czwartek, 13 kwietnia 2017

O kradzieży raz jeszcze

Myślę, że wiecie, co się stało. Mój wpis z prywatnego konta na FB krąży po sieci. 
We wtorek pojechałam do pracy na dodatkowe zajęcia ze studentami fizjoterapii - 90 minut wprowadzenia do języka migowego i AAC. Chciałam pokazać studentom kilka nagrań, także z Frankiem, bo takie autentyczne nagrania są bezcenne i najlepiej uzmysławiają ludziom, jak ważne jest umożliwienie osobie niepełnosprawnej komunikacji ze światem. 
Dlatego właśnie wzięłam ze sobą dysk zewnętrzyny, na którym miałam skopiowane wszystkie dane z lapka + całe nasze archiwum prywatne. 
Ktoś powie (łatwo się nam ocenia), że to było bez sensu, że powinnam miec dwa dyski zewnętrzne - pewnie tak, nawet i trzy by się przydały. Zawsze miałam w planach dokupienie kolejnego dysku i zawsze były jakieś inne ważniejsze wydatki. 
Po pracy zabrałam po drodze Natkę wracającą ze szkoły, postanowiłyśmy skoczyć na szybkie zakupy obiadowe. Chłopaki byli na zajęciach Frankowych poprzedszkolnych. Przed wejściem do sklepu Nat spytała, czy może wrzucić do bagażnika torbę z książkami ze szkoły.
Jasne, po co ma ją dźwigać?
Ktoś musiał obserwowac parking, widział, że Nat chowa swoją torbę do bagażnika (ile/ilu z nas tak robi) i zapewne to ona była celem. W gratisie złodziej dostał i mój laptop z owym bezcennym dyskiem zewnętrznym.

Jeśli jakimś cudem człowiek, który postanowił w ten sposób się wzbogacić na parkingu przed Lidlem w Opolu (ul. Krapkowicka/Niemodlińska) czyta te słowa, lub ktoś z jego znajomych to teraz robi, bardzo Cię/Was proszę - odeślijcie dysk. Jaką on ma wartość po wyczyszczeniu? Max. 50 zł - to też stary model. Dla nas jest bezcenny.
Weź lapka (zresztą średni egzemplarz, szczerze mówiąc - dwukrotnie już był w naprawie, szykowałam go do kolejnej), weź telefon Natki - to wszystko tylko sprzęty o w sumie nie największej wartości materialnej, rzecz nabyta. Dane na dysku nie dadzą się jednak wycenić. Jest tam m.in. 8 lat życia Franka - wszystkie nagrania, zdjęcia, ogromnie ważne ze względów medycznych i terapeutycznych (takie tylko dla oczu specjalistów), archiwum elektroniczne dokumentacji - papier wieczny nie jest, są to też materiały ogromnie ważne dla naszej rodziny.

Dysk możesz/możecie odesłać:
do sklepu Lidl, 45-715 Opole, ul. Krapkowicka 12c;
na Politechnikę Opolską, SJO, ul. Prószkowska 76, 45-758 Opole;
na I Komisariat Policji, ul. Cmentarna 1, 45-834 Opole.
O nic więcej nie prosimy. 
Może naiwnie, ale ciągle liczę na odruch serca, uczciwości...


Bardzo dziękuję wszystkim Wam za udostępnianie mojego wpisu na Fb, dziękuję mediom za wsparcie i managerowi opolskich sklepów Lidl za życzliwość.

11 komentarzy:

  1. No błagam. I myślisz, że ktoś uwierzy, że złodziej chciał ukraść torbę z książkami Twojego dziecka? Kto zostawia kompa w aucie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież złodziej nie wiedział, że w torbie są tylko książki, chyba, że miał rentgen w oczach. Pani Agnieszka napisała, że łatwo oceniać, a Pani mimo to ocenia.
    Mi też zdarzyło się zostawić laptopa w samochodzie i to nie raz, przecież to chwila, zaraz wrócę.
    Mam nadzieję, że wiadomość dotrze do złodzieja i jednak odzyska Pani ten dysk.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  3. Łatwo się nam ocenia innych, za łatwo. Sama nie raz zostawiałam kompa w aucie, bo wyskakiwałam tylko na momencik.
    Mam nadzieję, że tego kogoś ruszy sumienie! Bardzo bym tego chciała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gorąca prośba do rodziny! Apelujcie nie tylko o odddanie dysku ale do innych ludzi, aby w końcu poszli po rozum do głowy i nie trzymali najcenniejszych danych na dysku za 50 PLN w bagazniku i robili BACKUP! Drugi dysk trzymany w domu/pracy, darmowy backup w chmurze, jest tyle opcji! W TV trąbią jaka to tragedia, wykorzystajcie to i wystosujcie apel do ludzi: Jak macie cenne dane to róbcie backup! To nie kosztuje wiele, a bezcenne dane będą bezpieczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie dzielą się na 2 rodzaje.
      - tych, którzy robią backupy
      - tych, którzy będą robili backupy

      tak z przymrużeniem oka ;)

      Trzymam kciuki, żeby dysk się odnalazł.

      Usuń
  5. Nie da się na dłuższą metę żyć z wiecznym poczuciem zagrożenia zewsząd, z totalnym brakiem zaufania wobec wszystkich dookoła i wiecznym oglądaniem się za siebie, czy akurat nie czai się tam Zło. Normalni ludzie mają w sobie nadal, mimo wszystko, pierwiastek minimalnego zaufania do społeczeństwa. Dlatego są normalni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu, Aga nie wiem co napisać... Czytam po raz enty ten post, widziałam reportaż z TVNu i brak mi odpowiednich słów. Bo to, że Wam współczuję tego, że straciliście kilkuletnią dokumentację to brzmi tak banalnie. Mam nadzieję, że złodziej jakoś dowie się o Franku, o tej dokumentacji wizualnej, że jej potrzebujecie i odda Wam jakoś ten dysk. Będę trzymać za to kciuki. I mimo wszystko życzę Wam zdrowych, rodzinnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to przykre:(. Od pół roku rozpaczam, bo stracilam pierwsze zdjęcia córki, końcowe ciąży, poporodowe, a u Ciebie o tyyyyle więcej. Wspolczuje i mam nadzieję, że może dysk wróci do Ciebie
    Pogodnego dalszego świętowania życzę

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze słowa otuchy. My jeszcze wierzymy, że się uda. Tak sobie myślę, że jeśli do piśtku po świętach nic się nie zmieni - złodzieje nie odeślą dysku, albo policja ich nie namierzy, to trzeba będzie przestać się łudzić..

    OdpowiedzUsuń
  9. a co to te backupy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem, że czekacie na wieści.
    My też...
    Narazie niestety nie mam nic do przekazania.
    Jeszcze się łudzę, że może jednak złodzieja sumienie ruszy - do jutra wyznaczyłąm sobie czas nadziei..

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję