niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołaju, Mikołaaaajuuuu!

W miniony poniedziałek nadeszła druzgocąca wiadomość - naszemu prywatnemu Mikołajowi zza ściany wyskoczył dysk... Mikołaj zaległ w łożu bez ruchu. Strach blady padł na naszą rodzinę - jak wytłumaczyć Franiowi, że Mikołaj poległ, bo zapomniał, jak powinno się w Mikołajowym wieku podnosić ciężary? Całe szczęście w czwartek Mikołaj zapukał Morsem w łazienkowe rury i dał znać, że jest już na chodzie! Wpadł do nas z wizytą, po bożemu, w mikołajki. 
I to nie sam, lecz w towarzystwie dwóch pięknych Śnieżynek:)
A to było tak:

Ciasteczko, Mikołaju kochany?

Ale że tak...że wszystkie herbatniczki chcesz wziąć?.....








Dziękuję, że wpadłeś...

...stary Mikołaju.
Daj już prezencik, cooooo.... :)

HELIKOPTER ratunkowy z noszami!!

Dobrze się sprawiłeś, Mikołaju kochany.
Za rok też po Ciebie zadzwonię ;-)


Ps 1. Francik czekał na helikopter od niemal roku. Emocje po odpakowaniu prezentu były tak duże, że helikopter zajął miejsce na półce w spiżarni. Franio chodzi do niego kilka razy dziennie, dogląda, głaszcze i ...dorasta do wypakowania go z pudełka kartonowego.
Emocje, emocje.
Ps 2. Fajnie jest mieć Mikołaja za sąsiada ;-)

23 komentarze:

  1. W ramach oswojenia Staśka z tematem Mikolajowym pokazuję mu powyższe zdjęcia...
    Ogląda je mój Syn z zainteresowaniem, po czym z bananem na buzi stwierdza: "ale fajnie pzebrał się ten tata chłopcyka za Mikołaja" o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooooooooo matkoooooooo....:)
      A Franc wierzy w Mikołaja. Tak na 10000% :)

      Usuń
    2. Wiesz u nas to trudny temat, bo Staś bardzo boi się Mikołaja.

      Usuń
    3. Ja jako dziecko też się bardzo bałam. Sama nie wiem dlaczego.
      Może któryś Mikołaj kiedyś Miśka wystraszył?

      Usuń
  2. yhmm, Justyna od soboty na nowo uwierzyła, że Mikołaj jednak istnieje naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jest mieć sąsiada dobrego jak Mikołaj :)
    A Franuś - kwintesencja radości! Aż się gęba ciotce Mał(ej)gosi śmieje
    Oby teraz tylko emocje odleciały, a helikopter mógł wylądować u Frania w pokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opadanie emocji jeszcze trochę potrwa.
      Nasz chłopak zawsze tak ma. :)

      Usuń
  4. Franula, słodziak mój kochany... Na zmęczonego wygląda, choć bardzo uradowanego wizytą Mikołaja. A Natusia? Gdzie prezenty dla Natuli???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmęczony, bo te dni kosztowały go duuużo emocji. W czwarte był Mikołaj w przedszkolu. Krasnal tak to przeżywał że w nocy z czwartku na piątek nie spał w nocy od godz 00:30 do 5 nad ranem.. I to mimo troszkę wyższej dawki tabletek na sen. Wyobrażasz sobie tę dawkę emocji?
      O Natce już kiedyś pisałam - jakiś czas temu poprosiła mnie, aby nie pisać o niej na blogu i nie publikować jej zdjęć. Szanuję jej prośbę. Jeśli kiedyś o to samo poprosi Franc, bprzyjdzie czas na zamknięcie bloga.
      Uściski i do zobaczenia wkrótce :)

      Usuń
  5. Dużo radości dla Franulka !!!!
    I jeszcze więcej !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. W takiego Mikołaja z takimi Śnieżynkami nie można nie wierzyć:)))Piękny klimat:)))Prababka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna ze Śnieżynek nawet wierszyk o Mikołaju wyrecytowała ;-)

      Usuń
  7. ale micha ucieszona :P ;-)
    Maciek obudził się w sobotę o 5 nad ranem z przerażeniem, że POD PODUSZKĄ NIC NIE MA!
    a kartonik po prostu się nie zmieścił i Mikołaj postawił go obok łóżka ;-)
    pozdrawiamy
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, biedy Maciuś ;-) Jak się dzieciaczek zestresował ;-)
      Uściski dla Was :)

      Usuń
  8. Moja prawie 4 latka siostra cioteczna przyszła do domu z przedszkola i mówiła do mamy, że mikołaj chyba nie był prawdziwy, bo miał przyklejoną brodę :D
    Natalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzieciaki są baaaardzo spostrzegawcze ;-)

      Usuń
  9. Intryguje mnie w tym wpisie jedna rzecz - dlaczego helikopter wylądował na półce w spiżarni, a nie we Franiowym pokoju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwestia emocji. Zawsze tak jest, gdy cos wywołuje we Franiu ogromne emocje - nie moze być na widoku. Krasnal musi oswajać daną rzecz.Tak juz ma ten nasz mały chłopak.

      Usuń
  10. Od czasu do czasu podczytywałam Frankowy blog (właściwie to blogi o trzech dzielnych Muszkieterach :), a dzisiaj po raz pierwszy przeczytałam całą historię Frania od początku. Dzielny w tej Rodzinie jest nie tylko Franek, ale wszyscy zasługujecie na ogromne słowa uznania :)
    Franiowe postępy są naprawde olbrzymie i nie wątpię, że ten nie taki mały już Krasnal jeszcze nie raz pozytywnie Was zaskoczy.
    Życzę duzo zdrowia i pozdrawiam serdecznie całą Rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, droga nowa Frankowa Ciotko, za ten komentarz.
      Jest ważny dla mnie - czasem za bardzo skupiamy się na krótkim odcinku czasu, na tym trudniejszym i wtedy jakoś tracimy z oczy, ile te małe nózki już przeszły.
      Ale to juz temat na wpis podsumowujący rok.
      Tymczasem dziękuję za pozdrowienia i czynię to samo :)

      Usuń
  11. Hej Franiu! Czytuje Wasz blog i naprawdę jestem pełna podziwu dla Waszej rodzinki. Chciałabym podzielić się z Wami stronką, którą prowadzi moja córa i naprawdę chyba nikt wcześniej na to nie wpadł. Na stronce dzieciaki mogą tworzyć swoje własne bajki. To jest naprawdę świetna zabawa, mój wnusio ma juz bardzo bogatą filmografie :) polecam Fransuiowi mysle ze mu się spodoba! Idealna opcja na święta :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję