sobota, 12 lipca 2014

Turnusowe rodzeństwa zabawy

Dziś nie jestem w kondycji na poważne refleksje i przemyślenia turnusowe (zmęczenie i matkę dopadło), więc będzie krótko i mało poważnie.


Na turnus pojechała także Natka. W ciągu minionych dwóch tygodni słyszałam wiele ciekawych dialogów siostry z bratem. 90% z nich nie nadaje się jednakże do publikacji (choć w tym obszarze mamy więc absolutną komunikacyjną normę). Jedną scenkę mogę jednak opisać bez obawy o zgorszenie szanowynych Czytelników;-)

Któregoś dnia Franek zaczepił Natkę i zamigał <bawić się>
Natka: Chcesz się, Franiu, bawić?
F: Tiiiiiiiiii
N: A w co?
F: <lekarz>
N: Chcesz się bawić w lekarza?
F: Tiiiiiiiiiii
N: Hm... To może zrobimy dziś cholecystektomię?
F: Tiiiiiiiii
N: Albo wiesz co, cholecystektomię robiliśmy wczoraj, to dziś może usuniemy żylaki?



W ciężkim szoku wywołanym usłyszanym dopiero co dialogiem pomiędzy dziećmi i radosnej spokojności o dalszy przebieg zabawy (nie zawsze mam to uczucie) postanowiłam udać się do łazienki i pomyć kubki po herbacie. 
Nagle słyszę:
N: Franek!! Żylaków się nie je!!! Nie wolno jeść ludzi!!!

No.
Hm.. 
Taka bardzo poznawcza zabawa ;-)


Tu dzieci bawiły się w zniekształcanie swoich twarzy na turnusowych zdjęciach.
Nie mam pojęcia w jakim programie i jak to robili, ale zabawę mieli, jak widać, przednią.



2 komentarze:

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję