sobota, 7 czerwca 2014

Franio i Basia, czyli o początku niezwykłej przyjaźni

Franuś, jak to chłopiec w jego wieku, podszedł początkowo do Basi z ogromną rezerwą. Ba, mieliśmy nawet wrażenie, że się jej bał. A może po prostu onieśmielała go jej uroda? Sama już nie wiem. Cokolwiek było powodem pierwotnego Franiowego dystansu, dziś Krasnal poddał się całkowicie Basinemu urokowi. 

Nasz chłopak zmienia się przy pięknej Barbarze nie do poznania - śpiewa jej do uszka, głaszcze po misternie przystrzyżonej grzywie, po męsku wciąga brzuch i wypina zapadniętą klatę, karmi damę z ręki, nalewa wody do picia a nawet myje jej piękne nóżki na pożegnanie.
Wygląda nam to na początek niezwykłej przyjaźni.

Cosobotnie randki Frania z Basią są w każdym razie już na stałe wpisane do rodzinnego kalendarza.


Oto Basia - dama niezwykłej urody i o iście anielskim usposobieniu


I poooszli w lasy i pola

Celem pani Magdy jest to, aby Franuś nauczył się na tyle utrzymywać równowagę podczas jazdy, by nie potrzebował pasa do podtrzymywania się rękoma







Ledwie Francik umył Basię, ta zaserwowała sobie piaskowy peeling

Nawet nie wiecie chyba, jak się cieszymy, że wreszcie się udało ustawić Franiowi hipoterapię - ponad dwa lata dreptaliśmy wokół tematu. Z różnych powodów nie daliśmy jednak rady tego ogarnąć. Najważniejsze, że wreszcie się udało.
Widzieliśmy dziś, jak niesamowicie Franio reagował na Basię, jak się rozgadał - opowiadał coś Basi po swojemu i podśpiewywał sobie. Pani Magda, hipoterapeutka, zaproponowała, abyśmy za tydzień przywieźli marchewkę nie tylko dla Basi, lecz i dla ... Frania. Niniejszym oświadczam, że jeśli Francyś dzięki Basi zacznie jeść surową marchew i jabłko, to ja umawiam się do fryzjera na wielkie farbowanie na rudo. Powaga.



A tak Franula opowiadał o dzisiejszym spotkaniu z Basią:






Ps. Sprawa Franiowa, która nam spędza sen z powiek i przez którą siwiejemy od niemal dwóch tygodni jest ciągle w toku. Trzymajcie kciuki proszę za jej pomyślne rozwiązanie. Obym niedługo mogła tu napisać o tym kilka słów i oby był także happy end. 
Jezuuuuu, żeby tak u nas był choć przez kilka miesięcy spokój. Ale nie. Jeszcze by się zrobiło zbyt normalnie. 
Taka karma.

34 komentarze:

  1. Zmęczony facet odpowiada krótko i na temat :) kochany jest :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, prawdziwy facecik - krótko, zwięźle i na temat ;-)

      Usuń
  2. Franio jak"zaklinacz koni";-)
    Mamusi życzymy zmiany koloru włosów:-)
    Niecierpliwie czekamy na foty.
    Kciuki nieustająco zaciśnięte!
    Pozdrawiam
    Hania zchłopakami

    OdpowiedzUsuń
  3. ogromne brawa dla Frania i Basi! piękna opowieść Frania po spotkaniu :) trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie wszystkich ważnych spraw!

    OdpowiedzUsuń
  4. o, to na pewno bedzie wielka przyjazn :) A pas z uchwytami to fajna sprawa, mozna sie przytrzymac, zeby sobie kleknac, jak sie siedzenie znudzi, a nawet wstac, albo obrocic, by popodziwiac konski ogon jadac tylem do przodu... wszystko przez Kaspra przetestowane i zalecane :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to Kasper jest już na zdecydowanie wyższym poziomie wtajemniczenia. Wiele przed Franiem jeszcze ;-)

      Usuń
  5. Ja się nie dziwię Frankowemu zauroczeniu - Basia przecudnej urody damą jest!
    Czekam więc spokojnie i z pewnością w sercu na rudą małpę :P
    Bo on BĘDZIE jadł tę marchewkę i jabłko, jakoś dziwnie jestem pewna. 8-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, to już wiem, co będziesz NAPRAWDĘ myślała, gdy przefarbuję sobie włosy ;-)

      Usuń
  6. Konie są piękne...z daleka:)))Ale Franio jest dzielny,więc dla niego to fraszka:)))
    Trzymam,Prababka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeee...Prababko, jeśli Franc daje radę to i Ty dasz. On chyba jednak bardziej bał się koni niż Ty ;-)

      Usuń
  7. Wszystko możliwe, dopasowuj stroje do nowych kolorów. Elka chrupie równo z koniem, sama mniej chętnie jakby :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dopasowywać stroje do kolorów? Co masz na myśli? Ubieranie Frania nie jest takie proste - niewiele ubrań spełnia Franiowe wytyczne. W dodatku to co jest akceptowalne dziś, nie musi być takie jutro.

      Usuń
    2. Kasia ma na myśli Twoje stroje-nowe włosy;-)ha,ha,ha!!!
      Hania z chłopakami

      Usuń
    3. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.......:)
      Dzięki za wyjaśnienie :)

      Usuń
    4. No tak, tak, o to mi chodziło - tak jak napisała Hania. Wyszedł mi skrót myślowy, bo właściwie chciałam podzielić się nadzieją, że może Franio zje marchew, tak jak Ela - razem z koniem :) Się podrapałam prawą ręką za lewym uchem...

      Usuń
  8. no, no, czekam już na tę rudą odsłonę, hi,hi, ;-)
    Basia przecudnej urody i pewnie cierpliwości :-)
    pozdrawiam cieplutko.....choć dziś to raczej lepsza by była taka zimna orzeźwiająca mgiełka z pozdrowieniami ;-)
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  9. Kciuki trzymam! Coś ze zdrówkiem Franiowym? :(
    Franio i Basia wyglądają super. Basia to chyba kuc, czy się mylę?
    Widzę, że Franio z czerwonymi skarpetkami tak jak Adaś z zielonymi. Powiem dziecku, że ma być dziś elegancko to biegnie do szafy po ulubione, zielona skarpetki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ze zdrowiem Frania wszystko pod kontrolą. Nic nowego nie pojawia się na horyzoncie (tfu tfu). A czerwone skarpetki najukochańsze. 3 pary takowych ma ;-)

      Usuń
  10. Jak się przyjrzałam bliżej, to Basia chyba jednak za duża na kuca...
    A Franio to chyba najbardziej lubi lać wodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , Basia nie jest kucem. Ale nie jest też tak wysoka jak inne konie.
      Basia to Basia ;-)

      Usuń
    2. Basia wygląda na konia fiordzkiego :) A jak fiord, to jeszcze zalicza się do kategorii kuców :) Małe wyjaśnienie - kucem jest koń, który ma wysokość w kłębie do 148cm.
      A jako jeździec mam pytanie z innej beczki - w hipoterapii specjalnie nie używa się kasków, czy Francik nie dał sobie nałożyć? Wsiądę w krótkich portkach, na bosaka, ale nigdy bez kasku. Nawet na stępa, ani tylko na chwilę (mimo nastu lat w siodle). I kompletnie nie znam się na hipoterapii, więc z ciekawości pytam, czy kask przeszkadza i lepiej po prostu asekurować.
      A konie... konie są najlepsze na wszystko! I nie da się ich nie kochać :)
      em.

      Usuń
    3. Dowiem się w sobotę w kwestii kasku i odpowiem Ci
      Znajoma stawia na arabofiording, ale i to się zapytam.
      Tzn Frankowy tata się zapyta, bo ja do pracy w sobotę muszę.

      Franula do tej pory bał się koni. Dla niego na wszystko musi przyjść odpowiedni moment, Najwyraźniej właśnie przyszedł:)

      Usuń
    4. Aga, koniecznie!! Mialam sie o to samo zapytac. Czemu bez kasku..Nie bede mowic nic ale sie w pracy przez te moje kilkanascie lat na rtg i MR naogladalam...
      Zapytajcie koniecznie, bardzo wazna rzecz!!
      Buziaki z Berlina

      Usuń
    5. Arabofiordka też może być :) Gdyby jednak padła decyzja o kasku - niech to będzie kask (a nie toczek). I z dobrze dopasowanym rozmiarem (za duży i fruwający na głowie odpada - może więcej szkody narobić). A jeżeli brak kasku jest związany z samą terapią - chętnie się dowiem, co, jak i dlaczego.
      em.

      Usuń
    6. Niestety sobotnich zajęć nie było - padał deszcz. Pani Magda obiecała mi wyjaśnić, dlaczego Franc nie ma kasku podczas zajęć. Obiecuję napisać tu, czego się dowiem.
      :)

      Usuń
    7. Nie wiedziałam, że rozpętam taką dyskusję wśród znawców ras koni ;)

      Usuń
  11. Aga zazdrościmy takiej miłości bo z niej będą płynęły same dobre rzeczy, czego życzymy Franusiowi
    ps. Gabi uwielbiał karmić marchewką Dafiego

    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Justyna.
      Gabi nie ma już hipoterapii?

      Usuń
  12. Jeśli Franek do tej pory nie je marchewki, ani jabłek, to z jego mową lekko nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzielny mężczyzna :) super fotki

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję