czwartek, 26 lipca 2012

Agroturystyczny Franciszek

Jeśli poziom szczęścia dzieci miałby być mierzony ilością brudu na łapkach i buziaku, kilometrów przemierzonych po lesie, litrów wypitego soku truskawkowego ciocinej roboty, upacianych koszulek i szortów, głośności protestu na "czas iść spać Franiutku", to krasnalek był przez te trzy dni baaaaaaardzo szczęśliwym dzieckiem:) 


Franio ogromnie się zmienił od ostatniego wietrzenia mózgu u cioci DPS - już nie ma w nim takiej ostrożności w eksploracji przestrzeni. Teraz od rana wisiał na bramce domagając się brykania po lesie:) Chodzenie po ścieżkach było średnio atrakcyjne, za to zapuszczanie się w leśny gąszcz sprawiało, że krasnalek promieniał z radości:) 

Ogary poszły w las:)
Pamiętam jak któregoś razu bodaj p. psycholog z PZG powiedziała mi, że im swobodniej Franio będzie się poruszał, im mniej uwagi będzie poświęcał panowaniu nad chodem, tym szybciej zacznie poznawać świat. Patrząc na Frania przez te trzy dni, mamy wrażenie, że ten czas chyba nadszedł. Krasnalek coraz rzadziej przewraca się, za to częściej spostrzega to, co wokół niego jest. Nie boi się poznawania otoczenia, ba! On do tego dąży!! Przynajmniej w lesie u ciotki DPS:)





I za metr już Deutschland:)
Oprócz tego Franc zaliczył pierwsze w 100% nielegalne przekroczenie granicy polsko-niemieckiej i wciągnął był ze smakołykiem pierwszy w swym życiu oryginalny ein Eis waniliowy;-) 


Jedyny minus naszej wyprawy to ekologiczne ugryzienia ekologicznie natrętnych komarów. Brrrrr. Franulek wygląda jak muchomorek. Śpi wysmarowany Fenistilem, więc do jutra powinno być już dobrze.
Wróciliśmy do domu z zapasem warzyw i przetworów-palce-lizać i ziółek a'la ciocia DPS (wszystkie absolutnie legalne). 


Przyznam się szczerze, że jestem przypadkiem beznadziejnym - przez te trzy dni nie byłam w stanie oderwać się od myślenia o domu i dalszej terapii Frania. Ciotka DPS pewnie na mnie naskarży w komentarzach. Cóż, jestem bardzo wyluzowaniooporna.


Troszkę się bywało i ukulturalniło;-)


Po powrocie do domu wyskoczyło ze skrzynki mailowej kilkanaście maili. 
Franio pomaga w budowie grilla
Jeden z nich ogromnie mnie zaskoczył - siostra jednej z ciotek Franiowych wychodzi za mąż w sierpniu. Wraz z przyszłym mężem chcieliby, aby ich goście nie kupowali im kwiatów, lecz pieniądze na nie przeznaczone przekazali na rehabilitację Frania!! Jutro z rana zadzwonię do Fundacji, aby się dowiedzieć jak to zrobić zgodnie z prawem, tak aby żadna ze stron nie miała problemów. Już teraz bardzo dziękuje za ten piękny, naprawdę wyjątkowy gest i chęć pomocy krasnalkowi! 




Pobudka o 6 rano i heja na rowerek:)
Jeden z maili otrzymaliśmy z Fundacji Dzieciom Sawanti. Franiutek został podopiecznym Fundacji:) Jeśli władzia Fundacji nas czyta, to chciałabym podkreślić, że bardzo liczymy na fachowe wsparcie w kwestii Franiowego CZRu;-)
Pieniądze z 1%, darowizn i aukcji charytatywnych Allegro nadal będą trafiały na subkonto Frania w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". Po co więc Sawanti? No własnie po fachowe wsparcie. Bardzo, bardzo nam go potrzeba, bo CZR to dla nas ciągle jeszcze więcej znaków zapytania niż jasnych odpowiedzi.


Na śniadanko chleb pieczony przez ciocię i herbatka z sokiem truskawkowym ciocinej roboty



I na koniec króciutka uwaga - w komentarzach i mailach po poprzednim wpisie rozczuliła mnie Wasza troska o franiowy kask rowerowy i sposób jego założenia. Spieszę z wyjaśnieniem - to jest kask Natki a nie Frania. Krasnal nie ma jeszcze na tyle siły w nóżkach by samodzielnie jeździć na rowerku, jeździ tylko i wyłącznie pchany przez nas (i to dosłownie od tygodnia-dwóch!). Nie ma więc mowy o wypadku, wywrotce itp. Ten kask to raczej forma oswajania tematu i przekonywania Frania do noszenia czegoś większego na  głowie niż czapeczka. Ciocia DPS przekonała się, że miłością nadmierną Franula do nakryć głowy nie pała. Więc...spokojnie. Wszystko jest pod kontrolą.


Bramka zamknięta!! Ja chcę do lasssuuuuu..
Koniec na dziś. 


Uściskiwujemy wszystkie Franiowe Ciocie, Babcie i Prababcię oraz Franiowych Wujków i prosimy o duuuże kciuki w kwestii wiadomej, bo...czas... No wiecie.
Dooobra, nie krzyczeć! Już nic nie piszę;-)











Agroturystyczny Franciszek saute czyli Franio bez aparatów i...pieluchy;-)


29 komentarzy:

  1. Cudnie na Frania działają pobyty u cioci DPS :-) Przy okazji Franio sie taki międzynarodowy zrobił. Najpierw Deutschland, a potem to już Szwajcaria :-)

    Aguś... ty wiesz, że nieustannie i mocno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, dzięki:)
      Franciszek międzynarodowy, ale narazie nielegalny;-) Koniecznie musimy to naprawić:)

      Usuń
  2. Mama oporna jest bardzo na wyluzowanie - musimy koniecznie nad nią częściej i więcej pracować w temacie! Dlatego musicie często przyjeżdżać. :) Franciszek na pewno się ze mną zgodzi!
    Dziękuję za cudne 3 dni, czas spędzony z Wami to czas przypominania sobie, co jest w życiu ważne i jak bardzo trzeba to cenić. Franiutka ściskam i całuję mocno, Natulkę pozdrowić proszę od ciotki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciociu kochana, jeszcze raz dziękujemy za wszystko:)

      Franio wciągnął na śniadanko chleb pieczony przez ciebie, z miodzikiem..Az serce boli, że chlebuś sie juz kończy. Pogoń komary, to przyjedziemy znowu:)

      Usuń
  3. Na tej ostatniej fotce wygląda jak mały psotnik, moja córa jest do niego bardzo podobna. :)
    Tylko ma mniej włosów.
    I zębów.

    Trzymajcie się, i oby ta wyluzowaniooporność przeszła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kararelka, może niedługo spotkamy sie w Opolu i porównamy na zywo stpień podobieństwa naszych robaczków do siebie?:)
      Uściski dla Was:)

      Usuń
    2. Haha, jak najbardziej zapraszam :)
      Dodałam wczoraj zdj córy na blog możesz sobie zerknąć.
      Ja podobieństwo widzę ogromne :)

      Usuń
  4. Cuda cuda :-) Aga tylko, Ty spróbuj jeszcze pooddychać pełną piersią i od razu się uda - Kochani trzymam za Was kciuki i myślę, wierzę, że to już już
    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, oby, oby. Dzieki za kciuki, kochana.

      Usuń
  5. No jak można było zamknąć dziecku bramkę do lasu?!?!? No jak, ja się pytam??!? ;-)

    Rewelacja, cudnie, fantastycznie :-) Nawet nie wiecie jak ja wam zazdroszczę, że wy macie tak blisko do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu...Ty masz pewnie dalej, ale za to droge masz bajeczna do DPS. Nie wykrecaj się więc..;-)

      A z ta bramka do lasu to faktycznie skandal po prostu;-)

      Usuń
  6. Aga, weź głęboki oddech i powiedz sobie że przecież tak intensywnym myśleniem i tak nic nie zmienisz. Co ma być to będzie... a będzie dobrze.
    Wiem, wiem, łatwo mi się pisze - Nie wcale nie łatwo, bo pamiętam co ja przechodziłam kilka tygodni temu. Ale przynajmniej jeden dzień, bez myślenia, CO??? Tyle osób wysyła w Waszą stronę pozytywne myśli, ze Ty możesz choć na jeden dzień odpuścić.
    Więc ciocia umawiamy się, niedziela dniem bez myślenia (otwórz wentyl, spuść napięcie i wyluzuj barki)

    A Franiu widac że czuje się u cioci DPS jak ryba w wodzie, nikt by nie uwierzył że jeszcze tak niedawno nie chciał wyjść z domu.
    Buziaczki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, Francik ma takie okresy niewychodzenia z domu. mam nadzieję, że będą mu się zdarzały coraz rzadziej.
      Jeśli chodzi o niemyślenie, to sprawa ABSOLUTNIE nierealna. I to jest bardzo męczące.

      Usuń
  7. kochany Franulo, super że szczęsliwy i brudny :D rumieńce na zdjęciu przy kamieniach cudne

    a co Sawanti może oferować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nie oddają poziomu ubrudzenie Frania:) patrzyliśmy na niego i po prostu umieraliśmy ze śmiechu:)

      W pierwszym rzucie bardzo liczę na piktogramy. Fundacja organizuje takze warsztaty dla dzieci i rodziców.

      Usuń
    2. to jest fundacja mamy Zosi?
      a co prócz piktogramów i książek i warsztatów?
      są jakieś pomoce naukowe do pracy z dziećmi - takie na których wszelkie "ciocie" pracują?
      bo jesli mozna pozyczyc to byloby super, bo kupowac to cena hu hu.. a potem przeribiony material lezy i sie brudzi...

      Usuń
    3. Tak Aniu, fundacja mamy Zosi.
      Nie wiem , co poza tym. Jest biblioteka. Wyslę Twoje pytanie Dorocie i dam Ci znać. My narazie czekamy na przesyłkę piktogramów.

      Usuń
    4. dzięki
      na stronie znalazłam troche pomocy sensorycznych i pomocy do nauki słów i pisania

      Usuń
  8. Franeczku,wyjaśnij mamie,co jest skuteczniejsze:agro- czy -turystyka,bo dla Ciebie agroturystyka u DPS to balsam (dzięki Aneta)
    Aguś to może teraz turystyka w przydomowych górach -Ty czasem łap oddech a ja w tym czasie będę mocno trzymać.
    Zdjęcia przecudne:)
    Prababka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, nie przy tej temperaturze. Na zewnątrz 35 st. Siedzimy w domu i z nadzieja patrzymy na chmury zbierające sie nad górami:)
      Buziaki
      A.

      Usuń
  9. No jak się może zmieścić tyle szczęścia w takim małym ciałku? Magia prawdziwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku jaki szczęśliwy. Wygląda cudnie. Mama a ty się wykończysz. Musi się udać, nie ma innej opcji. A eksploracja marzenie. Oj żeby Łucja tak chciała...

      Usuń
    2. Sylwuś (zakładam, że to ty;-) ), czy wiesz, że jeszcze 1,5 mies temu Franio z ogromnym dystansem raz jeden jedyny zgodził sie wyjść poza ogrodzenie u cioci DPS? Pamietasz jak opisywałam schizy z wychodzeniem poza teren naszego ogrodu? Ja bardzo wierzę w Łucunię...Bardzo, bardzo. To mądra dziewczynka. Uda sie Wam, jeszcze będzie śmigała jak torpeda. Zooobaczysz:)

      Usuń
  10. Widzę, że wakacje u Cioci są wskazane dla Malcuf!!! No Franio po prostu kwitnie! A te policzki, a śmiech na jedzonko Cioci, a łzy, że Go zamkneli i do lasu nie puszczają!!! Normalnie Ta Ciocia i Ten Las, jak z bajki!!! Teraz już wiem, czemu Synowie Cioci, to nie wiadomo czy przystojniejszy czy mądrzejszy. ;-) No i już widzę, jak Wnuki będą tam latać.., w swoim czasie!!!
    Cieszę się bardzo, że tak miło spędziliście czas!!!
    A Ty Matka, no co tu dużo gadać, sprzedawaj już no ten dom!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :0 Dobra ciocia, sprzedamy choćby jutro, ino niech kupiec do drzwi zapuka:)
      Obiecuję, ze po sprzedazy znormalnieję (bez szaleństwa, ale zawsze bliżej normy juz będę)

      Ja jestem tylko ciekawa jak Ty swoją opowieść zakończyłaś..

      Buziaki dla Ciebie i Jubilata Stefka:)

      Usuń
    2. No przecież skończyłam. Agusia Ty moja Kochana, musiałam ukończyć by tego kupca szybciej ściagnąć. W bajce już kupił!!! Jeszcze tylko Peninia prześle malunki i będzie wszystko.

      Usuń
    3. To napisz mi jeszcze kiedy on do nas przyjdzie. Może wtedy ciut się wyluzuję?...:)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję