wtorek, 19 sierpnia 2014

Mistrz niespodzianek i zaskoczeń

Padniemy z naszym synem kochanym, Mistrzem Niespodzianek i Wyzwalaczem Rodzicielskich Opadów Szczęki.
Wykąpany, ubrany w piżamkę syn uderzył nagle w lament serce rozdzierający. Ale taki bez łez, wiecie..terrorystyczny. Patrzyliśmy na dziecię z panem mężem i powstrzymywaliśmy się od uśmiechu. No kurcze, terror po całości. W końcu powiedzieliśmy koniec i zaczęliśmy poważną rozmowę z dzieckiem. 
(Tu ważna informacja - Franio śpi ciągle w łóżeczku razem z nami w sypialni, nocy nie przesypia niestety, gdy się budzi wychodzi po prostu z łóżeczka, z którego wyciągnęliśmy szczebelki -  i przechodzi do nas do łóżka. Rytuał wieczorny jest jednym z najważniejszych i najsilniejszych w życiu Mistrza Niespodzianek). 
Franio zaczął migać <pokój>. I tu się zaczęło - ale jaki pokój? O co chodzi??? Kuchnia? Saloon? Pokój Natki? W końcu doszliśmy - dziecku chodziło o JEGO pokój!!!!
- Chcesz iść spać do twojego pokoju? (zdziwienie w głosie mamy na 10000%)
- Tiiiiiii.
- Eeeeeeeeeeeeee (mało inteligentne wyrazy twarzy rodziców) chcesz spać w swoim łóżku dużym?
- Tiiiiiiii.
Szczęki na podłodze.
Matko i córko, świat się kończy.
Ale jak to?? Tak bez przygotowania? Bez rocznego planu aktywności specjalnie na TĘ okoliczność???
Patrząc na siebie, jakbyśmy co najmniej Yeti w naszym domu zobaczyli, poszliśmy z Francem do JEGO pokoju, pościeliliśmy JEGO łóżko (ufff, dobrze, że rok temu już tata lampkę gwiazdkę koło łóżka przymocował), dziecko z rogalem na buzi położyło się spać, przytuliło misia i zażyczyło sobie, aby siostra opowiedziała bajkę.
Szczęki sufit przebiły...
Przymknęliśmy drzwi, zostawiliśmy Frania z Natką (dumną i bladą). Po jakimś czasie Natka przyszła do nas, spojrzała jakoś dziwnie tak i powiedziała tylko:
- No leży szczęśliwy normalnie.
Od pół godziny siedzimy w odrętwieniu i nasłuchujemy.
I NIC się nie dzieje. To znaczy wizyta nr 1 wykazała, że Mistrz ziewa, nr 2 że kiwa nózią. Trzeciej jeszcze nie było.
Jeśli tak się dokona przejście dziecka do swojego łózka to ja....chyba się dziwić nie powinnam w ogóle. Bo przecież u Mistrza Niespodzianek od ZAWSZE tak było - długo, długo nic a jak pójdzie, to po całości.
Dziwnieeee nam...:)

Ps. Zdjęcie wkleję jak Mistrz zaśnie.

***

20:50
Mistrz śpi.
A ja zaczynam się bać, co z tego wyniknie. 

Tej nocy chyba spać nie pójdziemy - bo co jak Mistrz obudzi się w nocy i przestraszy, gdzie jest i o co chodzi? Problemy związane ze strachem przed wiatrem wystarczą nam w tej chwili.
Lampka na pewno będzie się paliła całą noc. Tak na wszelki wypadek.




51 komentarzy:

  1. Piękna wiadomość na koniec dnia :)
    Samych DOBRYCH NOCY życzę
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  2. No bo Franek to Mistrz nad Mistrzami, i jeszcze nie raz będziecie Wasze szczęki z podłogi zbierać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. czekamy zatem na fotke:) gratulacje:D
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Hihi, zacznij sie przyzwyczajac ;) U nas dokladnie to samo: dluuuugo, dluuugo nic, a potem dziecie robi cos tak, jakby nic innego w zyciu nie robilo. Franio i tak Was oszczedzil kazac tak dlugo czekac ;) U autystycznych dzieciakow takie niespodzianki to w sumie norma. Kasper w zasadzie od urodzenia robil takie numery. Wygladalo to tak, jakby najpierw sobie w glowie wszystko musial poukladac, zaplanowac i przecwiczyc, zeby wykluczyc kazda szanse porazki, a potem siup, robi sie jakby cos zadnego wysilku nie kosztowalo. Jak sie dziecka nie zmusza, to ten etap zazwyczaj wlasnie tak sobie przychodzi, bez wysilku, bez wojen i awantur, naturalnie po prostu. Ja bylam w podobnym szoku, jak Kasper sie od piersi odstawil. Probowalam pare razy, ale bez wiekszego przekonania, bo mlody byl baaardzo uzaleznionym cycoholikiem (po tym, jak przez pierwsze 4 tygodnie ani myslal brac do buzi nic innego niz flache. Mial 3 lata i 2 miesiace, jak zamiast spiworka dostal prawdziwa kolderke. No i ku memu ogromnemu zaskoczeniu kolderka wygrala z cyckiem :P Ot tak po prostu. czasem sie zastanawiam, kto tu bardziej potrzebuje przygotowan do roznych milowych krokow: dziecko czy rodzice ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anju, myślisz, że jest szansa jakas, że lęk przed wiatrem też minia z dnia na dzień?
      Wieeeem, pytanie z grubej rury, ale taki dzień ;-)

      Usuń
    2. Szansa jest na pewno. I to chyba nie taka maciupenka ;) Za to obstawiam bardzo duza szanse na to, ze Franio z dnia na dzien zacznie kiedys gadac ;)

      Usuń
    3. He he a to Cię poniosła fantazja, ciotka:)
      Bez brawury, obyśmy dzisiejszą noc przezyli ;-)

      Usuń
  5. ŁAAA CUDOWNIE!!! DOROŚLEJE MISTRZU!
    ...wierna choć ostatnio niewidoczna fanka-Franka :)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście dowalił z grubej rury :-) Jejku, jak fajnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie nie jesteśmy normalnie. Siedzimy jak na szpilkach i czekamy, że zaraz coś pierdyknie. Zdecydowanie kwalifikujemy się na terapię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolorowych snów Krasnalu!!! :)
    Szczęke z ziemi zbieram i ja... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zaczną się pozwy zbiorowe o sfinansowanie wizyt u stomatologów i protetyków...;-)

      Usuń
  9. Matka! Taka "łucona" (od słowa "uczona" jakby kto nie załapał) a nic nie wie- po prostu ciasno dziecku było w łóżeczku dziecięcym!! ;-) To się wziął i przeprowadził do poważnego łóżka :-)

    Strasznie się cieszę :-)))))
    Ciotka Ngel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też...choć jeszcze z pewną taką nieśmiałością :*
      Cieszę się ogromnie Ngel, że jesteś tu z nami, wieeesz :*

      Usuń
  10. Phi, tyż macie problem... Dobranoc, do łóżka czas iść! :P :P :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaaa, innego komentarza się po tobie nie spodziewałam ;-)

      Usuń
  11. Mama, w końcu to już facecik :-) Czas i pora na męskie decyzje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja rozumie i jeste za, ale dlaczego synu mnie na tę okoliczność nie przygotował?? Wychodzi na to, że planu aktywności najbardziej matce zabrakło :)

      Usuń
  12. Chyba wyślę syna do Frania na korepetycję w tej kwestii. Od początku wakacji próbuję namówić swego synka na samodzielne spanie (nie mówimy o 1,5 godzinnym usypianiu oczywiście) w jego pokoju, ale nic tego. Muszę się zadowolić tym,że troszkę zaczynamy się tam bawić.
    Franio jesteś wielki.
    I jeszcze pytanie do mamy Frania. Piszesz o schodzeniu na poziom wzroku Frania,a czy Franio patrzy na Was? Jeśli tak, jak do tego dochodziliście/ doszliście? Nie pytam z czystej ciekawości? Pytam,bo my mamy z tym problem.Udało się w ciągu roku osiągnąć to,że mały patrzy za ruchomym przedmiotem, ale patrzenie na ludzi to inna bajka.Dodam,że schodzenie do poziomu jego wzroku od zawsze było dla mnie czymś naturalnym, bo wypracowałam to sobie intuicyjnie w kontaktach z innymi dziećmi.
    I jeszcze plan aktywności.Też stosowaliśmy i na ile możemy stosujemy,choć osobiście lubię nagłe zmiany planów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja Ci rad nie udzielę jak przeflancować dziecię d swojego pokoju, bo widzisz, że młodzież sama wyboru dokonała. A ja ciągle tkwię w zadziwieniu ;-)

      Kontakt wzrokowy to nadal ogromny problem. Robimy tak (za radami terapeutki Frania oczywiście) - jak mówi (tzn miga) i nie patrzy na nas, wówczas nie reagujemy, albo mówimy 'słucham?', albo 'ale do kogo ty to mówisz? nie rozumiem'. Jak się spojrzy choćby przez nanosekundę cieszymy się i mówimy 'aaach tak, teraz już cię rozumiem, chcesz...". Generaknie staramy się pamiętać, zeby reagować dopiero, gdy Franek choćby omiecie nas wzrokiem. Nie reagujemy, gdy nie patrzy na nas. To jest trudne, bo związane z jego nerwami itd, ale musi zrozumieć, o co chodzi. Gdy zaczynaliśmy terapię brałam, to, co on chciał i ustawiałam pomiędzy moimi oczami. Nie miał wyboru - musiał spojrzeć mi w oczy. Z czasem przestaliśmy to robić, ale wymagamy, aby spojrzał na nasm jakkolwiek - to podkreślam - kontakt wzrokowy jest nadal ogromnym problemem.

      A to, że lubisz nagłe zmiany planów śwadczy tylko o tym, że jesteś neurotypowa ;-)

      Usuń
  13. Brawo Franiu! Trzymam kciuki, żeby te chęci spania we własnym pokoju były hm, jakby to ująć, trwałe ;)
    Jakiś czas temu przechodziliśmy to samo. Adaś z początku chętny i odważny, jak przyszło co do czego był po prostu przerażony. Z wrażenia wszystkie bajeczki na dobranoc przeczytał sobie...sam. Calutką noc nie spaliśmy.
    Jesteście normalni. Chyba niejeden rodzic takie sprawy w ten sposób przeżywa.
    Kciuki! Powodzenia!
    Ale jestem przekonana, że jak Franek zadecydował, to znaczy, że już mu się spanie w pokoju rodziców na dobre znudziło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby. Zobaczymy, co przyniesie dzisiejsza noc i ranek :)

      Usuń
  14. A teraz ta sama relacja nieco z boku: pewnego dnia Franek lat 5 doszedł do wniosku (podobnie jak wiele dzieci w jego wieku), że dosyć ma spania z rodzicami jak mały dzidziuś i że już czas na swój pokój i swoje łóżko! Przeniósł się zatem do swojego pokoju i byłby zasnął o wiele szybciej, gdyby nie dziwne miny mamy i taty. Poprosił więc o towarzystwo siostry (wyglądała zdecydowanie najnormalniej z nich wszystkich). Po wysłuchaniu bajeczki pozwolił siostrze odejść, poleżał jeszcze chwilkę i zasnął. Przez sen czuł, że co jakiś czas przerażone oczy zaglądają do pokoju, by upewnić się, czy wszystko w porządku. Nie mógł się nadziwić, dlaczego rodzina nie może zrozumieć, że facet w tym wieku jest już prawie dorosły. Postanowił dać im trochę czasu na oswojenie się z tą myślą. "W końcu jestem najmłodszy, dla nich to musi być bardzo trudne, żeby zaakceptować moje dorastanie, Dobrze, że rozłożyłem im ten szok w czasie. Może jakoś przetrwają. A w razie czego od czego mamy Guru-Team? Mała psychoterapia dla mamy i taty i jakoś to będzie" - podpatrzyła ciotka Mał(a)gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie opisane :) ależ Franek lubi niespodzianki robić! :)

      Usuń
  15. Se chłopina pomyślał, że jak sam nie pójdzie, to matka-kwoka do 18 roku życia spać z nim będzie i postanowił to przerwać jednym, szybkim susem do własnego łóżka ;-)

    Tak trzymaj Franiu :-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Daj koniexznie rano znac jak mistrzowi i rodzicom minela noc :-)
    buziaki wielkie, monika t

    OdpowiedzUsuń
  17. Mistrz lubi zaskakiwać .
    Brawo Franiu !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. No właśnie!! I jak?? Spaliście? :>

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem tak - jestem nieprzytomna:)
    Co Bolo skoczył, czy przeszedł, zrywałam się na równe nogi i pędziłam do pokoju Franka z sercem w gardle oczywiście:)
    A dziecko...dziecko spało do 6.15 (!!!), po obudzeniu się posiedział na łóżku, popstrykał lampką a potem zaczął się bawić (podglądaliśmy z panem mężem).
    Franula powiedział, ze dziś też śpi w swoim dużym łóżku :)
    Za godzinę idziemy na basen, mam nadzieję, ze dojdę do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. I co jak spał sam całą noc? Ja się dziwię (tak szcześliwie), bo mnie się od razu zapaliła nadzieja, że i moja zacznie spać u siebie i będzie spać NORMALNIE!
    Bo wiesz niby już tak dużych problemów nie mamy ze spaniem, jak rok temu, ale jednak mamy nadal. U nas jest łoki toki. Ja śpię z małą w moim i męża łóżku. Jak idę na dół włączam radyjko. Młoda nadal budzi się i potrafi nie spać do rana. Agnieszka koniecznie napisz jak mały sobie poradził! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam komentarze, ale wieści SAMA RADOŚĆ! Oby to u nas kiedyś nadeszło.

      Usuń
    2. Monika, na pewno tak się stanie.
      I pewnie tak samo niespodziewanie jak u nas - nas też Franek 5 lat przetrzymał ;-)
      Życzę Ci tego z całego serca:*

      Usuń
    3. Dzięki wielkie, Ty Aga sama wiesz jak to jest jak dzieci mają kosmiczne doładowanie w nocy i drugiego dnia każdy chodzi jak zombie. Czasem zastanawiam się jak długo można wytrzymać, u nas jest w kratkę 2-5 dni dobrego spania, a potem kilka dni bez snu, abo naprzemiennie.

      Usuń
  21. Aga, moich znajomych córka do 6 lat spała z nimi w pokoju, za nic nie chciala sie przeniesc. Az pewnego dnia powiedziala: "Ja juz nie moge wytrzymac, jak Wy się tak ściskacie i ściskacie i mlaskacie. Idę spać do siebie". I poszła :)
    Ja nie sugeruję wcale, że to mógł być również jeden z Frankowych motywów :)

    Brawo, brawo, brawo Dzielny Franuś !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. o rany! ale wieści! SUPER!
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaale wieści:))))Poczekaj ,za jakieś 20 lat kolejny szok łóżeczkowy Was czeka:))))Przytulam:) Prababka:))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa nie chcę o tym słyszeć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :) ;-)

      Usuń
    2. He he, uwielbiam Prababkę! :))))))))))))))

      Usuń
    3. Ja przez Was obie kiedyś osiwieję!! ;-)

      Usuń
  24. Uwielbiam takie zwroty akcji :) Tak bardzo Was się to należy!!! Za ten trud, wysiłek, poświęcenie, cierpliwość, no i bezgraniczną miłość oczywiście...
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.. Ten zwrot uratował nas. I jakiego dał kopa:) Takie pozytywnego, oczywiście:)

      Usuń
  25. Ale Franula dał czadu:))) Ja tam wiem: to wielki mały człowiek, myślę tak od kiedy Was poznałam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzisiaj Francik także zasnął o 20:50. I też poprosił Natkę o bajkę:)
    Jutro rozkręcamy łóżeczko. Trójka dzieci w spała - nasza Natka, siostrzenica Maja i nasz Franio. Może jeszcze jakiemuś dzieciaczkowi posłuży? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Brawa dla Frania wyślę Nastkę do niego może kolega ją przekona do spania u siebie. Ale to dopiero po przeprowadzce.
    Pozdrawiam Aga.
    Trzymam kciuki żeby tak już zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Brawo Dzielny Franku :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję