środa, 13 czerwca 2018

Precz z dzwonkami!

Zadałam na Frankowym FB pytanie, co Wam przychodzi do głowy, gdy słyszycie o likwidacji barier w szkołach w związku z obecnością w nich uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. 
Pisaliście o:
- barierach architektonicznych - schodach, braku wind, ławkach zbyt niskich dla wózkowiczów, niedostosowanych łazienkach, zbyt wysoko zawieszonych tablicach, aby mógł pisać na nich uczeń na wózku, braku toalet zapewniających intymność i ciszę,
- barierach, które określiłabym jako społeczne (temat rozwinę w osobnym wpisie),
- barierach systemowych (także rozwinę w osobnym wpisie) oraz
- barierach dźwiękowych.
Cieszę się, że o nich wspomnieliście, że dostrzegacie problem, bo temat tych własnie barier zamierzałam poruszyć w tym wpisie. 
Jeśli ktoś z Was nie był już kilka(naście) lat w szkole podstawowej i zafundowałby sobie dziś wycieczkę do pobliskiej podstawówki, by przypomnieć sobie, co się czuje podczas przerwy, myślę że przeżyłby niezły szok. Ci, którzy w ostatnim czasie mieli wątpliwą przyjemność doświadczenia koszmaru przerwy - ogłuszającego hałasu poprzedzonego i zakończonego sygnałem dzwonka wwiercającego się w czaszkę - nie będą mieli problemu ze zrozumieniem wagi problemu.
Ile jesteście w stanie wytrzymać takich fonicznych koszmarków w ciągu dnia? I to jako w pełni zdrowi ludzie - bez epilepsji / problemów neurologicznych / uszkodzonego słuchu / autyzmu / nadwrażliwości słuchowej / różnego rodzaju lęków. Ja osobiście kilka sekund, a i to pod przymusem.
Dla zdecydowanej większości dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi już samo oczekiwanie na dźwięk dzwonka jest koszmarnym przezyciem - może wywoływać tiki na tle nerwowym, lub sprawiać, że nie jest ono w stanie pracować oczekując w napięciu na dźwięk, który sprawia ból. To nie są moje wymysły, to opinie dzieci, z którymi rozmawiałam. Także Franka. Wiecie, ze dźwięk dzwonka może wywołać napad padaczkowy (tzw. padaczka audiogenna)? Tymczasem polska szkoła kocha głośne dzwonki - czasem mam wrażenie, że im bardziej wwiercają się w czaszkę, tym lepiej - taki chyba nasz sado-masochistyczny obrządek narodowy. 
Pocieszam się, że pisaliście w swoich wypowiedziach  o dzwonkach i hałasie na przerwach. 
I o tym, że przeszkadzają one także dzieciakom zdrowym.  To jest właśnie clou inkluzji - znoszenie barier służy nie tylko niepełnosprawnym, lecz także ludzim zdrowym.
A gdyby zamiast dźwięku dzwonka w szkołach zaświecały się i gasły światła jak w szkłach dla uczniów G/głuchych? A gdyby tak wymienić dzwonki mechaniczne na elektroniczne - cichsze gongi na niskich częstotliwościach? A gdyby tak uruchomić dzwonek analogowy, jak to drzewiej bywało, z tym że zamiast wkurzonego woźnego - postrachu szkoły, na przerwy i lekcje niewielkim dzwonkiem dzwoniłby wylosowany dzień wcześniej uczeń, który z tej okazji miałby dzień wolny od zajęć lekcyjnych?  Rozwiązań jest wiele. Wszystko zależy od woli ludzi i ich wrażliwości na potrzeby drugiego (słabszego) człowieka.



Proszę, w imieniu Franka, Janka i innych dzieciaków - wyrzućmy koszmarne dzwonki z polskich szkół. 
Nadchodzą wakacje, to dobry czas na zmianę niewymagającą ogromnych nakładów finansowych.


***
Do tego wpisu zainspirowały mnie przede wszystkim doświadczenia i relacje Franka, które poparł Janek Gawroński i inne znajome dzieciaki. Janek wraz z Agnieszką Warszawą są autorami grafiki zamieszczonej we wpisie. 

12 komentarzy:

  1. Widzę, że najbardziej skupiłaś się na rozwiązaniu problemu hałaśliwego dzwonka. Faktycznie, pomogłoby to nie tylko ludziom chorym ale także i tym zdrowym. Pamiętam szkołę, dzisiaj chodzę po mojego synka do podstawówki i ten dźwięk się nic nie zmienił. Pomysł z dzieckiem, które w dany dzień miałoby dzwonić dzwoneczkiem to genialna opcja a do tego wolny dzień od zajęć. Patrząc na liczebność dzieci w szkołach, nawet nie wszyscy mieliby okazję z tego skorzystać co też jest na plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O innych barierach napisze w kolejnych wpisach. Po prostu dzwonek chodzi za mną od wrzesnia (panie doktorze ;-) ) i czas był najwyższy na te akcję. Chłopaki czekają na nią od kilku miesięcy. :*

      Usuń
  2. Agnieszko chyba wszystko zależy od dobrej woli szkoły, dyrekcji. U mego syna w szkole dzwonek jest świdrujący, długi, bardzo trudno wytrzymać jego dźwięk, w szkole , w której uczę(liceum), jest cichszy, delikatniejszy. Dzień wolny - to zależy, potem taki uczeń musiałby w domu wszystko nadrobić, znając realia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę powiedzieć, że w szkole mojego syna nie ma właśnie takich dzwonków, sa 2 rodzaje melodii. A w okresie świąt jest puszczany kawałek "Marry Christmas everyone" :) to sto razy przyjemniejsze. Ale to szkoła z oddziałami integracyjnymi pewnie dlatego. Choć nie rozumiem czemu nie może to być standardem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pracuję w szkole, w której od kilku lat nie ma dzwonków. Nic nam nie brzęczy, nie rozrywa czaszki. Jest to zwykła szkoła publiczna. Zerowy koszt, a nauczyciele noszą zegarki. Można i da się- wystarczy tylko chcieć!
    Ogromne buziaki z Białegostoku- wierni kibice Frania- AIM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, a więc jednak da się!!!

      Przygotowuję petycję w temacie dzwonkowym :)

      Usuń
  5. W mojej szkole podstawowej i gimnazjum nie było dzwonków i jakoś w sumie dobrze to wszystko funkcjonowało. I tylko potem w liceum trudno było się przyzwyczaić do tego ogłuszającego dźwięku...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pracuję od lat jako nauczyciel. Parę lat temu przeszłam operację uszu. Dzwonki niszczą nasze zdrowie, bardzo negatywnie się kojarzą, nastrajają ludzi źle i uczą dzieci, że mimo nieskończonego zadania, kończymy, bo był dzwonek. Nienawidzę dzwonków od dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszyła Pani bardzo dobry temat, w sumie jak sobie przypominam to w każdej szkole do której chodziłam dzwonki były bardzo irytujące. Teraz mieszkam dość blisko szkoły to nawet gdy mam otwarte okno to słyszę takie dzwonki w sobotę, bo są pewnie ustawione automatycznie. Moim zdaniem powinno się je zlikwidować, są naprawdę irytujące dla dzieciaków i mogą wywoływać w nich dodatkowy stres? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. W gimnazjum U mojej córki też nie ma dzwonków, wszyscy sobie to chwalą a na lekcje nikt się nie spóźnia

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkowity brak dzwonków wydaje mi się w podstawówce dość trudny w realizacji - ucząc dzieci godzin po angielsku mam często problemy nawet w 4 (!!) klasie, bo nie znają się na zegarku. ale oczywiście zamiana na jakąś miłą melodyjkę jest do ogarnięcia wszędzie... W szkole specjalnej w Opolu to właśnie jakiś wybrany uczeń dostaje dzwonek, który czeka na użycie w świetlicy i oznajmia początek lekcji :) rzecz jasna nie tracąc potem własnych lekcji :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję