenia były realizowane. W takich, które twierdziły, że "jakoś" damy radę (tylko konkretów w rozmowie brak)...Tym bardziej po naszych przejściach z pierwszym przedszkolem wolę "kawa na ławę". A jak chodzenie i szarpanie się jest trudne - wiem :( Powinno być tak, że każda szkoła, względnie bliska miejsca zamieszkania dziecka, może sprostać i ma narzędzia, by sprostać wyzwaniu, jakim jest obecność ucznia ze SPE, a rodzic wie, że jego dziecko znajdzie odpowiednie warunki do nauki.
      Kiedy pytałam w PPP o Adasia "co jeśli nie da rady", usłyszałam, że jedynym wyjściem będzie NI...Więc dziś myśli mam dość podobne - co jeśli się nie uda? Naprawdę NI w domu? U nas dodatkowo oznaczałoby to rezygnację z pracy jednego z nas, bo do tej pory jakoś dawaliśmy radę (jedno na pełen drugie na niepełen etat).
      Tego, co usłyszałaś na temat Franka nawet nie skomentuję...W głowie mi się nie mieści.
      Czy naprawdę mamy mieć szkoły specjalne dla dzieci z niepełnosprawnościami i pozostałe, tylko dla "zdrowych"?

      Usuń
    3. Wyszedł po prostu stres związany z rozpoczęciem roku i chyba obie się trochę nakręcałyśmy niepotrzebnie. Oby było dobrze. Choć nie bez realnych obaw.

      Usuń
    4. Agnieszko zrobiłaś świetną robotę odnośnie szkoly dla Franka. Moja córa już 2 rok chodzi do szkoły kameralnej wiejskiej stowarzyszeniowej i to był najlepszy możliwy wybór jeśli chodzi o moj rejon. Zabrałam córcię z masówki z nazwy "integracją". Córa nie dawała rady z bodzcami a podejście, wiedza wspomagającego nie mowiąc o wychowawcy TRAGEDIA i ZEROWA WIEDZA O AUTYZMIE/wspomagająca mi uświadamiała że codziennie coś czyta o autyzmie/ masakra :(

      Usuń
    5. Moja w tym rola żadna, tak naprawdę. Udało się trafić na ludzi, którzy chcą.
      Trzymajcie się i duuużo dobrego dla Was :*

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę, że znaleźliście dla Franka szkołę, która spełnia wasze wymagania �� i tak będzie przez cały rok szkolny��. Oczywiście fotorelacja z pierwszego dnia szkoły mile widziana.
    P.s. Szymon został przyjęty do innej szkoły, otwartej na dzieci z dysfunkcjami, będzie miał nauczyciela wspomagającego i już nie może sie doczekać kiedy tam pójdzie....plecak sprawdzany codziennie. Pozdrawiam. Wiola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Wiolu, wszystkiego najlepsze dla Was :*

      Usuń
  9. Jakie Franek ma dziwastaw co Franek lubi zbierasz ?
    Jakie Franek ma dziwastaw jedzieniowe też ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm....każdy z nas ma jakieś dziwadztwa, mnie np wkurzają pomięte reklamówki, dlatego zawsze je składam. Cała rodzina się z tego śmieje. Ale czy to ja jestem dziwna czy moja rodzina? ;-)

      Usuń
  10. Jakie Franek ma dziwastaw co Franek lubi zbierasz ?
    Jakie Franek ma dziwastaw jedzieniowe też ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Do której klasy Franek idzie terasz

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję