czwartek, 13 lipca 2017

Co u Franka, panie?

Dlaczego nic nie piszesz?
Czy coś złego się dzieje?
Co u Franka?
Ostatnio wiele takich pytań czytam w wiadomościach. Postanowiłam więc zebrać się w sobie i napisać choć kilka słów, a przy okazji także podziękować Wam za troskę. 


Nic złego z Frankiem się nie dzieje, nasz chłopak ma się naprawdę nieźle, gorzej tylko z rodzicielką, którą dopadło zmęczenie dekady.
To był bardzo pracowity rok (szkolny, nie kalendarzowy) - oprócz zwyczajnych spraw Frankowych, mieliśmy rodzinnie ogrom pracy związanej z drugim wydaniem "Dużych spraw", do tego cały rok trwał projekt dot. edukacji włączającej (szkolenia dla nauczycieli, konferencja, debarta edukacyjna), i gdy już myślałam, że czas zacząć się cieszyć zbliżającymi się wakacjami, przyszedł czas na nieplanowane emocje i adrenalinę zafundowane przez MEN. Emocje MENowskie wcale nie opadły, żeby była jasność, bo niestety wszystko wskazuje na to, że obraz kreślony nam podczas majowego spotkania przez minister Zalewską pozostanie w fazie pięknej ministerialnej prezentacji w power poincie - to jednak temat na osobny wpis. W tle wszystkich tych wydarzeń cały czas toczyły się poszukiwania szkoły dla Franka (obiecuję, że o tym będzie dłuuugi wpis), do tego wyrabianie nowych orzeczeń - i do szkoły i orzeczenia o niepełnosprawności, wizyty lekarskie i modyfikacje w dawkowaniu leków przeciwpadaczkowych. Na koniec zaś, gdy już niemal witaliśmy się z wakacyjną gąską, przyszła kolej na (znowu  kompletnie niespodziewane) trudne decyzje dotyczące zmian w terapiach Franka. Gdy do tego wszystkiego dodać fakt, że Frankowski (niestety) nie przesypa nocy, ja zaś już kilka miesięcy temu zaplanowałam sobie intensywny sześciotygodniowy kurs wakacyjny licząc że o tej porze roku już na bank będę miała wakacyjny luzik, macie odpowiedź, co się dzieje - koszmarne zmęczenie mnię dopadło.
Teraz wszystkie siły swoje przekierowuję na zaplanowane wakacyjne dokształcanie - punktualnie o 8 rano (drrrramat!!) zasiadam w szkolnej ławce, by ok. godziny 9 zacząć już jako-tako myśleć. Wszystko dla Franka - nie można stać w miejscu, trzeba się stale rozwijać, uczyć, nade wszystko jednak trzeba patrzeć do przodu i wierzyć, że...kiedyś będzie wreszcie spokojniej i...nudniej (ot, taka moja idee fixe).
Bycie rodziciem takiego młodego człowieka z wyzwaniami to nie tylko kurcgalopek lekarsko-terapeutyczny, to także ogrom spraw towarzyszących, zajmujących czas, głowę, stresujących, powodujących, że sen długo w nocy nie przychodzi, a gdy już już przyjdzie, dziecię postanawia się obudzić i zrobić wszystko, by rodzic rano wyglądał i czuł się jak zombie. I gdy tak teraz sobie myślę o Franku i naszym życiu, widzę, jak bardzo w ciągu tych ośmiu lat się zmieniliśmy, ilu fantastycznych ludzi poznaliśmy, ilu nie zdało egzaminu (tak dla równowagi), ile w naszym życiu się pozmieniało (wszystko!) i ile się nauczyliśmy. Żeby nie zwariowac staramy się dostrzegać i pamiętać tylko dobre rzeczy, ale nie da się ukryć, że obciążenie emocjonalne i fizyczne jest ogromne, my zaś jestesmy najzwyczajniejszymi rodzicami na świecie, którzy nie ze wszystkim dają sobie radę śpiewająco, nie mają skóry słonia i wobec których nikt nie stosuje taryfy ulgowej. 
Wobec powyższego wnioskuję o urlop - przyzwolenie na wpisy w tempie jeden na dwa tygodnie (oby) na ten czas wakacyjny. Aż się ogarnę choć trochę. 

Ps. Żebyście Wy wiedzieli, jak bardzo nie możemy się już doczekać Bieszczad pod koniec sierpnia.

6 komentarzy:

  1. Oj dostałaś ostro w kość! Zasłużyłaś solennie na lenistwo(dokształcanie popieram i życzę by spełniło Twoje oczekiwania)Myślę,że znak życia raz na 2 tygodnie to uczciwa propozycja.Serdeczności zostawiam-swojaczka Helena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa już się zbliża wyznaczony przeze mnie termin ;-)

      Usuń
  2. A wiecie, że ostatnio myślałam co tam u Was słychać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy jest jeszcze szansa zdobyć (kupić/dostać) "Duże sprawy" ?

    Porzeczkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety już nie, ale rozmawiam z wydawnictwami o wydaniu III.
      Jak pisałam, my jako rodzina więcej się tego zadania nie podejmiemy, bo kosztuje ono b dużo czasu, zaangazowania i wysiłku. Musimy iść dalej, aniech to zrobią profesjonaliści. Prosze śledzić fanpage ksiązki na FB :)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję