poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Plan aktywności

Dziś nie wyobrażamy sobie naszej codzienności z Frankiem bez planu aktywności. Taki plan to po prostu plan całego dnia albo jego fragmentu. Franek bardzo potrzebuje stałości, nie cierpi zmian a z niespodzianek uśmiechnie się jedynie na jajka niespodzianki i skocznie dla hot wheelsów. Każda nieoczekiwana zmiana, niezapowiedziane wcześniej wydarzenie wywołuje w nim ogromny lęk. Przewidywalność daje Frankowi poczucie bezpieczeństwa w świecie, którego nasz Krasnal do końca nie rozumie i który inaczej odbiera swoimi zmysłami. W takim trudnym czasie, przez który przechodzimy teraz, zdarza się, że nawet przygotowany na jakieś wydarzenie (np. sobotnie wyjście do znajomych na ciacho i kawkę) po powrocie do bezpiecznego domu odreagowuje taki "wyłom" w codziennej rutynie. I to mimo planu. Nie chcę sobie jednak wyobrażać, co by się działo, gdybyśmy planu nie stosowali.


Poprzez plan aktywności staramy się więc zapewnić Frankowi poczucie bezpieczeństwa, jakkolwiek oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Plan ulega więc niejednokrotnie w ciągu dnia zmianom. Ważne, żeby Franio był o zmianie uprzedzony i aby dokonać jej razem z nim.


Tabliczka z pierwszymi Frankowymi
zdjęciami, na których zaczynaliśmy pracować
Początkowo pracowaliśmy z małym na zdjęciach. Jeszcze zanim powiedzieli nam o tym terapeuci zauważyliśmy, że gdy pokazujemy Krasnalowi zdjęcie miejsca, do którego jechaliśmy (np. na terapie) Franio był zdecydowanie spokojniejszy. Często wiele rzeczy robi się po prostu intuicyjnie.
Po wejściu w terapię już pod nadzorem terapeutki prowadzącej zaczęliśmy pracę z planem aktywności i piktogramami. Początkowo układaliśmy Frankowi plan ze zdjęć, np: dom - auto - rehabilitant - auto - dom. Taka sekwencja oznaczała dla Frania - zaraz wsiądziemy do auta, pojedziemy na rehabilitację, po zajęciach wrócimy autem do domu. Gdy już taki plan dobrze działał zaczęliśmy pracę nad myśleniem symbolicznym, czyli zaczęliśmy wprowadzanie piktogramów. Krótko mówiąc chodziło o to, by Franek nauczył się nadawać znaczenie przedmiotom i zrozumiał, że symbol reprezentuje realny obiekt. Myślenie symboliczne, o abstrakcyjnym już nawet nie wspomnę, wcale nie jest sprawą prostą dla takich zawodników jak nasz Franc. Podstawowe ćwiczenie wyglądało następująco: braliśmy np. kilka różnych łyżeczek (obiekty rzeczywiste) i piktogram łyżeczki, podobnie ćwiczyliśmy z innymi obiektami - misiami, autkami itd. Pokazywaliśmy Frankowi, że to jest to samo. Po jakimś czasie kładliśmy przed nim 3 piktosy i 3 przedmioty (albo np. 3 rysunki) i prosiliśmy o dopasowanie przedmiotu/rysunku do piktogramu. Robiliśmy mu także różne loteryjki i zgadywanki. Krasnal bardzo szybko zrozumiał, o co chodzi. Tu chyba muszę wspomnieć, że na tamtym etapie Franio rozumiał doskonale termin taki sam. Przeszliśmy więc do układania planu z piktogramów. Ważnym elementem układania planu jest dawanie Frankowi wyboru, np. po śniadaniu chcesz bawić się pociągiem czy czytać książeczkę? Początkowo były to dwie czynności, teraz trzy lub nawet cztery.



Tłumaczenie Franiowi świata poprzez obraz stało się strzałem w 10. Jeśli mówiliśmy do Franka, zawsze schodziliśmy do poziomu jego wzroku (do dziś to robimy) i mówiliśmy krótkimi zdaniami - maksimum konkretów, zero ozdobników. Gdy Krasnal już doskonale wiedział, o co chodzi z piktosami przeszliśmy na etap rysowania. Maluch 100 razy lepiej rozumiał nas, gdy mu coś tłumaczyliśmy i wspieraliśmy to obrazem. Na przykład fakt, że przez ulicę przechodzi się na pasach a nie np. przez środek skrzyżowania był swojego czasu nie do ogarnięcia. Dopiero gdy zaczęliśmy na spacer zabierać zeszycik i długopis i tłumaczyć małemu otaczającą go rzeczywistość, zrozumienie wielu spraw stało się zdecydowanie prostsze.
Dziś tablica widoczna na kolażu powyżej (tym z małym Franiem) nie służy już jako plan aktywności, lecz do przypinania zasad naszego domu (np. nie krzyczymy, trzeba mówić, trzeba migać, nie trzaskamy drzwiami, nie rzucamy zabawkami itd.) i kilku najpotrzebniejszych piktogramów, żeby Franio miał je zawsze pod ręką. Zasady także ulegają modyfikacji w zależności od potrzeb. 
Plany aktywności Franio ma także podczas swoich zajęć rehabilitacyjnych i terapeutycznych oraz w przedszkolu. 



Od niedawna dzięki twórczemu wysiłkowi taty Franio ma dużą tablicę aktywności obejmującą cały tydzień. Przechodzi ona w kącik twórczości radosnej. Wreszcie mamy w naszym opolskim domu ścianę dla dzieciaków tak jak kiedyś!:)
Plan tygodniowy stosujemy od niecałego roku - nowością jest podział dnia na poranek, południe i wieczór. Zaczęłam także uczyć Frania migać nazwy poszczególnych dni tygodnia. 


Plan układamy rano na cały dzień. Po każdym "punkcie programu" Franio podchodzi do tablicy, odrywa dany piktos i wrzuca go do pojemniczka pod tablicą.

Całe dzieło taty :)

Franio w akcji w sobotę - z tego, co pamiętam, odrywał 2 piktogramy 'obiad' i 'spagetti'

Piktosy naj-naj-najczęściej używane są w pudełeczku pod tablicą, wieczorem dokładam do nich ewentualnie piktogramy potrzebne na następny dzień. Mamy je uporządkowane w segregatorze (tu widać, że czasem drukarka "leci na oparach")

Sekwencje, sekwencje i jeszcze raz sekwencje, czyli co robimy po czym - wszystko przez problemy z pamięcią proceduralną.

Dzięki piktogramom Franula dostaje listy, które sam może odczytać!:)

Plan aktywności sprawdza się zresztą świetnie także w przypadku dzieci zdrowych. Nie musi on mieć wtedy oczywiście takiego "ortodoksyjnego" charakteru - zamiast piktosów można używać kolorowych obrazków narysowanych przez rodziców. Raz, że uczy struktury czasu, dwa - każdy z nas czuje się lepiej, gdy wie, co go czeka.
Podsumowując napiszę tylko, że nie wyobrażamy sobie funkcjonowania Frania bez planu aktywności.



12 komentarzy:

  1. Tak sobie pomyślałam - a te piktosy to muszą być na czarnym tle? Okropnie dużo tonera toto żre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Taka piktosowa uroda. Trochę kasy na toner wydajemy, ale w takim przypadku nie ma wyjścia.

      Usuń
  2. tablicę macie fantastyczną - zazdroszczę :)
    u nas plan aktywności nadal istnieje - ale już tylko w wersji słownej - rano opowiadamy co będzie się działo.
    ściskam mocno
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja Ci powiem, że Pan Mąż Twój to jest niesamowity! Gdzie się takich znajduje? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze OGROMNE brawa dla Taty za tablicę :) wygląda świetnie i mam nadzieję, że też kiedyś taką sprawię dzieciakom (jak już będę je miała ;))

    Po drugie taki plan to super sprawa! Tak jak napisałaś dla wszystkich dzieciaków! Zawsze łatwiej jest coś ogarnąć, jeśli człowiek się tego spodziewa i jest przygotowany :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hej, hej :-)
    jestem, wywczasowałam się i jestem znów :-)
    czytam teraz zaległości, ale już tutaj i teraz musiałam skomentować tablicę! piękna jest! gratulacje dla Radka!
    pozdrawiam bardzo serdecznie
    ivonesca
    PS. Aga podaj proszę na priva adres pocztowy, abym wysłała to co miałam wysłać (bo na fejsie dalej mnie nie ma :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko i córko, ja też już zapomniałam o co chodzi.. ;-)
      No i nie wiem, na który priv:) Napiszesz na Frankowego maila? dzielny.franek@gmail.com
      Buziaki :*

      Usuń
  6. Pan mąż pęka z dumy i dziękuje za pochwały pod swoim adresem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Aga za ten wpis. ja myślałam, że jak coś zmieniamy w planie dnia, to znaczy, że cos źle przemyślałam, albo jakiś inny błąd zrobiłam. My wciąż na zdjęciach. Tablica ekstra! mama tadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zmiany się zdarzają - czasem choćby ze względu na pogodę nie udaje się zrealizować jakieś punktu, albo dochodzi coś nowego. Ważne jest, abyśmy wtedy podeszli z Frankiem do tablicy, poinformowali go o zmianie, poprosili o odpięcie / przepięcie danego piktosa albo przyczepienie nowego. Franc przyjmuje takie zmiany do akceptującej wiadomości ;-)

      Usuń
  8. Witam :)
    Fenomenalne wykonanie!
    Czy mogłaby Pani udostępnić piktogramy?

    SYLWIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Sylwio, polecam stronę sclera.be lub zakup programu MówikPrint :)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję