czwartek, 24 kwietnia 2014

Powielkanocnie


Święta mieliśmy fantastyczne - Franula zaskoczył wszystkich.
Rodzina, u której byliśmy ostatnio równo dwa lata temu na Wielkanoc nie mogła (razem z nami) przez dwa dni wyjść z szoku. Franio wyciszony, idący za rękę z kuzynką podczas spaceru, oglądający razem z nią bajkę, Franio w kościele (po raz pierwszy dał radę!) - tego się po naszym synu naprawdę nie spodziewaliśmy!






Troszkę sylwestrowa pisanka Franiowi wyszła tym razem ;-)
Starszyzna poleciała klasyką - historyczne kijaszki z wbitymi gwoździkami,
 wosk pszczeli i pisanki.




Pierwszy kryzys nadszedł w Wielką Sobotę. 
Jeden z sąsiadów w klatce obok postanowił - jak nam tłumaczył - wykorzystać dzień wolny na remont mieszkania. Udało się wynegocjować z nim, że prace rozpoczęte o 8 rano zakończy o 12 w południe. Niestety w użyciu była wiertarka. Poprosiliśmy o pół godziny przerwy w pracach, żeby uspokoić Franulę (tak biedak płakał, że do poniedziałku miał wybroczyny na buziaku). Pan zaakceptował naszą argumentację, że to święta jednak a nie zwykły "dzień wolny od pracy". My migiem uciekliśmy z małym z mieszkania i szybciej niż planowaliśmy poszliśmy do kościoła. Tam Franio już wyciszony, w wersji aniołkowej, wysiedział niemal godzinę (!) - pół godziny czekaliśmy na święcenie jajek, bo z powodu remontu u sąsiada przyszliśmy wcześniej niż planowaliśmy. Tym zadziwił nas najbardziej. I chłopak nasz wytrzymał dzielnie także w oczekiwaniu na 1 jajko czekoladowe z koszyczka:)


Franio z kuzynką Mają










Niespodziewanym efektem ubocznym tego szcześciodniowego wietrzenia mózgu jest moja decyzja o rozpoczęciu od października studiów podyplomowych! Jak się dostanę, napiszę jaki to (fantastyczny) kierunek wybrałam:)

Ps. A w następnym wpisie będzie o zaskakującym mocno postępie w rozwoju mowy Frania.

27 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. hehe, nieee, ciotka:)
      Ale następny wpis będzie ze specjalną dedykacją dla Ciebie:)
      Mam nadzieję, że wyrobię się w sobotę :*

      Usuń
  2. widać, że super spędziliście święta! Franek niesamowicie radosny na zdjęciach! zdjęcie z kuzynką, kiedy oglądają bajkę rozczulające...

    trzymam kciuki za studia!

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuper pisaneczka :)
    Dobrze widzieć takie zdjęcia. Francik Wam poprostu dorośleje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Ty mi nic już nie mów.. Gdzie ten mój maleńki chłopczyk, co??
      Za chwilę mi syn w świat sam pójdzie ;-)

      Usuń
  4. Cóż Kasia G. ubiegła mnie- pięknie tam u Was było i mimo wiertary wrr radośnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuda Panie cuda :) brawo Franutek! A gdzie Franio zgubił aparaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgubił:) Franiowe uszka potrzebują czasem przewietrzenia.
      Poza tym Franio sam wybiera sytuacje, w których potrzebuje ich wsparcia. Pytamy go, kiedy chce nosić aparaty i wtedy mu je zakładamy. Od 3 dni nosi je praktycznie bez przerwy. Jest już na tyle duży i rozumny, że dobrze wie, kiedy co jest mu potrzebne.
      Taki nasz mądrala ;-)

      Usuń
  6. Niezwykłe rzeczywiście jest to, że tak długo było tak dobrze, że tak szybko po tak trudnym momencie wiertarkowym chłopiec się wyciszył i uspokoił - alleluja, to magia świąt i Zmartwychwstania Pańskiego być musiała! :D Fantastycznie, a z tą mową - aaaa, co ja będę się powtarzać i GADAĆ... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ty jeszcze, ciotka nie wiesz, co ja chce napisać!!
      I tak sobie myślę, ze ten wpis przyszły będzie nie tylko dla Kasi Głoski ale i dla Ciebie - bo większej czarownicy od Ciebie nie ma:)
      Zobaczysz i przeczytasz, coś wyczarowała:)

      My też byliśmy zszokowani, jak szybko mały doszedł do siebie. Jeszcze niedawno byłby roztrzaskany na cały dzień. W sobotę wystarczyła niecała godzina (i 1 lodzik czekoladowy) na wyciszenie go..:)
      Takie cuda wielkanocne!!:)

      Usuń
  7. A Ciocia taka podobna do Mamy...
    Franiowa mina przy jajku z czekolady....... bezcenna!
    No i czapki z głów przy stole rzemieślniczym:)

    A studia... chyba nie resocjalizacja, rehabilitacja ani wczesna interwencja? CO??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie!:) To zabronił mi studiowac Guru-Team:)
      Mam być matką a nie rehabilitantką. Godzę się na to z ochotą:)
      Myślę, ze nie zgadniesz:)

      Usuń
  8. Jaki zaskakujący postęp w rozwoju mowy?Oczywisty i oczekiwany postęp!:)))
    Nie wiem co zaczniesz studiować-ale podziwiam:)Prababka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie taki oczywisty, jakkolwiek oczekiwany ;-)

      Usuń
  9. Aga dobry wybór z tymi studiami.
    Zżera mnie tylko ciekawość jaki kierunek?
    Ja marzyłam o podyplomówce z pedagogiki od października, ale niestety finanse jak zawsze mnie ograniczają.
    To co może oligofrenopedagogika?

    OdpowiedzUsuń
  10. ale piękne święta!
    myslałam że pedagogika wczesnoszkolna.....ale to chyba Guru Team też by zabronił....;-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIeeee, pogoniliby mnie ;-)
      Obiecuję dać znać ;-)

      Usuń
  11. Patrząc po zdjęciach to wybierasz się na studia ze sztuki, kulturoznawstwa, albo architektury krajobrazu ;)
    Super, że Franek zrobił taki postęp!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie trafiłaś, ciotka ;-)

      Usuń
    2. Zdziwiłabym się, jakbym trafiła ;)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. ha ha, nieeeeeeeeeeeeeeee
      Kompletnie nie moja dziedzina:)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję