wtorek, 27 sierpnia 2013

Terapia wietrzenia mózgu

Placki na zsiadłym mleku - 
rarytasik z dzieciństwa mamy.
Zastosowaliśmy ją po raz pierwszy ponad rok temu dając się namówić Franiowej ciotce DomPodSosnami na wizytę. Tym razem postanowiliśmy pojechać na wieś, do rodziny, gdzie jako dziecko spędzałam każde wakacje. Byliśmy tam bodaj czterokrotnie z Natką i ona także pokochała to miejsce. Dzieci nie potrzebują tam żadnych fiszerprajsów, bo najlepsze-zabawki-na-świecie są wokół nich, jedzą placki na zsiadłym mleku, biegają boso po trawie i ... nie ma tam też internetu.
Tym razem dodatkową zachętą do resetu poszpitalnego była perspektywa poznania Franiowej blogowej Prababki - okazało się, że mieszka ona zaledwie godzinę jazdy autem od wioski, do której się udawaliśmy.
Franio i żabka
Udało się nam spotkać!
Pisać dużo o tym spotkaniu nie będę, powiem tylko, że było naprawdę niezwykłe. Ponownie dziękujemy, Prababko, za zaproszenie:*

Udało nam się także wpaść na chwilkę do Olusia i jego rodziny, z którym swojego czasu jeździliśmy na turnusy rehabilitacyjne a z którym nie widzieliśmy się już dwa lata.
W drodze powrotnej zastanawialiśmy się, ilu fantastycznych ludzi poznaliśmy dzięki Frankowi i blogowi.
Nie daliśmy rady zliczyć.
Wielu, bardzo wielu.


 
Czas na wspomnienia z naszej rodzinnej terapii wietrzenia mózgu.


U Prababki 
Natalka przypominała sobie utwory wyuczone w szkole muzycznej w Jeleniej Górze

Piątka z Prababką






 

Wieczorne rodzeństwa rozmowy

Najlepsza-fura-na-świecie:)
  



Dawno nie było u Frania zagadki. Czas to zmienić;-)
Oto pytanie:
Jaką najlepszą-zabawę-na-świecie przedstawia poniższe zdjęcie?
Odpowiedź w kolejnym wpisie:)






Ps. Kolejny dłuższy wyjazd dopiero pod koniec września - szpital w Warszawie. Do tego czasu mamy ambitny zamiar nie oglądać naszych walizek.
Jutro w samo południe spotkanie w przedszkolu. Sprawy przedszkolne Frania nabierają kształtu:)

24 komentarze:

  1. Odpowiedź: walenie w stół młotkiem , a puszki same podskakują do góry :)

    Trzymamy kciuki za przedszkolne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blissskoooooooooooo, ciotka:)
      Bardzo blisko:)

      Usuń
  2. Aga,Wasze odwiedziny to dla nas zaszczyt:)Wy wnosicie do domu spokój:)Dzięki,że znaleźliście dla nas czas:)))Buziaki,Prababka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, my i spokój, powiadasz? Zawsze sądziłam, że jest dokładnie odwrotnie;-)
      :*

      Usuń
    2. poznaliście Prababkę - cudownie!

      Usuń
    3. Noooooooo:)
      Szkoda tylko, że tak daleko od siebie mieszkamy. Wpadałoby się częściej na takie fajne pogaduchy i cud-miód świeżutkie buły od najlepszego piekarza w okolicy;-)

      Usuń
  3. Oj Franio jak tam smakowały placki
    Pewnie dobre co?
    Natka też pewnie jadła placki?

    Franio ale miałeś super wakacje szkoda że już tylko kilka dni wakacji zostało.

    Pozdrawiamy całom Rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy jedliśmy placki;-)
      Wakacje zas mają to do siebie, że zawsze kończą się zbyt szybko;-)

      Usuń
  4. Wspaniale ze wakacje udane, to takie naladowanie baterii

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, że mózg przewietrzony, że oddech od internetu był i od codzienności też! Prababko - ależ Ci zazdroszczę, kurde... ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieeeem, wieeeem, obiecałam.. I dam z siebie wszystko, aby z obietnicy się wywiązać;-)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne wakacje, takie swojskie, sielskie, zwyczajne a zarazem niezwykłe... my też takie właśnie wakacje najbardziej uwielbiamy:)Terapia wietrzenia mózgu, zwyczajnej codzienności, spotkań ze zwyczajnymi niezwykłymi ludźmi, z przyrodą... jest nam i dzieciom bardzo potrzebna a nawet wskazana:) Serdecznie Was pozdrawiamy...życzymy Wamm dużo szczęśliwości i serdeczności:))))Uściski dla dzieci:* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak piszesz. Często to, co najprostsze jest najlepsze i daje najwięcej oddechu.
      Uściski:*

      Usuń
  8. Oj, bardzo potrzebne są takie wietrzenia w ciszy i spokoju, daleko od wszystkiego. My też w niedziele wróciliśmy od naszej Babci, ale byliśmy tam tylko dzień. Ale nawet dzień wśród życzliwych wystarczy. Fajnie, że Gosie mogliście poznać.
    Trzymam kciuki za przedszkole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa przedszkolna nabiera rumieńców, więc jestem absolutnie dobrej myśli:) A poznanie Gosi i Rogala to sama przyjemność:)

      Usuń
  9. hej, hej :-)
    my juz po urlopie - trzeba było wrocić do pracy, niestety ;-)
    pozdrawiamy całą rodzinkę bardzo serdecznie
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za pozdrowienia, przesyłamy i my serdeczne:)

      Usuń
  10. Odpowiedz: sama, walnięta w stół, puszka bez młotka? Sugerowałam się pierwszą odpowiedzią :)

    Wietrzenie Mózgu jest rewelacyjne, babcia Eli ma prawie identiko wózek i też jest obiektem kultu. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Opis dość skomplikowany:)
      Też blisko ale nie do końca to:)

      A taki wózek to obiekt kultu wśród dzieci;-)
      Pozdrowienia i od nas:)

      Usuń
  11. Na szczęście do nas nie musicie pakować walizki :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Wieś, patyki, robale - super świat. :)
    Moje dziecko też lubi. Chyba każde lubi.
    O ile tylko mu rodzic nie przeszkodzi. :)

    Ścisk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tylko interweniujemy, gdy aparatom grozi zamoczenie:) Reszta nas nie rusza;-)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję