czwartek, 5 grudnia 2013

Jest nowy wyraz!!!:)

Właściwie było do przewidzenia, jakie będzie kolejne słowo naszego małego fana motoryzacji. Nie tak dawno przecież Franula wymówił nazwę pewnej stacji paliw, więc teraz - idąc za motoryzacyjnym ciosem - mamy markę samochodu.
Jakiego?
Fajnego:)
Posłuchajcie:





We wtorek wieczorem udało mi się z kolei nagrać Frania migającego do siebie! Jak widać mówić do siebie można na różne sposoby:)
Krasnal dorwał swój zeszyt z zajęć logopedycznych z PZG i najwyraźniej powtarzał materiał:)
Pilny uczeń:)





Zaś wczoraj na kursie w PZG uczyliśmy się m.in. kolędy "Cicha noc". 
I nauczyliśmy się:) 
Może do świąt uda nam się nagrać filmik z kolędującym Franulą?








67 komentarzy:

  1. Mini, mini - moje niespełnione (jeszcze) marzenie. :)

    Coś czuję, że moje piwo się zbliża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha:)
      A wiesz, że od razu o Tobie i Twoim nie tak odległym mailu do mnie pomyślałam?
      No, myślę se, będzie miała ciotka Kaśka satysfakcję:)

      Obiecuję publicznie przyjazd do Twojego H-H, jeśli, wiesz...dalej tak będzie szło z mową:)

      Usuń
  2. Franio jest taki kochany, też mam córeczkę 2 latka i 3 miesiące (wcześniak 780 g) Martynka ma głęboki niedosłuch i czekamy na implant.
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciotka, Ty sie szykuj, bo ja ide o zaklad, ze za rok o tej porze Krasnal bedzie tak nawijac, ze mu sie co niektorzy kaza zamknac ;) Mam wrazenie, ze wprowadzenie makatonu i migowego przelamalo w Franiu jakas bariere: pojawila sie komunikacja i za nia przychodzi czas na mowe, wlasnie dzieki temu, ze nie czuje takiej strasznej presji, ze musi mowic, bo moze sie "dogadywac" rekami, sam sie chyba w koncu zdecyduje, zeby probowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze cos sobie rpzypomnialam. Macie moze plyte z piosenkami misia i Margolci? maja bardzo proste teksty, melodie i skale piosenek dopasowana do mozliwosci malych dzieci i z czystym sercem moge je polecic. Mam wrazenie, ze Franio moze byc takim typem, co moj Kasper: zacznie spiewac zanim nauczy sie mowic. Kasper duzo wczesniej spiewal, niz mowil, tekstow piosenek powtorzyc bez melodii nie potrafil, ale spiewal bez problemu. jeszcze jak piosenka wiaze sie z ruchem i gestem to juz super, im wiecej zmyslow uczestniczy w nauce, tym latwiej wchodzi do glowy.

      Usuń
    2. Czekaj - powoli.
      Jak to śpiewał zanim zaczął mówić? Ale śpiewał w sensie słowa? Czy nucił melodię?
      Franula już w wielu sytuacjach chce używac głosu - wczoraj np. próbował opowiedziec ratownikowi GOPR, że mama złamała nogę i musi przyleciec śmigłowiec:) Z takim przejęciem "mówił" przez telefon ze mało nie popłakaliśmy się ze śmiechu:)

      A Misia i Margolci chyba nie mamy. Mamy po Natce dużo różnych płyt, ale chyba Margolci nie.. Musze sprawdzić - dzięki za wskazówkę:)

      Usuń
    3. Wlasnie tak. Kasper potrafil spiewac proste piosenki z dobrze zrozumialym tekstem, ale POWIEDZIEC tego samego tekstu nie potrafil. Jak poszlam na pierwszy kurs niderlandzkiego na uniwerku w Utrechcie to mielismy takiego nauczyciela, ktory nas przekonywal, ze jezyk jest jak muzyka. W sumie o tym tez swoja prace mgr pisalam, ale facet byl tak nawiedzony, a tubylczy tak charczacy, ze z muzyka nie potrafilismy tego jezyka polaczyc. Najsmieszniejsze w tym jednak jest to, ze po tubylczemu szybciej niz po polsku czytalam, niezle pisalam, ale nie potrafilam mowic. Jakas taka bariere mialam, ktorej nie potrafilam przelamac. Dopiero jak z roczniakiem, ktorym sie opiekowalam zaczelam spiewac dziesiatki tubylczych piosenek, zalapalam melodie jezyka i zaczelam mowic. Dobrze napisana piosenka to nie melodia, do ktorej ktos uklada slowa, tylko melodia wyplywajaca z rytmiki, naturalnych akcentow i intonacji tekstu. Cala ludowizna na tej zasadzie dziala. W roznych rejonach, przy roznych gwarach, nieco rozniacej sie wymowie, artykulacji i intonacji jezyka nawet te same piosenki spiewa sie ciut inaczej. Kiedys dziwne mi sie to wydawalo: jak mozna spiewac, nie potrafiac mowic? Im jednak dluzej sie nad tym zastanawiam, tym bardziej logiczne mi sie to wydaje. Co ciekawe, znalam kiedys pana, noszacego we wsi jmiano "jakaly". Jednego slowa nie potrafil plynnie wymowic. Powinnas jednak uslyszec jak on spiewal! Zwlaszcza u dzieci spiewanie jest bardzo naturalne, rytm wymusza regularny oddech, odpreza i slowa same plyna. Brzmi niewiarygodnie, ale jestem przekonana, ze wlasnie spiew jest doskonalym narzedziem pomocnym w nauce mowy :)
      piosenki Misia i Margorci sa fajne, bo tekstu jest tam tyle co nic, duuuuzo powtorzen, np "to zyrafa fa fa fa fa , wysoka jest jak szafa, zyrafa fafa fa fa, zyrafa fa fa faaaa" Kasper dluuuugo nie mowil po tubylczemu "giraaf", tylko "fafa" ;) Ludowizna tez jest swietna, bo szlifowana przez wieki, byle za dziwacznie nie brzmiala ;) Gdzies mialam fajna ksiazeczke z nutami i plyta CD, "co babcia i dziadek spiewali jak byli mali", tam tez jest sporo fajnych piosenek. Podpytaj w przedszkolu, na pewno maja sporo materialow, choc czasem ucza zdecydowanie za dlugich rzeczy, ale jak potrafia dobrac repertuar dla przecietnego 2-latka to bedzie dla Frania idealny :)

      Usuń
    4. Ale sie rozdrabniam dzisiaj ;) zapomnialam dodac, ze spiewanie, nawet nucenie z grupa przedszkolna fragmentow piosenek bardzo duzo daje: pozwala sie oswoic z brzmieniem wlasnego glosu! Pamietam jak Franio w kwietniu straaaasznie cichutenko, w zasadzie szeptem dzwieki z siebie wydawal. A to "Mimi" to prawie jak spiewak operowy z siebie wyrzucil ;) spiewajcie z nim jak najwiecej, zacznie gadac, zanim sie obejrzycie ;)

      Usuń
    5. Wszystko to b logiczne - dlatego szybciej uczymy się tekstów piosenek niż wierszy np:) Zdziwiłam się tylko, że mozna śpiewać a nie mówić:)
      Jeśli zaś chodzi o decybele wydawane przez Franka, to mamy teraz z tym problem pewnie:) A może właśnie dlatego ze krasnal wszedł w etap eksperymentów z głosem? Jest też niestety bardziej przyziemna teoria - katar zatykający trąbki.
      ALE - niezależnie od wszystkiego Franula używa gębuli:)

      Usuń
    6. Aga,mogę?Tijgertie,może Radek lub Natka:co to?:c,a,c,h,a,c,a,h,a,f,g,e?????
      Z góry dziękuję,przyczepiło się a nie wiem (nie pamiętam:))))SOS,mogę?

      Usuń
    7. Chodzi o nazwy dźwięków??:)
      Nie wiemy, o co chodzi:)

      Usuń
    8. tak,zaśpiewaj ,zagraj-powiedz co to?wartości wam same wpadną,jak złapiecie motyw:)no.skleroza,pani:)Prababka:)

      Usuń
    9. Mąż muzyk prosi o bliższe wskazówki:) Mówi mi tu o oktawach i takich tam:)
      Gra to na pianinku Frania na tablecie, ale nic nam to nie przypomina:)

      Usuń
    10. No dobra, to mamy zadanie na wieczór:)

      Usuń
    11. WIEMY!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ale nie wiemy jak się nazywa utwór:)

      Usuń
    12. Drugie i trzecie c -wysokie:)C-dur bo ja nie muzyk:)

      Usuń
    13. Pan mąż muzyk mówi, że powinno się zaczynać od e, potem a c h a c a h a f g e
      :)

      Ale co to jest????????????????
      Teraz łazi za nami ta melodia... Kurcze, pisz tu, co to jest!!!:)

      Usuń
    14. Mówiłam,że wiecie-dajcie motyw,film-nie uśniemy z Rogalem:)Poczekamy na Waszego Mikołaja .nasz był:))P.

      Usuń
    15. Już wiemy, że film , ale nie wiemy jaki.
      Prababko, ja miałam teraz nad tekstem pracować!!! A przez ciebie nie mogę:)

      Chyba nam "Ojca Chrzestnego" łączami nie puściliście?...:)

      Usuń
    16. Mąż ma słuch absolutny,ja przerzucam na "bez półtonów.nie wiem jak pokazać krzyżyki:))))P.Wiecie już?????

      Usuń
    17. Viktoria,duuuuża wódka ,usnę_widzisz jaka to @ ta skleroza:)))Dzięki,usnę,ufff:)))

      Usuń
    18. Aaaaaaaaaa, to Wy nie wiedzieliście skąd ten motyw??????
      I o "Ojca chrzestnego" chodziło???
      :)
      Kolorowych snów
      a ja wracam do roboty:)

      Usuń
    19. http://youtu.be/lSj9IdwLfzo

      :)

      Usuń
    20. Przepraszam, miałam się nie odzywać, ale nie wytrzymam :(

      Jak już będziecie szukać tego Misia i tej Margolci i wierzyć, że właśnie z nich Franek nauczy się śpiewać, bo Kasper się nauczył, to weźcie pod uwagę, że Kasper nie miał niedosłuchu i nie nosił aparatów słuchowych.
      Dla Franka o niebo lepiej będzie, jeśli mąż muzyk będzie grał i śpiewał Frankowi lub razem z Frankiem (najpierw śpiewa tata, Franek słucha, a z czasem tata zawiesza głos na końcówkach i Franek dokańcza; najlepsza ku temu jest "Panie Janie" na początek, bo tam cały prawie czas się na "nie" słowa kończą).

      I tyle, Więcej się nie wtrącam, bo ja "ta zła" przecież jestem, co szamaństwem leci :P

      Usuń
    21. eeeeeeeeee tam, wtrącaj się:)
      Nikt nie powiedział, że Franek ZECHCE posłuchać Misia i Margolci.
      Jest bowiem coś, o czym jeszcze chyba nie pisałam - Franek toleruje bardzo niewiele piosenek. Inaczej - nie jestem w stanie wymienić tutaj piosek dla dzieci, które by tolerował. Wszyscy terapeuci Franka o tym wiedzą. Krasnal o wiele bardziej lubi dorosłą muzykę.
      Kiedyś podczas naszego kursu j migowego w PZG usiadł sobie na kocu i na swoim tablecie włączył sobie jazz na you tube.
      Taki wysublimowany smak muzyczny:)
      tak więc, ciotko-samo-zuo, możesz być spokojna - jeśli Franek nie będzie chciał, to GŁOŚNO da nam do zrozumienia, co o danym kawałku muzycznym sądzi;-)


      A gdzie szamanisz???:)

      Usuń
    22. Jak gdzie?!

      Mam Ci ja swój szałasik, rozumiesz, w samym środku Planten un Blumen, tuż przy altance japońskiej (bo tam najwięcej żab, a te są potrzebne do szamaństwa, co by z nich lekko ślinki uszczknąć). Poznać to się mnie pozna się, bo dymek (lekko śmierdzący) się znad szałasiku unosi... coś jakby szisza? Ale nie do końca. No i zaklęcia po polsku mówię. A to jednak wśród tutejszego ludu nie tak często spotykane.. ;))
      Tutaj, słuchaj, biorę se ja dzieciaka i mu - normalnie przy ludziach, a co?! - wtłukuję sylaby do the łba! Po kolei paradygmatami! nie zważając na nic i na nikogo. Więc po krzyku dziecka mnie poznasz...

      Ale co ja Ci będę opowiadać. Niedługo się na piwie wszak widzimy... Poczekam :P

      Usuń
    23. PS. a Franek ten smaczek muzyczny, to po tatusiu pewnie ma :P

      Usuń
    24. Tijgertje-dzięki,dziś wszyscy tu zaglądający usypiać będą z tym motywem:)))
      Aguś właśnie słuchaliśmy z R.przeróbek jazzowych z org.Hammonda:)-stąd motyw nam chodził po głowie.Radek dał radę z pomylonym dźwiękiem-wszyscy Kossowscy sobie ze wszystkim radzą:)))Może już Aga wiesz.po kim to zamiłowanie Frania do jazzu?Trochę tu dziś namieszałam?Za to szybciej zleci oczekiwanie na Mikołaja:)))Prababka:)

      Usuń
    25. KURDE!!!
      Rozpraszacie mnie!!!!:)

      Ciotku Kaśku, jak przyjadę - sorrry - GDY przyjadę do Ciebie (wszak Franek będzie mówił, prawda?), chętnie przypatrzę się Twojemu szamanieniu;-)

      Usuń
    26. Kasia, ja nie twierdze, ze mis i Margolcia jakiekolwiek dziecko spiewac czy gadac naucza. Uwazam jedynie, ze jest duza szansa na to, ze dziecko wczesniej zacznie spiewac niz mowic, a akurat mis z Margolcia to dobry pomysl na proby. Oczywiscie, ze najfajniej, jak rodzic spiewa, ale czasem jest problem z odpowiednim repertuarem ;) "Panie Janie" to akurat nie najlepszy start, bo skala glosu 4-latka nie jest w stanie objac calej piosenki, a chodzi wlasnie o to, zeby dziecko nylo w stanie wszystko zaspiewac. Najfajniesze sa melodyczne wyliczanki na 2-3 dzwiekach na poczatek. Kasper aparatow nigdy nie mial, choc pierwsze 5 lat ciagle jakies problemy z uszami byly (3 razy ciete migdaly, 2 razy dreny), pozniej tez robilismy badania sluchu, bo wygladalo na to, ze dziecko gluchnie. Okazalo sie, ze sie po prostu 'dostroil" do zbyt wysokiego poziomu halasu w klasie. Przy problemach ze sluchem po prostu trzeba probowac, bo jesli dziecko jakis czestotliwosci nie slyszy dobrze, to moze tolerowac np tylko piosenki spiewane przez dzieci, albo np tylko przez mezczyzn. Nie ma dla zadnego dziecka uniwersalnej recepty poza ta, zeby probowac i dobierac to, co dziecku pasuje. Moj niegadajacy wowczas 2-latek pierwsze piosenki spiewal o helikopterze i jumbo-jetje ;) Gusta muzyczne tez ma nietypowe, gdzies od 4-go roku zycia jest zafascynowany w Beethovenie i Czajkowskim, najlepsze kolysanki do snu spiewaja Andrea Bocelli, Alicia Keys, Michael Buble i chlopiecy chor z Londynu "Libera" ;) Ale i mocniejszym uderzeniem czy karnawalowa haltura nie pogardzi (to po przygluchym tacie ;) , mnie przy powtarzajacych sie niskich dzwiekach po prostu mdli, kiedys wyszlam z koncertu dla dzieci) Czekam teraz na zgode szkoly, zeby za tydzien mogl isc do szkoly ciut pozniej, bo ktos wymyslil durny plan wystawienia "Dziadka do orzechow" w czwartek wieczorem :/ Jak wrocimy do domu przed polnoca, to nie ma szans, zeby o 7.30 przytomnie wsiasc do szkolnego busa i przetrwac w szkole do 15.00 :/ zobaczymy. balety Czajkowskiego w okolicy Bozego Narodzenia to juz taka troche moja i mlodego wspolna tradycja. Na musicale tata czasem sie daje namowic ;)

      Usuń
    27. Tig,

      przepraszam, ale niedosłuch przez zatkane uszy, a aparat słuchowy, który jest elektrycznym ciałem obcym wydzielającym jakieś tam fale dźwiękowe, które z kolei nakładają się na fale dźwiękowe piosenki z odtwarzacza to zupełnie dwie różne bajki.
      Powtórzę to, co już odpisałam Agnieszce u siebie: bardzo wiele dzieci zaaparatowanych nie lubi piosenek dla dzieci puszczanych z CD. Prawdopodobnie chodzi o częstotliwość. Miś by może jeszcze i przeszedł, ale Margolcia?
      A na "Panie Janie" niejedno dziecko nauczyłam śpiewać i gadać :) Da się.

      Usuń
    28. Jej, przeciez mowie, ze trzeba probowac, jak dziecko jakis czestotliwosci nie slyszy. Rozne rzeczy sie da, co nie znaczy, ze sa latwe i mowie jedynie, ze Panie Janie jest trudny, bo dzieci w wieku Frania nie maja tak szerokiej skali glosu i jedynie wyjatki beda w stanie prawidlowo zaspiewac najnizsze i najwyzsze dzwieki. Tyle i tylko tyle, alboslutnie nie neguje Twoich rad bo z doswiadczenia wiem, ze zaangazowanie i checi czesto metodyce srodkowy palec pokazuja ;)

      Usuń
  4. W takim tempie "Cicha noc" Frania zaaanuuudzi:)))Chyba "Przybieżeli..."to Frania rytm:)))
    Trudne jest to migania:)Franio się wkurzy już niedługo,zobaczysz,jak będzie mówił!!!Prababka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franek to "małe miki".
      Chodzi o to, żebyśmy my zdążyli migać..:)))))))))))))

      Usuń
    2. Wiem:))))Ale dacie radę,co to dla Was???:)Powinni nas uczyć w szkołach migania,choć trochę,wszystkich:)))
      Aaaaaa!miałam napisać ,że kuż wiesz,czemu Franio pokrzykuje-na filmiku mówi z mocą:)))bo On będzie niedługo gadał.tra,la,la:)))

      Usuń
  5. Boziu! jaki pilny uczeń z naszego Faranuli, nie jedna mama może pozazdrościć takiego synka.
    Buziaczki dla całej rodzinki.
    Mama Asi.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo pilny uczeń :-) super !
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  7. No,no,no co za"kujonek":-)
    Brawo !!!
    Pozdrawiam
    Hania z chłopakami

    OdpowiedzUsuń
  8. Z samego rana pokażę chłopcom jak to się dzieci powinny za naukę zabierać :))) Rewelacyjne filmiki a cicha noc mnie wzruszyła. A teraz bierz się do roboty :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooooooo siedzę i myślę.
      I pykam jeden wyraz na 10 minut:)
      Ale nie pójdę dziś spać nie wysławszy Tobie i Konsultantom tekstu.
      A Ty piszesz?:)

      Usuń
  9. jak mogę być szczera - to czytając konwersację Twoja Agą z Prababką
    byłam pewna, że coś spożywacie :)) I nawet zazdrościłam :)).
    No, ale ja głucha jestem muzycznie, niestety :(
    Znaczy to ź -ć -ń itd.. to jest Ojciec Chrzestny ?

    Mogę się założyć , że w kolejne Święta Franio powie Ferrari i Lambordżini :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Noooooooooo, to jest właśnie Ojciec Chrzestny:)
      Pianino sprzedaliśmy jakiś czas przed przeprowadzką do Opola, ale ściągnęliśmy Franuli aplikację - klawiaturę pianina na tablet. Tym sposobem pan mąż odegrał mi tu Ojca Chrzestnego:)

      Ferrari?? Tyle 'r' i da radę?:)

      Usuń
  10. Na Filmiku z Franiem powtarzającym lekcje widać jak super porządkuje świat od lewej do prawej. Cud, miód i malinka :)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i Franio będzie mówił. Od dawna to wiem. Mogę się założyć i zjem żywą dżdżownicę jeśli nie mam racji.
      Monika

      Usuń
    2. Dobra, zakład stoi!!!:)

      Ale czad:)

      To, że ja sie umówiłam na obczyźnie na piwo, gdy Franc zacznie mówić, to...małe piwo:) Fakt, ze Ty zjesz dżdżownicę z tej okazji, to dopiero coś:)

      Usuń
  11. Zjem jakby nie zaczął mówić ale że będzie mówił to jestem spokojna :P
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najpiękniejsza deklaracja, jaką w życiu słyszałam:)




      Ja nie wiem, jak ja mam dziś w takiej atmosferze COKOLWIEK napisać:)

      Usuń
  12. No, no - ciekawe w co i kogo Franuś jeszcze wkręci i jakie deklaracje i obietnice padną w temacie jego mówienia czy niemówienia... On przecież już mówi!!!! - tylko nikomu tego nie zdradza!!! Ma chłopak boską zabawę z rodzinką, terapeutami, dziećmi w przedszkolu, no i najbardziej z panią logopedką z PZG.... Ale, że matka filolog się jeszcze nie poznała, to ja się dziwię .... Maxi Maxi buziaki za Mini Mini.
    Mał(a)gosia

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże kochany, Franek czyta książkę?! :) Ciekawe, czym nas jeszcze zaskoczy w tym roku, bo czym w przyszłych, to się akurat domyślam...

    Franek, I love You!!!!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. On na tym filmie z książeczką czasami sobie kółek nie liczy? :)

    Boski jest!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypraszam sobie. Pierwsza i od zawsze twierdziłam, że Franc będzie mówił.
    Dżdżownic zjadać nie wolno, bo są bardzo pożyteczne, stąd Franek nie dopuści do tego.
    Po prostu ujawni się, że mówi... 8-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu i Aniu, dziękuje za Wasza dyskusje, wiele sie z niej nauczyłam i zrozumiałam, dlaczego Filip cieżko składa zdanie nawet najprostsze a śpiewa długie piosenki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to chyba się wezmę i napiszę o ciągach zautoamtyzowanych...

      A Filip niechaj śpiewa jak najdłuższe, ale te ludowe też:P Bo jak na starość go - nie daj Panie Boże! - afazja poudarowa dorwie to logopeda będzie miał zadanie ułatwione :) Bo pracę z afatykami zawsze zaczynamy od ludowych pioseneczek.. :)

      Oj, ile razy mi już ta dziewka do laska szła, a kot na płot wlazł to nie pomnę! ;)

      Usuń
    2. Ciotko Kaśko, nie mogę sobie tego w przypadku Franka w ogóle wyobrazić.
      Naprawdę.
      Ale może kiedyś? Kto wie.

      Usuń
    3. Ale czego? Że będzie miał udar i afazję??
      To sobie nie wyobrażaj:P Po co?!

      Bo innych "nie mogę" nie przyjmuję do wiadomości ;)

      Ach, i teraz będę studiować Frankową rediagnozę, a miało być piwo... :P

      Usuń
    4. To wyżej, to oczywiście ja, tylko z innego konta :P

      Usuń
    5. Dobra, przeczytałam:)

      Dalej twierdzę, że będzie mówić. Oczywiście, zawodu retoryka mu nie przepowiadam (albo laudatora jak Feli w Klanie :P), ale na podstawie Waszych diagnoz (w szczególności progresu jaki nastąpił oraz tego, że mowa bierna jest zgodna z normą wiekową), z moich fusów stwierdzam, że będzie gadać. Pod warunkiem - niestety - że słuch się nie będzie bardzo pogarszał.

      Nie będę Ci pisała, co ja bym zaczęła z nim robić (intuicyjnie, oczywiście, wszak dziecka na oczy nie widziałam), bo macie świetnych terapeutów i tego się trzymajcie :) Co prawda nie wiem jak często macie logo, ale jeśli pani pracuje w PZG to wie co robi :) Byle się na samych ćwiczeniach migania nie skończyło (ale wierzę w logopedów i w to, że też chcą dziecko komunikujące się nauczyć mówić).

      Jezzu! Jak dobrze, że mieszkam tu gdzie mieszkam:) Przynajmniej nikt nie pomyśli, że chcę Wam Franka na terapię do siebie zagarnąć :)) :)) (inna bajka, że chętnie bym go raz w życiu na oczy zobaczyła! Ale na lodach, nie w gabinecie :P)

      A! A wspominałam kiedyś, że raz w życiu miałam chłopca autystycznego, który zaczął mówić mając lat 11? :)
      Wszystko przed Wami, wirklich :)

      Usuń
    6. Aleś dała:) Śpiewania sobie wyobrazić nie mogę:)

      Na resztę odpowiem jutro, bo właśnie trwa burzliwa książkowa narada via net.

      Usuń
  17. Ty nie odpowiadaj, Ty skasuj :P

    Bo znowu będzie na mnie, że w ludzi nadzieję wlewam, a tu trza ostro. Zawsze za to ochrzany od mądrzejszych zbieram ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaśka, Ty mnie znasz, co? No trochę choć.
      Ja nadzieję mam, taką globalną. Ale diabeł tkwi w szczegółach.
      A ostro pogrywają z nami lekarze.
      Myślę, że znalazłam balans. Tzn - nie czepiam się nadziei jak tonący brzytwy ale i nie poddaję się. Po prostu robię/robimy swoje i ciesze się całą sobą, że jest tak dobrze.
      Stąd i mi zdarza się zbierać cięgi od postronnych, że, wiesz.. przeginam z optymizmem. Ale inaczej się nie da.
      Dawanie nadziei a mamienie ludzi to dwie różne sprawy.
      Nie wolno mamić rodziców, dawać złudnej nadziei, bo może to mieć naprawdę katastrofalne skutki. A ludzie są różni.
      Ja już zaakceptowałam fakt, że Franio nie będzie mówił - może to jakiś mechanizm obronny? I dlatego każda sylaba wywołuje we mnie/w nas taki entuzjazm.

      A pani logopedka w PZG skupia się na używaniu buzi a nie rąk.
      Widzisz na filmiku ja Franio powtarza ćwiczenia z PZG.
      Wszyscy wokół nas powtarzają, że jest ogromna szansa na to, że Franio będzie mówił. Ja chyba jednak boję się w to uwierzyć.
      Rozumiesz?

      Usuń
  18. Tak:)
    Przecież napisałam, że wierzę w logopedów, i że skoro pracuje w PZG to wie co robi :))))

    I Ty też wiesz, że ja naprawdę mocno WIERZĘ w to, że Francula zacznie gadać. WIERZĘ w to, bo mam dowody na to, że się da! ale wiesz też, że tego NIE WIEM na 100%, bo go nie znam. Blog to tylko namiastka życia, prawda? :))

    Ale nadzieję możemy mieć razem! :))) o:)

    A ten mechanizm, o którym mówisz ja nazywam "efektem czwórki". W podstawówce jak wg mnie bardzo dobrze napisałam sprawdzian, to ZAWSZE nastawiałam się na czwórę i w ten sposób jak dostawałam pięć to była radocha, a jak cztery to nie było rozczarowania. Zostało mi do teraz w przeróżnych dziedzinach życia. W logopedii też.

    OdpowiedzUsuń
  19. zanim dojechałam do końca komentarzy minęło pół dnia (żart, ale całkiem sporo czasu mi to zajęło) i niestety muszę się powtórzyć bo FRANIO TO MISTRZ :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję