piątek, 13 września 2013

Piątek, 13.09 - koniec rewolucji

Wczoraj - Francik poszedł na ciacho
z ciocią Ewą i ciocią Martyną.
I takie minki do dziewczyn strzelał!!:)
Stęsknił się robaczek strasznie
za nimi:)
To już jest koniec.
Absolutny i zdecydowany koniec.
Koniec nerwów i niepewności.

Gdy 13 miesięcy temu (no proszę, jak pięknie się to wpisuje w dzisiejszy dzień) spakowaliśmy cały dom, kartony schowaliśmy w garażu, wzięliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyliśmy do Opola, wiedzieliśmy, że czeka nas trudny rok (w rzeczywistości okazał się być trudniejszy niż przypuszczaliśmy). Wierzyliśmy, że w ciągu roku uda nam się jakoś poukładać nasze życie i będzie spokojniej, normalniej. 
Wszystko się jakoś powoli układało - sprzedaż domu, koniec przeprowadzek z kolejnych wynajmowanych mieszkań, szkoła Natki, terapie Frania itd. Często było bardzo pod górkę, ale nie narzekaliśmy - zawsze mogło być przecież gorzej. Tylko jedna sprawa nie dawała nam spokoju...


Ciągle jeździłam do Jeleniej Góry do pracy. Każdy wyjazd oznaczał pokonanie w sumie ok. 500 km. Więcej mnie nie było w domu niż byłam. Wszyscy to znosiliśmy fatalnie.
Dojazdy zimą dały mi tak w kość (czytaj: zbyt wiele wypadków widziałam na trasie), że postanowiłam złożyć wypowiedzenie w Jeleniej. Dużo wcześniej lojalnie uprzedziłam szefostwo o moim zamiarze i zaczęłam poszukiwania pracy w Opolu. W jednym miejscu usłyszałam boleśnie prawdziwe słowa:
- Łatwo pani nie będzie, pani nie jest stąd.
Fakt. Nie dało się tego ukryć.
Z czasem moje poszukiwania objęły także Wrocław.
Wypowiedzenie w JG złożyłam nie mając jeszcze nic pewnego. Wiedziałam jedynie, że nie damy rady tak dłużej żyć.  
Tylko wiara w to, że musi się udać, była niezmienna. Czasem mnie ona przerażała.  
Z biegiem tygodni sytuacja stawała się coraz mniej zabawna..
Jakieś 4 tygodnie temu znalazłam ogłoszenie. Stanęłam więc w szranki konkursowe. Warunki - ok, spełniam. Jest dobrze. Ogłoszenie wyników: 13 września.
Dzisiaj od rana umierałam z nerwów. Wszyscy "chodziliśmy po ścianach". Krótko po godz. 14  usłyszałam werdykt : wygrałam konkurs, mam tę pracę! W Opolu!!!!

Koniec rewolucji.
Koniec przeprowadzki i tymczasowości.
Koniec nerwów.
Ulga tak ogromna, że nie potrafię jej nawet opisać słowami.


13 absolutnie nie przynosi pecha.
13 to najpiękniejsza liczba:)
Dlatego też ślub braliśmy 13:)


Ps. Czekając na wynik konkursu przygotowywałam obiad. Mięso posoliłam trzy razy (dobrze, że nie 13)... Rodzina była dzielna niesłychanie - dali radę zjeść;-)

99 komentarzy:

  1. Taram!!!GRatulacje, wszystkim to wyjdzie na dobre

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka, cieszę się bardzo :D:D:D rodzaj pracy podobny jak miałaś, czy coś nowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie to samo. Innej sobie nie wyobrażam:)

      Usuń
    2. Super, no po prostu niessamowicie, szczególnie wiedząc jaka bryndza jest w branży :D

      Usuń
    3. No właśnie, dlatego lekko nie było, ważne jednak, że się udało:)

      Usuń
  3. już pisałam, że bardzo się cieszę, ale powtórzę i tutaj :)
    superrrrrrrrrrrrrrrrr :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kinia. Za Ciebie też kciuki trzymałam i trzymam nadal:*

      Usuń
  4. W tej sytuacji powinnaś wszystkie najważniejsze sprawy załatwiać 13-tego. ;) Wtedy na pewno wszystko się uda.
    Co Ci będę dużo gadać, sama wiesz, że radość moja jest ogromna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Ciebie nie spodziewałam się usłyszeć niczego innego:) Tyś kobietą wielkiej wiary jest wszak:)
      Dzięki, Aneta:*

      Usuń
  5. WIEDZIAŁAM WIEDZIAŁAM :) moc mych kciuków działa HURRRA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Teraz czas się brać za naszą robotę, prawda?:)

      Usuń
  6. Gratuluję ! :)
    Moim TAKIM dniem jest 26 (jakby nie patrzeć wielokrotność 13 :) :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Daria:)
      Dobrze jest mieć swój szczęśliwy dzień w miesiącu:)

      Usuń
  7. No to 1-go X musimy uroczyście rozpocząć rok akademicki!
    Witaj w gronie opolskich "akademików" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDNA WIADOMOSC:) wiec i my dzis swietujemy Wasze szczescie

    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Cholernie sie ciesze Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet bardziej niż 'cholernie'.
      Ale nie wypada pisać jak 'bardzo więcej niż cholernie';-)

      Usuń
  10. Super! Cholernie sie ciesze Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale przymiotnika nie użyję, bo byłby bardzo niecenzuralny:)

      Usuń
  11. Zamykam laptopa i idę świętować z rodziną. Świętujcie i Wy z nami.
    Byliście dla nas ogromnym wsparciem w tym trudnym roku dla nas.
    Dziękujemy Wam za to:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudnie!!!! Gratulacje Aguś!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko - bardzo się cieszę i przytulam dumna z Dzielnej Agi :))
    Ew-ka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tyś z nami od początku jest, to wiesz jak długa droga nas wiodła do tego punktu, w którym jesteśmy teraz. I cieszę się, że cieszysz się nami:*

      Usuń
  14. Jest co świętować!
    Gratulacje.
    Ostatni post dał mi wiele do myślenia.
    Uważam, że Francik ma tak cudownych rodziców i równie wspaniałą siostrę, że pokona wszystkie przeszkody. I żadne zaburzenia czy choroby na "a" nie przeszkodzą mu w niczym.
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Madlein.
      Wierzymy bardzo i ta wiara we Franka i naszą rodzinę nas niesie.
      :*

      Usuń
  15. Aguś GRATULUJĘ Ci serdecznie i miłego świętowania :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję. Już po świętowaniu, czas wrócić do rzeczywistości;-)

      Usuń
  16. Cudowna wiadomość. Agnieszko gratuluję i ciesze si ę z Wami. Pozdrawiamy najserdeczniej:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Agnieszko inaczej być nie mogło. Gratulacje! Całus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu, w głębi duszy także wierzyłam, że nie może być inaczej, ale chwile zwątpienia były.. W końcu nikt nie dawał mi/nam gwarancji, że to wszystko się uda. Jak na razie jednak wygląda na to, że jesteśmy na dobrej drodze, że po 4 latach stresa giganta zaczynamy łapać oddech.
      Ti jest bezcenne uczucie.
      :*

      Usuń
  18. Gratulacje!
    Cieszę się razem z Tobą. Wiem ile Cię to wszystko nerwów musiało kosztować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniała wiadomość Agnieszko, SUPER!!! Piątek 13-go może być fajny, o czym niejednokrotnie przekonałam się w życiu. Życzę Ci sukcesów w pracy, samych przyjaznych ludzi i spokoju tak ważnego, by z uśmiechem wracać do domu i Rodzinki:) Nie dziwię się, że domownicy zjedli nawet tak przesolony obiad, w końcu to dla Was wszystkich było ważne wydarzenie.500 km do pracy? Ależ Ty dzielna jesteś!!!!!!Dzielna Agnieszka, mama dzielnego Frania:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudownie Aga, wreszcie odetchniesz - brawo- wiadomo Jesteś w końcu Bardzo dobra w tym co robisz, GRATULUJĘ i wielu juz tylko spokojnych oddechów w Waszym życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZiękuję Aniu. Powoli zaczynam odczuwać ulgę. To gigantyczna zmiana jakości życia. Gigantyczna po prostu..
      :*

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. :) To była okazja na coś więcej niż Carlo;-)

      Usuń
  22. Podobno każdy ma na co zasłużył. ;-) Gratulujemy! Świętujcie a my razem z Wami w myślach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać, że minka Frania powala!

      Usuń
    2. Są dziewczyny, które na takie uśmiechy i puszczanie oczka mają monopol;-)

      Usuń
  23. Bardzo się cieszę :) To tak jakbyście skończyli pracę nad jakąś układanką. Ostatni (?) element znaleziony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ostatni - przynajmniej jeśli chodzi o kwestie logistyczne.
      :)

      Usuń
  24. Aga bardzo, bardzo się cieszę :) i gratuluję
    w końcu musi być z górki
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiedziałam, wiedziałam, że w piątek 13-tego MUSI się zdarzyć coś WSPANIAŁEGO!! U mnie zdarzył się malutki sukces, który być może będzie początkiem innych większych ale TWÓJ SUKCES jest MEGA!! Bardzo się cieszę bo..... ZASŁUŻYŁAŚ NA TO JAK NIKT INNY!!!!!!!
    Ciotka Ngel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciotko Ngel, trzymam więc kciuki za powodzenie Twojego planu:)

      Usuń
  26. Serdecznie gratulujemy. W końcu w spokoju pobędziecie ze sobą. Ileż zaoszczędzonego czasu dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie najcenniejsze - CZAS. Więcej czasu. I mniej stresu na drodze.
      :)

      Usuń
  27. GRATULACJE!!! cudownie, wspaniale :D
    Rodzinka w komplecie. No i udało się przed kolejną zimą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to najważniejsze. Ta trasa zimą, po zmroku, często w zamarzającym deszczu była koszmarem. NIe raz wracałam do domu i modliłam się, by dojechać. Ale koniec. Jeszcze tylko jeden wyjazd, żeby wszystko uregulować w JG.
      :*

      Usuń
  28. Gratulacje!!!
    mimo tylu przeciwności, trudnych decyzji, małych i dużych rewolucji, ciągle idziecie do przodu, ciągle "wieje" tutaj optymizm i pozytywną energią ;)
    a swoją drogą, macie ogromne szczęście w życiu!! i przede wszystkim odwagę by sięgać po to szczęście. oby tak dalej :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, bo jesteśmy zdania, że siedzenie i użalanie się na sobą/losem itp. nic by nie dało. Z całej siły staramy się widzieć szklankę do połowy pełną, jakkolwiek często jest to ogromnie trudne.

      Pewna mądra Frankowa ciotka ma w zwyczaju mówić:
      - Jest ryzyko, jest zabawa.
      My więc prowadzimy bardzo zabawowy tryb życia;-)

      Uściski:*

      Usuń
  29. Wcale nie napisze: a nie mówiłam!;))))) super! Bardzo się cieszę!!!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję, cieszę się razem z Wami.Jednak 13-ty jest super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, super:)
      Oby więcej takich:)
      Nie to, żebym chciała znowu takich zmian, o nieeeee. Wystarczy nam na bardzo długo:*

      Usuń
  31. Jeśli jest się dobrym człowiekiem to co się dziwić że szczęście dosięga? Jakie tam szczęście, to zasłużona nagroda za ciężką pracę i wiele trudnych chwil!
    Spokojnej pracy Agnieszko :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie pozostaje nic innego jak pogratulować i życzyć samych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Super wiadomość-Gratulacje!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Agus super!!!! Strasznie sie ciesze, ze tak dobrze wsxystko Wam sie uklada!!!! Pamietam jak mi mowilas o tej mitredze z dojazdami. Swietnie!!!! A 13 wcale nie jest taka zla jak sie okazalo. Rowniez u mnie pomyslne zmiany nastapily :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to musisz mi koniecznie napisać, co się u Was fajnego wydarzyło:)
      Buziaki:*

      Usuń
  35. hej Aga - no rewelacja :))) super! gratuluję ! wreszcie stabilna sytuacja... pzdr: )Marta :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, dziękuję Ci bardzo. Wiesz dobrze, jak na to czekaliśmy.
      :*

      Usuń
  36. Bardzo Wam dziękuję. Niesamowite, że tak się cieszycie razem z nami:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Gratulacje.Powodzenia w nowej pracy.Basia

    OdpowiedzUsuń
  38. Aga, GRATULUJE!!! Wiedzialam, ze sie uda :) Teraz to Ciebie na suuuper wieeeelkie ciacho powinni zabrac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To jest myśl! Muszę rodzinie to dzisiaj koniecznie powtórzyć:)

      Usuń
  39. Jeszcze raz ogromne gratulacje!!!!
    Praca na miejscu to zawsze lżej;-)
    Pozdrawiamy
    Hania z chłopakami

    OdpowiedzUsuń
  40. Gratuluję.Oby w pracy było cudownie.Ps. A 13 szczęśliwy.Mój syn jest z 13-stego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie spotkać kolejną fankę trzynastego;-)

      Usuń
  41. Aguś, jak fajnie :-) o rany jak się cieszę :-)))))))))))))))))))))))
    pozdrawiam cieplutko
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  42. Wielkie gratulacje! O rany, ale super!!!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak super-super-super będzie, gdy już zaproszą mnie na podpisanie umowy. Teraz jest super, fakt:)

      Usuń
  43. Aga wielkie gratulacje, bardzo się cieszę. Teraz już będzie tylko z górki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. I znowu się wzruszyłam. Mam taką właściwość, ze gdy ludziom okłada się wreszcie dobrze, wzruszam się z radości.Łzy lecą mi w najbardziej nieodpowiednich momentach. W weekend byłam na ślubie i weselu. Oczywiście gdy patrzyłam na szczęśliwą parę młodą to co? To łzy w moich oczach błyszczały jak wielkie krople jesiennej rosy. Teraz również ucieszyłam się bardzo bo to wszystko w jednym celu: by Franek mógł kiedyś prowadzić normalne, samodzielne życie. Ile poświecenia by żyć szczęśliwie mógł ktoś! Ludzie często mnie wzruszają a "przecież twardym trzeba być!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa tam twardym, mientkim też czasem trzeba;-)
      Uściski od nas serrrdeczne, także dla Ewci, oczywiście:*

      Usuń
  45. Miałam taki ambitny plan, by odpowiedzieć na wszystkie komentarze w tym (bardzo szczególnym) wpisie. Udało się:)

    Dziękujemy Wam jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję