czwartek, 11 stycznia 2018

Po raz trzeci

To już zapewne z pięć lat minęło od chwili skreślenia pierwszego zdania do "Dużych spraw"
Nazywam się Franek. Mam 6 lat
Franek wtedy jeszcze sześciu lat nie miał, lecz cztery, ja zaś nie przypuszczałam, że gdy wejdzie on w swój dziewiąty rok życia w toku będzie przygotowanie trzeciego nakładu książki. I że będzie już nagrany audiobook (to dopiero było przeżycie), ja zaś wystąpię w roli jego reżyserki, aktorami będą dzieci niepełnosprawne i ich rodzeństwo, i że w Instytucie Głuchoniemych w Warszawie nagrany zostanie signbook (to bodaj pierwsza w Polsce książka przetłumaczona na polski język migowy) i że powstanie książka ze scenariuszami zajęć lekcyjnych (wszystkie materiały można za darmo pobrać ze strony dswmg.pl, informacje na bieżąco publikuje także na FB książki).
Zawsze powtarzam, że gdybym wiedziała, ilu fantastycznych ludzi się w tę akcję zaangażuje, jak ona się rozrośnie, to w życiu bym się jej nie podjęła - raz ze strachu (czy dam radę), dwa chyba trochę z niedowierzania, że takie szaleństwo jest możliwe do zrealizowania. Czasami dobrze jest nie do końca być świadomym tego, w co się angażuje. 
Od ponad roku otrzymuję pytania o część drugą "Dużych spraw". Nie ukrywam, że chodzą one mi po głowie (aż się boję mówić, ile mi rzeczy po głowie chodzi) - już nawet wiem, o czym chciałabym napisać, tylko czasu mi brak. Pokładam jednak ogromną wiarę w czasie wakacyjnym.

Przy trzecim nakładzie "Duzych spraw" formuła wydania jest inna niż miało to miejsce przy dwóch pierwszych wydaniach. Pierwotne założenie było takie, że książka ma być darmowa i jako taka ukazała się dwukrotnie w nakładzie w sumie 10,5 tys. egzemplarzy. Zbieranie środków na jej wydanie kosztowało mnie jednak ogromnie dużo wysiłku i czasu, potem nadchodziła wysyłka książek (każdy wieczór przez kilka tygodni spędzaliśmy rodzinnie na zawijaniu książek w sreberka), więc tym razem zdecydowałam, że drukiem i dystrybucją zajmą się profesjonaliści. Nie ukrywam, że wpływ na to miał także fakt, że "Duże sprawy" były odsprzedawane w internecie za dość wysoką cenę. Tak więc trzecie wydanie, nowa odsłona - niech sprawą zajmą się zawodowcy.





5 komentarzy:

  1. Jak to?! Jak można odsprzedawać coś co się dostało?! Można co najwyżej odesłać dalej za koszty wysyłki!!! Aż wierzyć się nie chce :(
    Uważam, że książka jest rewelacyjna i bardzo potrzebna, dlatego powinna być dostępna - tak więc decyzja z wydaniem jej, już w pełni odpłatnie, jak najbardziej słuszna. Aczkolwiek nic nie zastąpi egzemplarza z autografem Autorki, który posiadam na półce! :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko, od początku całym sercem popieram Waszą akcję z książką i czuję wręcz dumę z tego, że jestem jej posiadaczką. Ba, pozwoliłam sobie nawet zrecenzować ją na moim blogu(http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2017/12/o-niepenosprawnosci-jezykiem-dzieci.html). Bardzo się cieszę, że znowu jest możliwość nabycia jej, chociażby odpłatnie, bo podejrzewam, że wiele osób zdecyduje się na jej zakup. Naprawdę myślisz nad drugą jej częścią? Byłoby wspaniale, chociaż rozumiem, że czas zawsze działa na naszą niekorzyść.
    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze na ten Nowy Rok!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga cudownie, wspaniale 😊 choć mamy wlasny egzemplarz z Twoim autografem, muszę dokupic zapas 😊 ściskam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam Agę z tej strony Aga - ja swój egzemplarz przeczytałam dwa razy i oddałam ją w ręce nauczycielki wychowania fizycznego, która udziela się w fundacji i która prowadzi zajęcia na basenie z dziećmi niepełnosprawnymi, było mi żal ją oddać, ale ja też ją dostałam, więc niech służy dalej. Aga dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję