poniedziałek, 17 marca 2014

Dwa słowa na dwa lata to za mało

Ponieważ kwesta rozwoju mowy jest nam szczególnie bliska, całym sercem popieramy akcję logopedów pod hasłem


Dwa słowa na dwa lata to o 270 słów za mało

W ramach akcji będącej oddolną inicjatywą logopedów (owacje na stojąco dla wszystkich terapeutów biorących w niej udział!!!) będzie można udać się z dzieckiem w dniu 
26.04.2014 r. 
na darmowe godzinne konsultacje logopedyczne. Ostateczna lista gabinetów zostanie podana 11. kwietnia na stronie akcji na FB.

Akcja nie ma sponsora ani patrona, więc siostry i bracia blogerzy - do dzieła! Niech wieść idzie w świat.

***
Nie słuchajcie, gdy ktoś mówi Wam, że:
- eeeeeeeeeeeeeeee, każde dziecko rozwija się inaczej (to fakt, ale normy rozwojowe fakt ten także uwzględniają), 
- eeeeeeeeeeeee, panikujecie (może, ale ten etap rozwoju dziecka już nie wróci, czasu nie da się cofnąć - lepiej pójść do specjalisty i usłyszeć, że wszystko jest w porządku niż za jakiś czas wyrzucać sobie, że się tak długo czekało), 
- chłopcy zaczynają mówić później (taaak? a są na to badania? czy tylko pani Wiesia z trzeciego tak twierdzi?),
- jak nie mówi, to po co iść do logopedy ? (a do kogo iść?? do rzeźnika? babki zielarki?)
- do logopedy chodzą tylko dzieciaki niepełnosprawne (nie tylko).

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości w kwestii rozwoju mowy Waszego dziecka, skorzystajcie z taj akcji:)

40 komentarzy:

  1. Popieram:) My zaczęliśmy chodzić do logopedy jak mały miał 2 latka, znał ledwie kilka słów i nie miał najmniejszej ochoty, aby ten zasób ze mną pogłębiać. Wszyscy patrzyli na mnie podejrzanie, nadal zresztą też. Po roku pracy mówi już zdaniami i choć nadal ma deficyty, to dystans między rówieśnikami już się zmniejszył. Wizyty u logopedy będą zapewne aż do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!
      Uściski dla małego gadułki ;-)

      Usuń
  2. U nas pierwsza wizyta była u logopedy gdy mały miał niespełna 2 lata po pol roku mówił tak pięknie ze az sama logopeda była w szoku ze ma taki zasób słów Logopedę mamy do dziś bo jest problem z języczkiem"sepleni" ale wiem jedno dobrze zrobiłam idąc z nim wcześniej i nie słuchając a bo chłopcy mówią później ma czas przecież nie ma jeszcze dwóch lat
    zajęcia wprowadziły bardzo duzo szczególnie ze Pani tak Prowadzi zajęcia ze Kacper nie może sie ich doczekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Kacperka, dzięki za ten wpis:) I Ty i BetiBuu udowadniacie, jak ważna jest terapia mowy dziecka u dzieci bez dużych obciążeń i że ta akcja logopedów ma ogromne znaczenie.
      :)

      Usuń
    2. Aga u nas jest dość poważnie ale gdy zaczęliśmy logopedę diagnozy nie było i mimo MPdz Kacper z mowa jest rozwinięty jak rówieśnicy
      a nawet lepiej :) słowa terapeutów

      Usuń
  3. A ja się troszkę nie zgadzam tym.. :) Prawdą jest, że najlepiej rozwiać nasze obawy u specjalisty. Ale ten plakat jak dla mnie "za bardzo straszy". Mój Syn w wieku 2,5 roku mówił w 90% "po swojemu", jego ulubione słowa to "daj", "moje", i "atoł" ;)
    I dosłownie z dnia na dzień zaczął mówić zdaniami. Słysząc takie historie, że dziecko z dnia na dzień zaczęło mówić zdaniami, kwitowałam pobłażliwym uśmiechem. I nam się tak trafiło :)

    MISIOWO MI ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy - 20% dzieci, które nie mówią w wieku 2 lat, rzeczywiście z tego "niemówienia" wyrastają. Niestety, prawie 80% ma zaburzenia i dysfukcje, w tym np. dysleksja (której objawem jest właśnie opóźnienie rozwoju mowy) "wychodzi" dopiero w szkole.

      Usuń
    2. Daria, widzę, że ciotka Głoska była pierwsza;-) A ja przygnałam tu z jej cytatem, więc - Kaśko, jesli pozwolisz, zacytuję Cię;-)

      "Jako dwulatka rozumiemy dziecko w wieku 24 m-cy +/- 3 miesiące. Czyli de facto od 21. - 27. m-ca życia. Najpóźniej zatem w 27. m-cu dziecko powinno mówić te 272 słowa. ZATEM to nie jest tak, że dziecko w dniu 2. urodzin zaczyna gadać nie :) Dajemy mu jeszcze 3 miesiące na dojście do granicy normy:) Ale uwierz mi, jest ogrom 2,5latków, które słowa nie mówią. I to nie jest normalne, bo potem - niestety - wychodzą, niedosłuchy, afazje, autyzm czy dysleksja. A gdyby PROFILAKTYCZNIE przebadać takie maluchy wcześniej rodzice zyskaliby PÓŁ ROKU. Pół roku dla dziecka z autyzmem, to naprawdę baaaaardzo dużo czasu, prawda Agnieszka?
      I jeszcze jedno: lekarzy pediatrów w tym kraju mamy cudownych. LECZĄ genialnie. Ale o rozwoju mowy u dzieci na studiach mają semestr. Traktowany najczęściej jak zapchajdziura. Stąd mity, które potem się tworzą.
      Pozdrawiam,
      Ciotka-Głoska :))"

      Daria, lepiej sprawdzić. Naprawdę.
      Uściski dla Miśka :*

      Usuń
    3. Aaa! To nie ja byłam z tym komentarzem ;) ktoś się podszywa! ;)
      Misiek do neurologopedy chodzi :)
      I dalej gada swoim jezykiem ale jest progres ;)
      :*:*
      Btw. Facebook zaprotestowal i mi nie pokazuje powiadomien z waszego fp :/ durne to. Musze na kompie pogrzebać żeby to naprawic. Buziaki wielkie! :*

      Usuń
    4. O matko...macie psychofankę!

      A ja dziś gadałam zciotką A i się na sery do nie wybieram - planujesz jakiś wypad w ciotkowe okolice? Na święta zaś do Szczecina lecimy - może byśmy się wreszcie spotkały, cooooooooo?

      Usuń
  4. Aga, to ja Asia (galeriazaproszeń) :) nie mogłam się zalogować na konto, stąd ten anonim :)
    Aguś ja to wszystko wiem. Przeciągnęłam Staśka po wieeeeelu lekarzach, logopedach, psychologach. W naszym przypadku okazało się to moją nadgorliwością. Ale ile we mnie było strachu tylko ja wiem. Dlatego też nie podobają mi się takie plakaty oparte trochę na wzbudzaniu strachu u mam. Oczywiście, że każdą wątpliwość należy sprawdzić, ale czasami okazuje się, że nasze podejrzenia nie mają odniesienia. I o tym też należałoby mówić. Nie każdy 2,5 latek, który nie mówi 300 słów jest dzieckiem z dysfunkcjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu się z Tobą zgodzę;-) Trochę straszy, ale powiem Ci że pierwsza wersja straszyła bardziej;-) Asiu, to pierwsza taka akcja. Mam nadzieję, że jej autorki wezmą takie głosy pod uwagę w przyszłym roku. A może...to dobrze że plakat trochę straszy? Przez to trzeba przystanąć, zastanowić się i często rozpocząc dyskusję. Ja ta chociażby;-)

      Ps. Staś już skończył 2 lata???? Kurczę, czas zbyt szybko jednak płynie..

      Usuń
    2. Aguś Staś skończył 3 lata! :) ma 3 lata i 1 m-c :) I gada jak najety :) Ostatnio mówi do babci: "Babsiu niu niu, nie wolno, to nie jest zabawne" :)

      Usuń
    3. Przy twirzeniu plakatu myślałyśmy też o rodzicach, którzy karmieni są z zwenątrz pobłażliwościami: aj tam wujek Heniek tez tak miał itd. itp. nie potrzebnie wygaszając matczyną inticję. Matce się wydaje, że przesadza, więc nie robi nic w tym kierunku....
      A przecież cała akcja jest organizowana bezpłatnie, nikt jej też nie sponsoruje, nikt nie czerpie korzyści. To dla tych rodziców, którzy chcą, którzy mieli wątpliwości, ale nikt im konkretnie nie powiedział:
      Słuchaj, to jest tak i tak, Zwróć uwagę na to, postępuj w ten sposób, itd.itp.
      Ja zawsze jestem za tym aby wiedzieć konkrety niż plątać się ze swoimi myslami i szukać porad u znajomych, którzy de facto specjalistami nie są. Zapisanie się na akcję nic nie kosztuje. A czy nie fajnie byłoby się dowiedzieć co jest normą co nie i jak wspierać swoje dziecko?

      Usuń
  5. Gdy mój synek miał 6 lat udałam się z nim do logopedy bo seplenił. Logopeda skierowała nas do chirurga by podciąć wiązadełko pod językiem bo rzekomo tam tkwiła przyczyna. Nie zrobiłam tego natomiast od tamtego dnia zaczęłam z synkiem ćwiczyć i każdą chwilę wykorzystywałam na poprawne mówienie. Stwierdziłam wtedy że skoro syn potrafi powiedzieć poprawnie pojedyncze słowo, a sepleni gdy mówi wiele i coś opowiada to przyczyna nie tkwi w zbyt krótkim wiązadle a w pewnej niedoskonałości wymowy i tak krok po kroku każdego dnia z uporem moim, syn przestał seplenić:) To była trudna praca ale zaowocowała poprawnością wymowy:) Warto ćwiczyć, warto poświęcać czas by dojść do celu, nawet jeśli ten cel jest bardzo odległy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robię roczną praktykę w przedszkolu i mam czasem wrażenie, że rodzice boją się lekarzy, nie wiem czemu.... Mamy dziewczynke (2,5 r.) która jest BARDZO nadpobudliwa. Rodzce byli u jednego terapeuty (? nie jestem pewna dokładnie czy to terapeuta czy ktos podobny) który powiedział, ze dziecko jest ponadprzeciętne i stąd problemy w kontaktach z rówieśnikami. Tylko, ze od września mineło parę mies. I dziecko jest coraz "gorsze" zaburza funkcjonowanie całej grupy, jest agresywna nie usiedzi na miejscu 2 min, nie potrafi skupić się na zabawie/czytance przy posiłkach kręci głową, rzuca swoim kubkiem, odpycha talerz od siebie, wali piesciami w stol (nie jestem specjalistą ale według mnie może to być ADHD, w każdym razie na nasze uwagi nie reaguje). Nie twierdzę, że dziecko jest głupie, bo to całkiem urocza dziewczynka, jednak problem widać jak na otwartej dłoni. Rodzice od kilku miesięcy nie chcą iść z dzieckiem do PSYCHOLOGA dziecięcego w celu potwierdzenia lub wykluczenia jakiegoś problemu z którym być może zmaga się dziewczynka. Mamy też chłopca (2) który nie mówi NIC. Kompletnie NIC (nawet mama i tata), tutaj rodzice także machają ręką i mówią "zacznie jak będzie gotowy" tylko, że mija czas a tu ani jednego słówka.... Chyba jednak lepiej być czasem tym nadgorliwym i iść do specjalisty póki jest czas (np. w wypadku tej małej jeśli potrzebna by była jakaś terapia, to im wcześniej tym lepiej).

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna akcja! Mam nadzieję, że dzięki niej wielu rodziców otworzy oczy i wybierze się do specjalisty. Chociażby po to, by upewnić się, że jest wszystko ok.

    My u logopedy pierwszy raz byliśmy jak Mateusz miał kilka m-c. Po chorobie Mateusza wolałam chuchać na zimne bo jest w grupie ryzyka różnych schorzeń. A sama p. logopeda, która prowadziła zajęcia grupowe (nielogopedyczne) zwerbowała nas na wizytę. Poszliśmy z jedzeniem, łyżeczką, którą Mati jadł oraz butlą i kubkiem, z których pił. Logopeda sprawdziła, czy poprawnie je, czy odpowiednio ściąga ustami pokarm, pouczyła w kwestii butli i powiedziała na co zwracać uwagę w przyszłości. Chodzimy do tej pory a Mati zaraz skończy 3 lata. Na 2 lata mówił po swojemu głównie, składał 2 wyrazowe zdania, i na pewno nie mówił 300słów, więc lekko byłam niespokojna ;) Na 27m-cy mówił już zdaniami. Teraz jako 3latek gada non-stop, buzia mu się nie zamyka. Mówi szybko, więc często niewyraźnie i nie wymawia jeszcze kilku liter. Ale jestem spokojna, bo wiem, że jest pod dobrą opieką i że w końcu załapie ;) Ja wolę sprawdzić i zapytać o wszystko, co mnie niepokoi. I chociaż często słyszę, że moglibyśmy dać Mateuszowi spokój z ćwiczeniami to wolę mieć świadomość że robię cokolwiek, żeby jemu pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój synuś "s" mówił z języczkiem przed zębami. Myślałam, że mały i wyrośnie. Na szczęście ktoś mądry doradził mi wizytę u logopedy i od trzeciego roku życia do szóstego walczyliśmy z wadą wymowy. Gdybym do specjalisty poszła wcześniej, kiedy jeszcze nie utrwalił sobie złego nawyku, leczenie byłoby szybsze.
    Pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo bardzo fajna akcja. Pozwolę sobie robić nawet mały plagiacik na blogu Julki ;) Czy wizyta u logopedy to coś strasznego ? Nie. Najważniejsze jest aby przełamać opór rodzica przed pierwszą wizytą. To że dziecko chodzi do logopedy nie oznacza że jest "niepełnosprawne". My z logopedami mamy kontakt od 5 lat ;) Zaczynaliśmy od nauki picia z kubka, dmuchania a teraz.... Julce buzia się nie zamyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plagiat w słusznej sprawie jest zawsze rozgrzeszany ;-)

      Usuń
  10. Bardzo fajna akcja....my pod opieką logopedy od 6 mc zycia....może i bardzo wcześnie ale u nas od początku szwankował aparat mowy i cala mowa ....wiec im wcześniej tym lepiej...choć nadal nie wypowiada Maciek poru glosek mimo już 8 lat....no cóż damy radę

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawde nie rozumiem Pani Agnieszko jak moze Pani promowac takie bzdury na swoim blogu!!!! Czy zdaje sobie Pani sprawe ile rodzicow jest teraz mocno zaniepokojonych bo ich dwuletnie dzieci nie wypowiadaj 272 slow??????!!!!!!!A przeciez dwuletnie dziecko wlasnie mowi kilka slow doslownie i to jest absolutna norma!!!!!! Czy Pani dziecko tyle slow wypowiadalo????,nie mowie tu o Franku bo to mocno chore dziecko,ale Natalka????? Czy naprawde uwaza Pani za celowe biegac z dziecmi po lekarzach zamiast spokojnie czekac na rozwoj dziecka,takze w dziedzinie mowy??Gdybym byla teraz mloda matka dwulatka to pewnie nie spalabym kilka nocy,a zamiast na placu zabaw .....meczylabym dziecko w poczekalniach u lekarzy zamartwiajac sie,ze mowi tylko pare slow....W WIEKU 2 LAT!!!!!!!! i na pewno bedzie chore.Rozumiem,ze teraz ludzie za wszelka cene chca szokowac bo nic co normalne juz sie nie sprzedaje!!!!!! Ale,zeby ludzi w blad wprowadzac??????? I straszyc!!!!!! Wstyd Pani Agnieszko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie jest mi wstyd. Nic a nic.
      Mam nadzieję, że logopedom i p. psycholog zaangażowanym w akcję też nie.

      Tak, można czekać. Nawet do 18. roku życia. Odpowiedzialność ponosi rodzic. Zamiast tego można np w żłobku czy przedszkolu poprosić o konsultację logopedyczną. Nie trzeba "biegac z dziecmi po lekarzach", proszę nie demonizować.

      "A przeciez dwuletnie dziecko wlasnie mowi kilka slow doslownie i to jest absolutna norma!!!!!! "
      A kto taką normę ustalił? Poda mi Pani stosowną literaturę?

      Na wszelki wypadek podam Pani źródła, w których będzie mogła Pani zweryfikować swoją wiedzę:

      1. "Psychologia rozwojowa pod red. Żebrowskiej: napisano w niej: "Jeśli chodzi o słownik czynny, to do końca 2.r.ż. dziecko przyswaja sobie około 300 wyrazów".

      2."Psychologia rozwoju człowieka" pod red. B. Harwas Napierała, J. Trempała z 2008 r. "pod koniec 1 r.z. dziecko operuje 4-5 słowami, a w następnych latach aż do 6 r.ż. opanowuje dziennie średnio 9-10 słów"

      3. L. Kaczmarek: "Nasze dziecko uczy się mowy": Okres zdania (2. – 3. r.ż.) - w tym czasie wyłaniają się poszczególne kategorie gramatyczne, wzbogaca się słownik czynny i bierny – obserwuje się znaczny przyrost ilościowy słów od ok. 300. wyrazów w 2. r.ż. do około 1000. w wieku 3 lat.

      4. I. Styczek "Zarys logopedii": Dziecko w 2. r.ż. mówi około 300 słów, rozumie około 500 -1000 wyrazów
      Zarębina pisze, że słownik dziecka półtorarocznego zawiera 118 wyrazów (49 rzeczowników, 22 czasowniki, 17 wykrzykników, 8 przymiotników, 3 przysłówki, 4 zaimki i partykułę + 14 wyrazów mających znaczenie rzeczownikowe i czasownikowe

      "Od noworodka do przedszkolaka" pod redakcją doc. dr hab. med. Marii Kamińskiej, wydana przez Państwowy Zakład Wydawnictw LEKARSKICH. Rok wydania 1979. W jednej z tabel czytamy: "24 miesiąc - dziecko używa ok. 300 wyrazów. Wypowiada się zdaniami z 2-3 wyrazów. Zaczyna odmieniać wyrazy wg przypadków i czasów."

      Usuń
    2. Jeżeli Pani uważa ten plakat za wprowadzający w błąd, prosze przytoczyć naukową literaturę. Będzie wtedy faktyczny powód do dywagacji.
      I dodam, ze nikt nie mówi, że mało mówiące dziecko będzie chore ..... Przeinterpretowała Pani tą treść. Proszę przeczytać artykuł Głoski nt. dysleksji. Podejrzewam, że o Opoznionym Rozwoju mowy rodzice zapominają gdy mowa sie rozwija w wieku 3,4 lat, a w 1-3 kl s.p. kiedy dziecko ma problemy z nauką, zapewne nie wiążą tych faktów. Logopedzi i Psycholodzy to nie szarlatani, tylko wykształceni ludzie. W tak dużej akcji baliby się wymyślać własne normy i wprowadzać kogokolwiek w błąd.

      Usuń
  12. Noooo,widze,ze Pani nie jest wstyd!!!!!!! A szkoda bo wprowadza Pani ludzi w blad!!!!! A kto ustala takie normy dla dwulatka?????? NATURA!!!!!!!!! Naprawde nie spotkalam dzieci,ktore by mowily tyle slow, a sa calkowicie zdrowe!!!!!! Rozumialy......o..... to tak!!!!!! Ale chyba zgodzi sie Pani ze mna,ze to zupelnie inna sprawa!!!!!!!Prosze nie spostrzegac swiata tylko przez pryzmat Franka. Normalne dziecko rozwija sie skokowo i w wieku 2 lat moze mowic 5 slow,a juz w wieku 2,5 czy trzech 100.I to i to jest norma. Ale oczywiscie do logopedy mozna pojsc,to nic zlego. Chodzi mi tylko o to,ze plakat wybitnie wprowadza w blad.Dwulatek ma prawo mowic kilka slow,a potem cudownie sie rozgaduje.dslownie z dnia na dzien przybywa ich bardzo duzo!!!!!!!! Ciekawa jestem ile zna Pani dzieci,ktore w wieku 24 miesiecy wypowiadaja 300slow, w dodatku zdaniami i jeszcze poprawnie gramatycznie i stylistycznie??????!!!!!!! Troche zdrowego rozsadku,a nie tylko szkielko i oko!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej emocjonalnie, bardziej merytorycznie.
      I bardzo proszę przynajmniej podpisać swoje wypowiedzi.

      Ja norm nie ustalam - proszę spojrzeć wyżej na przytoczoną listę literatury tematu.

      80% z owych mówiących 5 słów dwulatków (mam nadzieję, że wie Pani, co w tym okresie życia kryje się pod terminem 'słowo'?) będzie miało po prostu prosty opóźniony rozwój mowy i faktycznie samoistnie wyrówna deficyty. 20% nie będzie miało tyle szczęścia.
      Dla tych 20% warto jest robić takie akcje.

      Pozwoli Pani, że nie odniosę się do terminu 'normalne dziecko'.

      Usuń
    2. Ja znam wiele dzieci, które w wieku 2lat recytują nawet proste wierszyki, spiewają piosenki.
      Plakatu nie interpretujemy: godzina 0.00 24 meisiac życia = 272 słowa, jeśli nie to tragedia... Logopedzi też uwzględniają indywidualny rozwój dziecka i jego predyspozycje. Chodzi o to, że 2lata w rozwoju mowy dziecka jest takim wyznacznikiem, do którego można się odnieść,bo jest to złoty okres rozwoju mowy.
      Jeśli dziecko by nie chodziło jako 2 latek to rozumiem, że też by państwo czekali?

      Usuń
  13. W razie wątpliwości polecam jeszcze wpis Kasi Głoski nt. dysleksji:
    http://wsiecidzieci.blogspot.com/2014/03/dysleksja-dyslekcja-czy-ki-diabe.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Na prawdę nie widzę powodu, żeby nie spać po nocach. Plakat nie zawiera jakichś drastycznych treści i każdy NORMALNY człowiek będzie spał, jak przed akcją. Co najwyżej zatroszczy się o mowę swojego dziecka bardziej niż do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy (i romantyczny zarazem, skoro potępia "szkiełko i oko") - po co te nerwy, wykrzykniki i wykrzyknienia...? Radziłabym wypić podwójną porcję melisy na noc, przespać spokojnie problem, zaś jutro poczytać blogi i treści na stronach internetowych mądrych logopedów, którzy naprawdę znają się na swojej pracy i doskonale wiedzą, że nie mówiące, bądź bardzo mało mówiące dziecko w wieku 2 lat może sygnalizować olbrzymie kłopoty rozwojowe... Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szanowni Panstwo....no,coz mozna bylo sie spodziewac,ze moj wpis wywola lawine wypowiedzi "obroncow" tylko tak naprawde nie wiadomo kogo i czego....Wiec proponuje moze wspolne wypicie podwojnej dawki melisy i spokojne zastanowienie sie czy na pewno potrafia Panstwo czytac ze zrozumieniem. Ja po pierwsze pisze z wielkim spokojem(wykrzyknienia i wykrzykniki ( drogi anonimowy nie swiadcza o nerwowosci lecz o ekspresji wypowiedzi!!!) Nie jestem matka chorego dziecka lecz logopeda i dlatego uznalam za stosowne wypowiedzenie sie na temat tresci plakatu,a nie atakuje mamy Franka lub samego Franka. Naprawde jest to smieszne,ze jakakolwiek wypowiedz,ktora nie opiewa osiagniec Franka tylko chce pokazac Problem z innej strony jest tak odbierana. Logopedzi byli,sa i beda potrzebni!!!!!! To moj zawod, z tego zyje i to moj chleb. Ale straszenie rodzicow dwulatkow,ze ich dzieci maja mowic 300 wyrazow i budowac pelne zdania uwazam za naduzycie i niepotrzebny stres. Dziecko w wieku dwoch lat mowi Mama,tata.baba bo nawet babcia jest poza jego zasiegiem,bum bum,ka ka i wiele innych wyrazow dzwiekonasladowczych. Przyznaja Panstwo,ze te slowa nie wystarcza,zeby budowac pelne,poprawnie gramatycznie i stylistycznie zdania.Oczywiscie sa wyjatki i sa dzieci,ktore juz w wieku 1,5 roku mowia wierszyki i spiewaja piosenki,ale prosze mi wierzyc nic to nie mowi o ich przyszlym rozwoju. Gdyby na plakacie byla mowa o trzylatku to nie pisnelabym slowka bo to wlasnie w wieku trzech lat mozna od dziecka wiecej wymagac i nie mowienie jest juz powodem do niepokoju.Ale sami chyba panstwo przyznacie,ze 1 rok w rozwoju dziecka to bardzo duzo. Nie wiem wiec czy to moje wypowiedzi sa malo merytoryczne czy to raczej Panstwa ataki za bardzo emocjonalne. Troche samokrytyki i trzezwego myslenia i zamiast od razu czestowania innych meliska moze lepiej sobie najpierw ja zaparzyc. Pozdrawiam wszystkich oburzonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani Anonimowa Logopedo!
      Szanowni Oburzeni Rodzice!

      Plakat NIGDZIE nawet słowem nie wspomina o tym, że dwulatek musi układać poprawne gramatycznie i stylistycznie zdania. Bo nie musi. Dwulatek powinien umieć złożyć dwa słowa w zdanie, ale o tym też nie ma mowy na powyższym plakacie.

      Ale ja nie o tym chciałam.
      Chciałam przypomnieć Szanownej Pani Anonimowej Logopedzie wiedzę, którą powinna była wynieść ze studiów, a wszystkich Szanownych Oburzonych Rodziców nauczyć kilku podstawowych "prawd" z logopedii.

      Po pierwsze, najważniejsze: dwulatek mówi. Zdrowy, niezaburzony dwulatek mówi około 300 słów. Agnieszka podała wyżej literaturę, więc nie będę jej przywoływać po raz drugi.

      Po drugie: i ojciec polskiej logopedii, Leon Kaczmarek, i matka - Maria Zarębina - podali definicję "słowo" u dwuletniego dziecka. Według nich jest to taka zbitka głosek, która posiada znaczenie. Oznacza to, że "mama" jest słowem, "tata" jest słowem, "hau hau" oznaczające ZAWSZE psa jest słowem oraz "koko" oznaczające ZAWSZE kurę jest słowem. Słowami w ustach takiego dziecka są również sylaby, pod warunkiem, że ZAWSZE oznaczają ten sam przedmiot/tę samą osobę/to samo odczucie - czyli, jeśli dziecko ZAWSZE woła na bułkę "bu", a na mleko "le", to to już są dwa kolejne słowa. Nawet jeśli to samo dziecko będzie wołało "bu" na buty - zaliczamy tę sylabę jako kolejne słowo. Naprawdę nikt z nas nie wymaga od dwulatka, żeby mówił elaboraty z [sz], [cz] i [r].

      Po trzecie: Szanowna Pani Anonimowa Logopeda na pewno wie, ale być może Rodzice nie - dziecko dwuletnie, to NIE jest dziecko w dniu swoich drugich urodzin. Mianem dwulatka określa się w logopedii malucha w przedziale 21. m-c życia - 27 m-c życia. Oznacza to, że logopeda dopuszcza istnienie rozwoju skokowego u dzieci i wie, że w 24. m.ż. dziecko może mówić mało. Ale jeśli skok nie pojawi się do 27.m.ż. to coś jest nie tak.

      Po czwarte: Szanowna Pani Anonimowa Logopeda po części ma rację - są dzieci, na których rozwój mowy trzeba po prostu czekać. Jest ich 20% z ogółu wszystkich dzieci niemówiących (polecam badania prof. Cieszyńskiej). Ale tylko logopeda - na podstawie obserwacji innych funkcji poznawczych dziecka - jest w stanie stwierdzić czy ten rozwój nastąpi samoistnie czy potrzebna będzie stymulacja.

      Dlatego polecam serdecznie wszystkim Rodzicom niemówiących dwulatków akcję.

      Pozdrawiam ciepło,

      Katarzyna Czyżycka
      logopeda

      Usuń
    2. Katarzyna Czyżycka - brawo! :)
      Co do Pani anonimowej Logopedy - proponuję albo się doszkolić z zakresu wczesnej interwencji logopedycznej, albo nie wypowiadać się w temacie, na który nie ma Pani zielonego, ani różowego pojęcia... To przez takich logopedów jak Pani, którzy uspokajają Rodziców, że "jeszcze czas" dzieci nieraz zbyt późno trafiają pod opiekę specjalisty. I teraz może niech Ci Rodzice "podziękują" Pani, że stracili przez Panią cenny czas, w którym ich dziecku można było już pomóc. Z logopedycznym pozdrowienieniem. I na marginesie, jeśli wypowiada się Pani publicznie, warto zadbać o poprawność (interpunkcyjną i stylistyczną) wypowiedzi.... Trochę szacunku do Czytelników...

      Usuń
    3. Kasiu, dziękuję Ci za zabranie głosu - fachowo i w punkt.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Taka liczba wykrzykników, to już nie o ekspresji, droga Pani, a o braku równowagi świadczy.
      "Zbyt duża liczba wykrzykników w tekście oznacza zwykle nadmierną egzaltację i — z punktu widzenia większości użytkowników języka — jest rażąca."
      źródło: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629842
      "Z moich obserwacji wynika, że nastolatki, mniej więcej do 20. roku życia, przeważnie nie uznają interpunkcji, stylistyki, grzecznościowych form powitania, piszą niespójnie, z błędami ortograficznymi, modną w danym momencie manierą stylistyczną oraz żądaniem konieczności odpowiedzi na kontakt, podkreślając to dużą liczbą wykrzykników czy znaków zapytania."
      źródło: http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/134-warto-wiedzie/1500-pomoc-on-line-aneta-stynska.html
      Swoją drogą zalecałabym powrót do elementarnych zasad pisowni, bo widzę, że jest Pani na bakier.
      "Nie wiem wiec czy to moje wypowiedzi sa malo merytoryczne (...) Troche samokrytyki i trzezwego myslenia (...)" W tych punktach się z Panią zgadzam i owszem. Żeby Pani wypowiedź miała wartość merytoryczną musiałaby pani mieć wiedzę i doświadczenie w temacie. Samokrytyki i trzeźwego myślenia również tu brakuje, bo brnie Pani, choć podświadomie pewnie czuje, że nie ma racji. A jeśli Pani tego nie czuje, to polecam jednak zapoznać się ze źródłami Pani Kasi. Chyba nie twierdzi Pani, że ma wiedzę i intuicję lepszą od najlepszych i najskuteczniejszych w tej dziedzinie? A może jednak mamy do czynienia z objawieniem w dziedzinie logopedii i czas zweryfikować sprawdzone metody...

      Usuń

      Usuń
  17. Jeśli dziecko w wieku 2 lat nie mówi wiele, to na pewno nie jest to powód do paniki i bezcelowym jest "bieganie z dziecmi po lekarzach zamiast spokojnie czekac na rozwoj dziecka "Nie ma też sensu męczyć "dziecko w poczekalniach u lekarzy zamartwiajac sie,ze mowi tylko pare slow....W WIEKU 2 LAT!!!!!!!! i na pewno będzie chore" – w tym zgadzam się z Panią Anonimową Logopedą, bo lekarze, faktycznie, mało się znają na ocenie rozwoju mowy.
    Ale kiedy dziecko w wieku dwóch lat nie mówi ok. 300 słów, to na pewno wskazana jest wizyta u logopedy. A logopeda - jak wiadomo, albo i nie - to nie specjalista od korygowania "s" na "sz" lub "l" na "r". Dobry logopeda zajmie się nie tylko dzieckiem w fazie językowej, ale potrafi pomóc i takiemu, które – niezależnie od wieku – znajduje się jeszcze w fazie przedjęzykowej. Dobry logopeda oceni, czy taki szkrab nie mówi, bo np. jest leniwy, czy nie mówi dlatego, że ma jakieś problemy rozwojowe i wciąż nie posiadł umiejętności niezbędnych do tego, żeby mowa się pojawiła i rozwijała właściwie. A zatem dobry logopeda nie zrobi krzywdy dziecku, ani rodzicom i nie będzie ich straszył wiekową normą 272 słów. Rodziców dobrze rozwijającego się malca – uspokoi, a rodzicom dziecka z jakimikolwiek problemami wskaże sposoby wsparcia dziecka w jego rozwoju (im szybciej, tym lepiej).
    Więc o co to „halo” i wołanie „wstyd”, „wprowadzanie w błąd”??? Jeśli w ramach tej akcji logopedzi przebadają kilkoro zdrowych dzieciaków, to nic się nie stanie. A jeśli bez tej akcji - choćby jedno dziecko straciło szansę na odpowiednią, wczesną interwencją logopedyczną, to byłoby bardzo szkoda ( a może nawet WSTYD!!!!).
    Ciotka Mał(a)gosia – mama normalnego inaczej (300 słów w wieku 1,5roku) i „nie-normalanego” (100 słów w wieku 10 lat)

    OdpowiedzUsuń
  18. tak sobie czytam o tych słowach (i sylabach) i zastanawia mnie sytuacja jednego chłopca u mnie w rodzinie- ma 2 latka, a mówi tylko 'mama', zaczął 'ta-ta' i 'sio' (na kury ;) ) i absolutnie nic więcej. nic a nic. tzn. rozumie co się do niego mówi, a zamiast mówić- pokazuje palcem. rodzice się nie przejmują, machają ręką z pobłażaniem, że wyrośnie, ze chłopcy mówią później, że sam zacznie mówić całymi pięknymi zdaniami...choć z drugiej strony nie stymulują go do mówienia, to całe pokazywanie paluszkiem jest jakby ...wygodniejsze dla niech.
    no nic. chciałam się tylko podzielić tym spostrzeżeniem.
    dziękuję za artykuł i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moi rodzice nigdy mnie do logopedy nie posłali. Do dzisiaj mówię tylko da-da, ma-ma i pa-pa. A mam już 33 lata.

    OdpowiedzUsuń