czwartek, 6 listopada 2014

O przedszkolu ponownie i emocjach po raz pierwszy (chyba)

Koncertowanie dla Franka przerwało mój cykl wpisów przedszkolnych. Napisałam już wstęp i rozwinięcie, dziś czas nie tyle na zakończenie, bo do przedszkola Franio jeszcze będzie chodził także w następnym roku szkolno-przedszkolnym, ile raczej na dopowiedzenie kilku słów w temacie. 
Oto fragment audycji wyemitowanej w Radiu Opole 18.10. w cyklu "Rodzice kontra dzieci", do której zostałam zaproszona przez p. Agnieszkę Wawer-Krajewską i p. Tomasza Zacharewicza, aby porozmawiać m.in. o edukacji włączającej i naszych zeń doświadczeniach.



1.




2. W tym wejściu trochę poplątałam się w zeznaniach w temacie subwencji i jej przekazywania placówkom publicznym i niepublicznym. To przejęzyczenie strasznie mnie irytuje, ale całe szczęście w dalszym toku rozmowy sprawa się wyjaśnia.


3
4


Potem już było o koncercie (ten fragment już opublikowałam wcześniej) a na zakończenie o książce. Ten fragment audycji opublikowałam z kolei wczoraj na FB na stronie DSwMG.


***

Dziś Franio był na przedstawieniu teatralnym wraz ze swoją grupą przedszkolną. Było to dla niego tak duże przeżycie, że gdy tylko światła zgasły zaczął głośno płakać. Martyna wyszła więc z nim z widowni. Gdy Franio trochę się uspokoił, poprosił, by tata przyjechał do teatru. Tata przyjechał więc ekspresem i w takiej obstawie Krasnal wrócił na widownię. Całe przedstawienie nasz chłopak przesiedział na kolanach taty. Potem Franiu już nie chciał wracać do przedszkola, lecz jechać prosto do domu. 
Po południu skontaktowałam się ze specjalistką od duszy i emocji Franiowych, opowiedziałam sytuację w skrócie i usłyszałam, że to bardzo, bardzo dobry objaw! Bo Franc przemigał, co jest dla niego zbyt dużym wysiłkiem i czego potrzebuje, zamiast jak zazwyczaj płakać i krzyczeć bez słowa komunikatu. Chłopak nasz po prostu zakomunikował swoje emocje! 
Go Franek! O to właśnie chodzi, chłopaku!!


Od jutra Franko będzie miał dodatkowe spotkania z psiakiem w ramach kynoterapii. Krasnal śpiewa psiakowi, mówi do niego - oczywiście po swojemu, ale przez całe zajęcia buzia mu się nie zamyka. Po konsultacji z Guru-Teamem (czy to nie zadużo będzie dla chłopaka) i otrzymaniu zielonego światła skontaktowaliśmy się z kynoterapeutką i poprosiliśmy o dodatkowe 30 minut dla Franka i psiaka. Udało się! Ależ Francyś się na to spotkanie cieszy!!! :)

9 komentarzy:

  1. Gratuluję występu. W związku, że staram się jak mogę, aby edukować rodziców dzieci niepełnosprawnych, pozwoliłam sobie umieścić linka do waszego bloga. Mam nadzieję, że wybaczycie tą samowolę ;) Pozdrawia. Dużo zdrówka dla krasnala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczymy ;-)
      I zdrówka dla Twoich dzieciaczków :)

      Usuń
  2. Agnieszko, bardzo mądra audycja, a przy okazji społecznie użyteczna. Pomyślałam sobie, że dobrze, iż powstają takie audycje. Rzeczywiście niewiele osób wie o istnieniu takiej możliwości jak edukacja włączająca, i to zarówno jeśli chodzi o rodziców dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, jak i placówki przedszkolne/szkolne.
    Dobrze, że zostało wyjaśnione w prostych słowach, na czym to polega. Bo wbrew pozorom wiele placówek, przez samą zgodę na przyjęcie dziecka z orzeczeniem, uważa, iż realizuje jej zasady...
    Dużo też było o języku migowym. Podczas jednego z pobytów w szpitalu z Adasiem byliśmy na sali z niemowlakiem, którego mama była głuchoniema. Żałowałam bardzo, że nie znam migowego - komunikowałyśmy się pisemnie.
    Pamiętam, że jako dziecko znałam migowy (po literce co prawda - pewnie bardzo rzadko stosowany w praktyce). Koleżanka mnie nauczyła, ot tak - z ciekawości świata. Biegałyśmy po podwórku ucząc się przy okazji zabawy migowego. Miałam wtedy pewnie z 10 lat. Można? Można :) Dzieci z grupy Franka na pewno rewelacyjnie nauczą się "migać".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dobrze, że zostało wyjaśnione w prostych słowach, na czym to polega. Bo wbrew pozorom wiele placówek, przez samą zgodę na przyjęcie dziecka z orzeczeniem, uważa, iż realizuje jej zasady..."
      Niestety... Ale sama najlepiej wiesz, jak bardzo jest to złożony temat - zbyt mało w nim oczywistości i zbyt wiele zależy od dobrej woli i zaangażowania ludzi. Choć w sumie...chyba w każdej sferze życia tak jest.

      Usuń
  3. Agnieszko świetnie,że mały jasno określił swoje emocje.Ani się obejrzysz a wciąż będzie mówił o tym,co czujeZ czym wiążesz płacz Frania w czasie występów?(autyzm czy integracja sensoryczna)Czy mimo takiej reakcji Frania, Franio będzie uczestniczył w spektaklach?Będziesz na to naciskała?Syn nie cierpi przedstawień teatralnych, kina, nawet bajki puszczane z płyty CD w przedszkolu stanowią duży problem. Od czasu do czasu sama zabieram go na spektakle czy do kina, ale widzę,że nie sprawia mu to przyjemności,lecz pobudza nerwy, stresuje...I jestem w kropce...Nadto z przedszkola otrzymuje komunikaty,że mały nie bawi się w ogóle z dziećmi. Dziwne,bo z dziećmi mojej przyjaciółki bawi się bez problemu, z dziećmi w poradni też.Czy chodzi o to że to są małe grupy, a przedszkolna jest spora czy też dzieci dzięki 1 z pań go odepchnęły...Coraz częściej też myślę o tym,gdzie jest źródło tych wszystkich niedogodności.Czy to tylko zaburzenia integracji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem więcej niż pewna, ze Franek po prostu przestraszył się ciemności - nagle zgasły światła na widowni i wtedy własnie Franek zaczął płakać. On boi się bardzo ciemności, w jego pokoju pali się maleńka lampka w kontakcie, przy łóżku ma lampkę nocną, którą często sobie włącza. Czytałąm kiedyś, ze to taki powczesniaczy balast. NIe wiem czy tak jest, wiem, ze Franio ciemności się boi. Gdyby przeszkadzało mu coś tak sensorycznie, wówczas nie wróciłby na widownię nawet z tatą. Myślę, ze potrzebował poczucia pewności, większego niż była w stanie dać mu Martyna, jego nauczycielka wspierająca. Uwielbia ją, zna od dwóch lat, ale w końcu ona jego rodzicem nie jest. Tak ja odczytuję zachowanie Franca.
      Jeśli zaś chodzi o zmuszanie, to my Franka do niczego nie zmuszamy. NIe da się. Tłumaczymy mu, pomagamy przetrawić daną sprawę na gruncie poznawczym, on musi sobie z tym czymś emocjonalnie poradzić. To moze trwać dłużej lub krócej, ale zawsze dajemy mu tyle czasu, ile potrzebuje. Tu ogromną rolę wspierającą w tych procesach odgrywają terapeuci Frankowi - bez ich wskazówek bylibyśmy w czarnym..lesie.
      Z dużymi grupami dzieci Franio też mam problem -- zobacz ile to jest rozpraszających bodźców.. Kazde dziecko inaczej mówi, inaczej pachnie, rusza się itd. Ogarnąć to takiemu zawodnikowi, jakim jest nasz Franek jest ogromnie trudno.
      Myślę jednak, ze jesli masz podejrzenia, że z dzieckiem dzieje się coś więcej, że ma więcej problemów, to powinnaś pokazac je specom..

      Usuń
    2. Od 3. miesiąca życia syn ma kontakt ze specjalistami różnej maści. Teraz jest najlepiej, bo uczestniczy w zajęciach prowadzonych przez pedagog,której córka jest w grupie z moim synkiem. Także miała okazję widzieć go w różnych sytuacjach...Wg speców to integracja sensoryczna...A i u nas nie ma kłopotu z ciemnością,raczej z dźwiękiem,nadwrażliwością emocjonalną, no i z tym,że w kinie trzeba dłużej bez ruchu usiedzieć

      Usuń
  4. A mnie zabolała ocena samorządu. Czy ktoś sprawdził, ile gmina otrzymuje subwencji oświatowej, a ile wydaje na oświatę? Problem w tym, że gminy też są niedofinansowane. Rząd przekazuje dużo mniejsze kwoty na oświatę, niż powinien.
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko,
      we mnie nie ma współczucia dla samorządów, jest współczucie dla dzieciaków niepełnosprawnych, dla ich rodziców, którzy muszą wyszarpywać to, co ich dzieciom powinno się należeć w sposób oczywisty. Poproś o wpuszczenie na którekolwiek forum zamknięte dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, poczytaj historie, jakie tam rodzicie opowiadają, ich walkę z wiatrakami, może wtedy lepiej zrozumiesz temat.
      Zwiększona subwencja na dzieci niepełnosprawne nie powinna być wykorzystywana do dofinansowywania niedofinansowanego (tak, tu masz 100% racji) systemu oświaty, co dzieje się w tej chwili, lecz na potrzeby dzieciaków, żeby zwiększyć ich szanse na samodzielne życie. Przedmiotem rozmowy nie była kwestia niedofinansowania systemu oświaty, lecz własnie kuriozalne przepisy dotyczące placówek publicznych i niepublicznych.

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję