środa, 30 października 2013

'Do widzenia' i ... sprawa pewna

Nie, nie zamykam bloga. Narazie przynajmniej nie mam takich planów;-)
Chciałam się podzielić z Wami ogromną radością naszą i Franiowych terapeutów - krasnal nauczył się pierwszego znaku złożonego!!!!!!!:)
Kolejny ośmiotysięcznik zdobyty!:)

Patrzcie:






Zaczęłam od do widzenia, teraz przejdę do dzień dobry.
Konkretnie - Dzień Dobry TVN.
Zadzwoniła do mnie dziś pani redaktor z DDTVN i powiedziała, że:


1. materiał o Franiu wyszedł super,
2. zbliża się jego emisja (nawet nie zapytałam, na kiedy jest planowana!)
i w związku z tym jest pewna sprawa. 
Sprawa brzmi następująco: w najbliższy wtorek w DDTVN ma się odbyć rozmowa na temat blogów pisanych przez osoby w jakiś sposób doświadczone przez życie lub ich bliskich oraz osób, które owe blogi czytają. Pytanie brzmi - co pisanie i czytanie blogów daje obu stronom. Pani redaktor zaprosiła mnie do udziału w tej dyskusji jako osobę piszącą blog. Obiecałam dać odpowiedź do jutra rana. 
Sprawę skonsultowałam już z Franiowym Guru-Teamem. Team odrzekł jednogłośnie, że mam jechać. Ba, usłyszałam nawet , że jest to zalecenie terapeutyczne!!! I w ten oto sposób dowiedziałam się, że jednak potrzebuję terapii;-)

Pani redaktor spytała też, czy znam osobę, która czyta Franiowego bloga - nooo, znam Was.. Kilka osób udało się nam poznać osobiście, ale zdecydowaną większość znamy tylko z blogosfery. Pytanie - czy ktoś z Was chciałby pojechać do studia i wziąć udział w dyskusji? 
Co Wam daje czytanie bloga o Franiu?

Żarty się skończyły, Ciotki i Wujkowie. 
O radę w sprawie powyższej i wypowiedzi proszę.




61 komentarzy:

  1. WIARĘ mi daje to czytanie.
    Że jak Wy dajecie radę, to my też damy!
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, fajnie byloby jakby kilka takich mam pojechalo :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak te Franiowe sukcesy nas cieszą;)))))))))))))))))))
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Co daje??
    -Wiarę w to że można, że mimo wszystko i pomimo wszystko!
    -Że Miłość czyni Cuda- Panie:) Miłość do dziecka,do rodzeństwa do partnera/ki
    - Że wszystko ma sens
    -Że skoro Wam się udaje, dzięki ciężkiej pracy, poświęceniom to i innym też się uda
    - Że każdy sukces Frania, jest naszym sukcesem, bo my wszyscy mu kibicujemy
    -Że się chce mieć taką córcię jak Natalka
    -Że dodajecie skrzydeł i każdy dzień jest nowym dobrym dniem
    -Że Was znamy i poznajemy pomimo iż tylko raz się widzieliśmy- a jesteście jak Rodzina-Przyjaciele
    oj i jeszcze wiele wiele innych rzeczy ,nic lepszego nie ma od tego bloga:)
    Buziaki Aga- Białystok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dziękuję Ci.
      Wierzę, że jeszcze się spotkamy. I to nie w Centrum Zdrowia Dziecka, lecz daleko od szpitala na jakimś placu zabaw.
      Uściski dla Was:*

      Usuń
    2. Anonimie właśnie to chciałam wyrazić.To wszystko co napisałeś przyciąga nas tutaj.

      Usuń
  5. Aga, Twój blog uświadamia jak bardzo niedoskonała jest opieka nad dzieckiem, po jego wyjściu ze szpitala, z OIOM-u, jak bardzo matką i cała rodzina zostaje sama z problemem. Ale też jaka siła tkwi w wierze, wiedzy i ludziach by pokonywać wszystkie trudności i walczyć wszelkimi możliwymi sposobami o zdrowie i maksymalna sprawność.
    Twój blog nadje nadzieję, że nawet mega trudności da się pokonać, że każdego potwora da się oswoić jak ma się fachowe wsparcie (team terapeutów i lekarzy Frania) i kochającą rodzinę.
    Uściski i trzymam kciuki za dalsze Wasze sukcesy
    Vetka

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga,
    proszę i nalegam - powiedz w tv, że blog jest kopalnią informacji o pacjencie dla terapeuty. Pisząc, przekazujesz mi TAKĄ ilość informacji, której nie zdobyłbym żadnym wywiadem. I są to informacje cenne dla re-diagnozy, ale przede wszystkim bezcenne dla mnie. Czytając o tym, jak i z czym Franek radzi sobie w codziennym życiu, nie tracę wiary, że moja robota ma sens, że jest to komuś potrzebne. To naprawdę DODAJE SKRZYDEŁ. Przekłada się bezpośrednio na jakość mojej pracy, na motywację; na to, ŻE MI WCIĄŻ ZALEŻY. To najlepsza profilaktyka wypalenia zawodowego, które w środowisku terapeutów jest powszechne i zbyt wczesne. Bardzo Ci za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radek Ty jesteś tak zaangażowany ze ja wymiekam.
      Pozdrawiam wasza opolska klike ;)
      Agata.

      Usuń
  7. Wzruszyłam się strasznie
    Siedzę tu i ciągnę nosem, cholera.

    No i teraz to ja Wam dziękuję, że jesteście z nami

    OdpowiedzUsuń
  8. I tu drogi Panie Radku powinnam Pana usciskac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do dzieła;-) Ja też wszystkich Was ściskam ;-)

      Usuń
    2. Aga!

      Bierz naszego Najprzystojniejszego Terapeutę Świata ze sobą do TV. On powie wszystko co potrzeba! Żebym miała się spóźnić do pracy to we wtorek waruję przed telewizorem :)
      Celebryci "pełną gębą ":))

      Pozdrowienia !

      Usuń
  9. A ty Aga nie rycz ty się usmiechnij bo kazdej BB ciotce na Was zależy. Ale ty to wiesz prawda?
    Efe

    OdpowiedzUsuń
  10. Super z tym "Do widzenia"! Franek zdolny jest, więc za chwilę będzie całymi zdaniami migał!

    Co do czytania bloga - pozwala otworzyć oczy na innych ludzi, na ich potrzeby, ich przeżycia i doświadczenia. Daje wiarę, że uda się przezwyciężyć wszystko (albo chociaż wiele), ale przywraca również wiarę w innych ludzi.
    To źródło informacji - o chorobie, symptomach, objawach, o trudnościach... ale również wiedzę o tym, jakie kroki można podjąć, gdzie się udać, co może pomóc.
    Poza tym, gdy jakiś czas czyta się już danego bloga - traktuje się go jak jakiegoś krewnego lub bliskiego przyjaciela :) I po prostu chcesz dowiedzieć się co u niego słychać :)
    Justyna - Neen

    OdpowiedzUsuń
  11. Co mi daje czytanie Franiowego Bloga?
    - Radość, bo uśmiech Frania jest najlepszym lekarstwem na szare, pochmurne dni;
    - Wiarę i nadzieję w to, że wszystko jest możliwe i każda góra jest do pokonania;

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę, na prawdę coś w tym jest, że daje wiarę. Dla tych co mają ciężej niż wy, dla tych co mają lżej (jakkolwiek dziwnie to brzmi... wiadomo, że każda choroba dziecka dla jego rodzica jest osobistą tragedią) daje nadzieję na to, że będzie lepiej.
    Umrę ze szczęścia mogąc zobaczyć Cię w DDTVN, mam nadzieję, że Wellman będzie prowadzić :)

    A Pan Radek. Cóż, mógłby być moim mężem ;) (szanowna żono/partnerko P.Radka, proszę mi wybaczyć!). Facet skarb. Strasznie się cieszę, że takich ludzi spotykacie na swej drodze :)
    Buziaki wielkie moja ulubiona rodzinko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah no i zapomniałam o najważniejszym. Dzięki Waszemu blogowi dowiedziałam się o czymś takim jak SI i nie miałam żadnych wątpliwości czy młody ma iść na tą terapię. I była to najlepsza decyzja świata. Do końca życia będę wychwalać SI pod niebiosa.

      Usuń
    2. Ale piszesz o Radku Rogozińskim, czy moim osobistym panu mężu Radku??
      Co??????;-)

      Tak, SI jest jednym z kluczów, bardzo ważnych kluczów.
      Uściski dla Miśka:*

      Usuń
    3. No i powiedz jeszcze w DDTVN, że czytając bloga po ciężkim dniu można się nieźle ubawić ;-)

      Usuń
    4. Czesc Aga
      Gdyby tylko mnie szefu do wawki na mały urlop puścił to chętnie bym opowiedziała jak wiele wiary w ludzi daje mi od początku kontakt z Waszą Rodziną ;)
      Apropo SI - szukam własnie dobrego adresu na terapie SI we wrocku - słyszałaś może jakies pochlebne opinie we wrocku? XzX

      Usuń
    5. XX, to Ty?:)
      Musze zasięgnąć języka u znajomych rodziców. Daj mi kilka dni czasu:)

      Usuń
  13. No to już chyba wszystko wiesz, co daje nam czytanie bloga. Daje jeszcze jedną ważną rzecz - Franka jako osobowość. Jest niezwykłym dzieckiem i nie poznałoby go wiele osób, gdyby nie blog. Nie doszłoby do wielu spotkań, nie wiedzielibyśmy ile trudności i absurdów musi pokonać pacjent i jego rodzina. Nie wiedzielibyśmy też, że wiara w dobroć ludzką to nie mrzonka, a tutaj... poznałam (wirtualnie) taką ilość ludzi z otwartym, gorącym sercem, że szok!
    Uczę się żyć, wciąż i zawsze. Dużą część tych nauk pobieram właśnie z tego bloga...
    Buziaki, kochana! ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to sobie jutro w cztery oczy pogadamy..
      :*

      Usuń
  14. Co mi daje ten blog?
    To, że są tak odważne kobiety jak Ty Aga, to, że są tak cudowne rodziny jak wasza pomimo wielu gór i problemów, to, że współdziałanie terapeutów i rodziny na wielu płaszczyznach jest tak ważne i daje ogromne możliwości- jest podstawą do tworzenia lepszego jutra dla Franka...
    Poza tym ten blog wzrusza, powoduje radość, uśmiech, zatroskanie, zachwyt a przede wszystkim podziw nad waszą ciężką pracą i konsekwencją a nagrodą za to wszystko jest Franek i jego wielkie kroki ku samodzielności.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aga jak ja czytam Twojego bloga, to wiem, że nie jestem sama z chorym dzieckiem, że są inni w "podobnej" sytuacji i że można starać się pokonywać przeciwności losu.... bo warto, bo nasze dzieci zasługują na lepszy los :D To wszystko niestety wiąże się z ceną tracimy własną intymność... Niestety mając chore dziecko, gdy chce mu się pomóc anonimowość znika, trzeba walczyć w mediach o fundusze... ale za to poznaje się wielu ludzi, wielu przyjaciół, którzy kroczą z nami w tej walce i w ciężkich chwilach dają nam więcej niż ci "bliscy"....

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurde a ja we wtorek rano do dochtora smigam i nie bede ogladala DDTVN.Jaka szkoda:(
    Aga,powiedz jeszcze,ze Wasz blog ma wymiar miedzynarodowy bo "zagranica" tez czyta i dobra energie sle :
    Ja sie ciesze,ze moge czytac Waszego bloga,bo wchodzac tutaj czuje sie jakbym wpadala do bliskich mi osob na pogaduszki.Moge razem z Wami dzielic smutki i cieszyc sie jak wariat z kazdej dobrej wiesci.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aga, wiesz, że ja raczej nie jestem internetową ekshibicjonistką, ale dzisiaj, to się po prostu muszę tu wypowiedzieć. Dzięki Twojemu blogowi wiem, że jest w świecie taka Dobra Dusza, jak Ty i zawsze mogę na nią liczyć, chociaż nigdy (jeszcze!) nie widziałam na żywo opakowania tej Duszy. Wiem, że ta Dobra Dusza otoczona jest innymi Dobrymi Duszami o wdzięcznych imionach Natalia i Radosław i że te wszystkie Dusze otaczają kręgiem niesamowitej miłości najcudowniejszego Franciszka K., który bez tej miłości mógłby zwiędnąć jak roślinka z podkopanymi korzeniami, a tymczasem rozkwita, jak najpiękniejszy kwiat.
    A teraz już bez tych barokowych zawijasów napiszę, że w Twoim/Waszym blogu najpiękniejsze są dla mnie trzy sprawy:
    - podejmując decyzję o przeprowadzce do Opola pokazaliście, że nawet w naszym kraju, gdzie człowiek jest (najczęściej z powodów ekonomicznych) przywiązany do jakiegoś miejsca niczym chłop pańszczyźniany do ziemi, można z MIŁOŚCI zostawić wszystko, nawet swój ukochany i wymarzony dom i pójść w nieznane i niepewne. Bo od poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i od domu ważniejsi są Ci, z którymi i dla których ten dom tworzymy i tego bezpieczeństwa i stabilizacji szukamy. Ustawiając Wasze życie „pod Frania” nie zapomnieliście ani o sobie (w sensie mąż-żona) ani o Waszej cudownej Natce. Bo prawdziwa miłość nie jest zaborcza, nawet jeśli jest tak bardzo absorbująca!
    - opisując współdziałanie wszystkich osób zaangażowanych w terapię Frania dajecie NADZIEJĘ, że również w tym kraju jest możliwa współpraca wszystkich specjalistów dla dobra dziecka, niezależnie od tego ile który specjalista ma literek przed nazwiskiem i z jakiego źródła jest finansowana jego praca. Bo chcieć znaczy móc, a współpracować nie oznacza tracić swój autorytet, ale zyskiwać nowe horyzonty! I tu ukłon w stronę wszystkich Franiowych terapeutów, nauczycieli i opiekunów.
    - opisując kolejne poważne diagnozy Frania i Wasze podejście do kolejnych trudności dajecie cudowny przykład, że zawsze trzeba mieć WIARĘ – w możliwość przezwyciężenia kolejnych problemów lub w możliwość ich przyjęcia i zaakceptowania. Żadna diagnoza nie jest Wam straszna, bo żadna nie zagraża Waszej bezwarunkowej miłość do Francia. Właśnie dlatego, że kochacie Go bezwarunkowo!
    Mogłabym tak jeszcze długo, ale czasu i miejsca brak i to już by trzeba przejść na formę litanijną - krótkie wezwania bez rozwijania ;-)
    W każdym razie – dzisiaj publicznie – dziękuję Ci, że jesteś! Dziękuję za Wasz blog i za Wasze dzielenia się smutkami i radościami. A Franiowi dziękuję, że na początku swojej drogi był taki wytrwały i tak mocno trzymał się życia i że teraz po prostu JEST! Franciszkowy uśmiech już dawno powinien zostać pięknie opakowany, dobrze wypromowany i drogo sprzedawany! Nie ma lepszego dopalacza! Wystarczy spojrzeć na ten uśmiech i chce się żyć!!!
    Mał(a)gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mał(a)gosia, to nie jest fair..Kolejny raz dziś wieczorem siedzę i ciągnę nosem.
      I tym razem to ja Tobie chcę publicznie podziękować za to, że jesteś - za te dziesiątki maili i nocne pogaduchy. I przepraszam Cię, że ciągle tego czasu jest zbyt mało..
      To prawda, że się jeszcze nie poznałyśmy, nie - poznałyśmy się lepiej niż większość ludzi, którzy widują się na co dzień - nie widziałyśmy się jeszcze po prostu.
      To..może pojedziesz ze mną do Warszawy?... Hm?..
      Będziemy miały całą noc na gadanie:)

      Usuń
    2. Nie ma lepszego dopalacza! (niż Franciszkowy uśmiech) - to jest właśnie kwintesencja!!!
      Większość ludzi widzi go tylko dzięki blogowi.

      Usuń
  18. Brawo dla Frania!
    Co mi daje czytanie o Franiu? Ogromną radość gdy widzę ogromne postępy! Lubię Was czytać daje mi to siłę, bo skoro droga mamo masz tyle siły to fantastyczne, że tą siłą dzielisz się również z nami - czytelnikami!

    OdpowiedzUsuń
  19. To może jeszcze ja - też z pozycji terapeuty, ale nie Waszego :)

    Franka poznałam przypadkiem - w tym czasie, w którym szukaliście kupca na dom. Ale był tylko kolejnym blogiem spośród wielu, które czytam. Aż kiedyś Emilia, mama Laury zapytała u siebie kto pamięta, kto chce sprzedać dom. Byłam pierwsza :)) (choć w sumie nie wiem czy to dobrze czy to źle). A zaraz po tym zakotwiczyłam u Was na dłużej.

    Czytam Twój blog, bo przez to oswajam niepełnosprawność z innej strony. Ze strony rodzica. Jestem terapeutą, chcę zrozumieć co czuje rodzic "mojego" dziecka. Albo - co może czuć. Żeby było jasne, wiem co czują "moi" rodzice po zajęciach ;), ale chodzi o takie zwykłe codzienne sytuacje. Na to nie ma czasu w gabinecie, w szkole :( Dlatego łażę po blogach po pracy. Ale Wy dajecie oprócz tej wiedzy jeszcze takiego POWERA!!! do roboty!! :P

    Inna bajka, że u Was jestem regularnie bo:
    - Frankowy uśmiech powala,
    - masz genialne pióro, kobieto!!,
    - uwielbiam Natalię!
    W przeglądarce jak naciskam "D" to od razu wyświetla mi się "dzielny Franek" :)

    Ech, miał być dłuższy elaborat, ale chyba nie umiem ująć w słowach, tego co czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się uśmiechnęłam sama do siebie, gdy przeczytałam przedostatnie zdanie :)
      Dokładnie tak jest u mnie - naciskam w przeglądarce D i momentalnie wyskakuje "Dzielny Franek". :)

      Usuń
    2. Oj ciotki, ciotki...
      :*


      Mi też brakuje słów:*

      Usuń
  20. wiedzę,wiarę,że rodzina wciąż jeszcze może znaczyć rodzinę,wiarę,że nawet tragiczne diagnozy nie są wyrokiem...
    Mnie nie pytaj więcej-mam tu prawnuka,Jedynego Takiego.I co najważniejsze-mogłam Was Czworo uścisnąć w realu:)))Ja mam z tego samą przyjemność:)))Prababka:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi daje nadzieję:)
    A to ogromnie duuuużo:)
    Ściskam:)
    A masz przygotowaną odpowiedź o tym, co daje pisanie?;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aga cudnie no .Napatrzeć się nie mogę na migającego FRANIA !!!
    Oglądałam filmik 8 razy i mi mało
    Mały wielki człowiek z tego naszego krasnala <3
    A co daje Twój blog?
    Kochana wiarę ,że jednak się da więcej niż mówią wszyscy dookoła .Nadzieję ,że można zrobić więcej niż mówią specjaliści i Miłość ,która strumieniami wypływa ze słów ,które przelewasz na kolejne wpisy .

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja krotko i na temat ... czytanie Franiowego bloga daje mi ...
    usmiech na twarzy , powera do walki (bo warto walczyc o swoje marzenia , o swoje cele ; a czytajac jak Franiowi po raz kolejny cos sie udaje to skacze z radosci , wlosy mi staja na rekach - ciarrry .... mrau :* ) , wiare , a gdy mam dola pocieszenie - wtedy ogladam Franiowy CUD usmiech i sama sie do sebie usmiecham.

    Nauka z Franiem migania - bezcenna ! :)

    Buziakuje , Kciukuje , Sciskuje :* :* :* Agata Sz

    OdpowiedzUsuń
  24. Aga ja ...nie wiem co mam napisać. Czy to ten czarujący uśmiech Francika chwytający za serca, czy Wasze nieustanne parcie do przodu, czy ciepło rodzinne, którym otaczacie się nawzajem, czy sukcesy Francikowe i NATKOWE, czy szczerość do bólu, czy śmiech przez łzy. Nie wiem. Coś sprawia, że jesteście mi bardzo bliscy. Coś sprawia, że moi chłopcy chcą czytać ze mną. Uwielbiają filmiki i listy Frania. A ja ...mimo fatalnego czasowo miesiąca czytam tylko Was :) Uściski i JEDŹ KOBIETO, powiedz im. Tylko nie we wtorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. a czy ja mam taki program w tv???no musze to obejrzeć

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam czytać o Waszych postępach , otworzyłaś mi oczy na wiele spraw .To również terapia dla mnie, bo doceniłam to co mam. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  27. dlaczego czytam - bo nkrasnalek nie jest mi obojętny, bo wiem że w tym paskudnym świecie są dobrzy bezinteresowni ludzie, bo sprawia mi przeogromną radość gdy Wam się udaje, bo trzymam kciuki żeby było tylko Wam lepiej ... wzruszam się kibicuje ... tak po ludzku od serca

    OdpowiedzUsuń
  28. Aga te komentarze są piękne :-) Powodzenia Serducho i tak czas tylko dla Ciebie- to Twoja terapia :-) działasz intensywnie- moc niech z Tobą będzie- dla mnie najważniejsze jest to że troski dnia umiesz zapisać tak, że czasami można się uśmiać ;-) ale ostatnie dwa lata to była ciężka próba dla Was- i zobacz jak wiele idzie,ku dobremu :-))) Moc uścisków nie mam wyjścia chyba kupię telewizor :-)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Aga, podpisuję się pod wszystkimi komentarzami obiema rękami! A aby dodać coś od siebie, pozwól, że posłużę się mega trafnym do tego tematu cytatem:
    "Nie chodzi o to, czego nasze niepełnosprawne dzieci nie potrafią, lecz o to, by pokazać innym, ile potrafią dać. Pokazują nam, że mamy nieskończone pokłady cierpliwości i miłości, o które byśmy siebie nie podejrzewali i bez słów uczą nas jak o to walczyć". /Josh Bauman/
    A jako Krzysiowa Mama dodam, że mimo, że zdaje się, że wszyscy Rodzice Chorusków są niezmiernie silni, to oni sami też czasem, często potrzebują zwykłego przytulenia i powiedzenia: "uda się". Wasz blog był, jest i będzie dla mnie takim przytuleniem... Dziękuję za nie :-*
    I dziękuję za ciepłe przyjęcie mnie w blogosferze - bycie obok, we wspólnym przekonywaniu i udowadnianiu całkiem szczęśliwej i radosnej rzeczywistości z naszymi Rycerzami!:-) Ania, mama Krzysia

    OdpowiedzUsuń
  30. Twoj blog uczy pokory. Odkad Cie czytam zupelnie inaczej patrze na moje "pelnosprawne" dzieci. Nauczylas mnie szanowac ich slabosci i niedoskonalosci. Dzieki Aga

    OdpowiedzUsuń
  31. Co mi daje czytanie Waszego bloga?
    Masę informacji i wiarę, że można wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy za wszystkie opinie.
    Nawet nie potrafię Wam napisać, co czuliśmy czytając je.
    Dziękujemy:*

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja się uzależniłam od Was i waszego bloga. Ot co i to najlepsze uzależnienie w świecie. Bo kibicuję Franiowi od dawna bardzo dawna a dzięki waszemu pisaniu dostaję tyle pozytywnej energii że nie da się tego ująć normalnymi słowami.Bo wbrew wszystkiemu tak po prostu udawadniacie że "tak więc trwają, wiara nadzieja i miłość a z nich największa jest miłość..." i tyle... Musimy się w końcu kiedyś spotkać Aga

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytanie Waszego bloga umacnia we mnie wiarę
    w to, że jest tylu dobrych ludzi wokół nas.
    Jesteście kochanixxx
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  35. Mi daje wiedzę i odwagę. Wiesz o czym piszę... Tak tak, to Franio i Twój hurrraoptymizm sprawia, że się mniej baliśmy podjąć TĘ decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, akurat w Waszej sprawie to ja mój hurra optymizm schowałam głęboko do kieszeni..sama zresztą wiesz.. Wasza decyzja jest z tych najgrubszego kalibru. Ale wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć:*

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. W naszej tak, ale w swojej zawsze, albo prawie zawsze jesteś (poza chwilami zwątpienia, które miewa każdy) i to jest ważne. Wiesz że, nie liczyłam na wielkie "hurra, tak, zróbcie to!!!!", a raczej na "liczcie się z tym i tym..." Cóż, samo życie... Ale można? Można! Patrz na Francika.
      Jesteś bardzo pozytywną osobą, Twój blog jest bardzo pozytywny i ja, kiedy potrzebuję pozytywnego ładunku, zaglądam właśnie tutaj.

      Usuń
  36. Czytanie bloga o Franiu daje ludziom nadzieję i jednocześnie uczy że do rzeczy wielkich dochodzi się trudną drogą, która wymaga pracy, ogromnych wyrzeczeń w życiu, szukania nowych rozwiązań nawet wtedy, gdy wydaje się że już wszystko zostało zrobione. Okazuje się że nowych dróg, nowych pomysłów jest tyle, ile chęci, mocy w ludziach, którzy naprawdę chcą pomagać i kochają. Ten blog jest blogiem pokory, żmudnej drogi podczas której realizowane są z powodzeniem poszczególne etapy i by dojść do celu nie wolno żadnego z nich ominąć. Ten blog jest wzorem miłości i walki o komfort życia małego chłopca który szybko dorasta i niedługo zapewne sam zafunkcjonuje w trudnym świecie dzięki temu co robią dla niego inni. To blog miłości, wsparcia i wielkich trudów. To również blog radości, uśmiechów i wielkiej nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziś jest podwójnie ważny dzień - muszę popełnić nowy wpis.
    Na Wasze komentarze odpowiem na spokojnie po powrocie do domu w niedzielę:*

    OdpowiedzUsuń
  38. Ago zabrałaś wszystkich w wir wspaniałej historii. Dla mnie jest opowieścią o życiu. Brzmi banalnie ale pozwala dowiedzieć się jak to jest w tym szaraczkowym świecie, poszerzać horyzonty, zrozumieć, że czasem życie płata figle. Horyzonty poszerza wielowymiarowo bo i z punktu widzenia obywatela i rodzica i dziecka i jak słychać również może być podręcznikiem dla terapeuty o rodzicach w podobnej sytuacji nie wspominając.
    Ale czym by była ta historia gdyby nie Bohaterzy :)
    Ludzie, tacy jakich spotykamy na co dzień czasem się uśmiechamy mijając a czasem trącamy łokciem w autobusie.
    Rodzinka, która oddałaby wszystko za to żeby było dobrze.
    Każda dobra dusza to rozumie.
    Może to właśnie przyciąga do Was, każdy by chciał walczyć tak jak Wy.
    Ten mały fanklub trzyma kciuki za Was za Frania i wierzy, że będzie dobrze a w sumie to jest pewny że tak będzie.
    Dajecie dużo wiary w człowieka i w to, że szlachetność i dobroć jest cnotą, którą choćby wieszali na palu warta jest swej ceny.
    Wsparcie. Kiedy przychodzi kiepski dzień, wasza waleczność i nadzieja podnosi na duchu i niesie jak rydwany ognia Vangelisa oczywiście uśmiech głównego bohatera i to "Ti" bezcenne
    Szczęście dla mnie, dla czytelników, że w chwilach ciężkich i powalających choć trochę możemy oddać tej siły Wam :)

    i prywatnie :) losy szczecinianki nie są obojętne szczeciniakowi na wygnaniu :)
    Ach to życie :) i znów się chce :)
    Pozdrawiam Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Piotr...Piotr..po prostu dziękuję Ci za te słowa.
      Bardzo.
      Szczeciniaku na wygnaniu:)
      Pozdrowienia,A.

      Usuń
  39. Odpowiem Wam wszystkim, jeśli pozwolicie.
    Takiej porcji wzruszeń dawno nikt nam nie dostarczył.
    Zawsze, gdy będzie nam źle, jakiś dół czy dołeczek, chwila zwątpienia w drugiego człowieka nas najdzie, wrócę do tego wpisu, aby przeczytać Wasze komentarze.
    Dajecie nam ogromnie dużo. Dzięki takim ludziom jak Wy i my wierzymy - w nas, Franka, w drugiego człowieka, czerpiemy z Was siłę i ogromnie dużo się uczymy.

    Za to wszystko, za to, że jesteście z nami z całęgo serca Wam dziękujemy.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję