wtorek, 31 lipca 2012

O Franiu na blogu Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą", której podopiecznym jest krasnalek, postanowiła nam pomóc. 
Dwa dni temu umieściła na swoich stronach informację o naszym domu, dzisiaj zaś ukazał się na blogu fundacyjnym wpis o Franiutku i naszej rodzinie. Dziękuję pani Gabrieli Głażewskiej z Fundacji za napisanie wzruszającego tekstu o nas.


Serdecznie dziękujemy Fundacji  za pomoc:)
Moc jest z nami;-)



***
Franio krótkowłosy - dziś rano się to wydarzyło


Poniżej wyjaśnienie długości naszych spacerów z Franiem - długoczasowych lecz krótkodystansowych, czyli jak krasnal wystawia cierpliwość naszą na próbę. To zapis minuty naszego dzisiejszego spaceru (także w lesie nieopodal naszego domu):





***
Z diagnostyką w kierunku epilepsji musimy poczekać na powrót naszej dr. Okazało się, że sprawa nie jest taka prosta jak się mi początkowo wydawało (tu dziękuję Franiowej ciotce, dr Ewie, za uświadomienie w czym rzecz). Czekamy więc cierpliwie jeszcze tydzień - do przyszłej środy.


33 komentarze:

  1. mistrz w przysiadach :)
    zazdroszczę bliskości pięknego lasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo..las jest tak blisko, że nawet Ty po operacji doszłabyś do niego.
      Jesli zaś chodzi o przysiady, to...mistrz nad mistrze:)
      A kto jest trenerem Frania?...:)

      Usuń
    2. A tam mama:) (mamie to by się przydało..)
      Ciocia Natalia:)
      Franula dziś już po fitnessie:)

      Usuń
    3. tak szybko? wow!!! ja na 12:15 :P
      Aga, mam coś dla Was na aukcje_kilka magazynów dla uczących się hiszpańskiego - Espanol? si, gracias-nieużywane; chcecie?

      Usuń
  2. Aguś,a Ty nie zbierałaś szkiełek?Franio puszcza kaczki:)Pięknie:)Prababka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Jak ja Was uwielbiam za to tłumaczenie Frania:)
      No kaczki przeca...jak mogłam zapomnieć:)

      Usuń
    2. ja bardzo chcę chodzić z Franeczkiem na spacery-to moje tempo-P.

      Usuń
    3. ha ha:) zapraszamy:)
      Ja przy tym tempie wymiękam:)

      Usuń
  3. super że fundacja napisała te 2 artykuliki :)

    Franula boski, kamyki rullezzzzz!

    a przysiady - faktycznie wytrenowane (mój Krzys do tej pory niecierpi tej czynnosci, jak sie chce cos podniesc to kleka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie pomyślałam, że gdybyśmy my tak w ciagu minuty zrobiły tyle przysiadów co Franek i tak podreptały w te i z powrotem, jak nic na drugi dzień zakwasy nie dałyby nam się ruszyc z miejsca:)

      Usuń
  4. No przecież wiesz, że mały człowiek jakoś MUSI eksplorować otaczający go świat! To zdrowy, piękny, normalny objaw u dziecka! :))))
    A we mnie wciąż tkwi przekonanie, że on NIE MA epi.
    Niech se ta dochtory gadajo co chco, a racja musi być po mojej stronie!
    Kociołek już podskakuje na ogniu, dla wszystkich słodziaków, które tego tego potrzebują! :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O łzach dziewicy nie zapomnij, ciotka:)
      Buziaki:)

      Usuń
  5. Większość dzieciaków uwielbia rzucać kamykami do wody. Franio zachowuje się dokładnie tak samo jak one. Mnie też się widzi, że on nie ma epi..
    Buziaki dla Franiutka

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja cie Aga rozumiem doskonale.... spacer z Mikołajem wyglada tak samo.... i do tego to musi byc trasa taka jaka on chce ... Franio górą!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dojechalismy do domu. Znajomi zakochani w okolicach. Beda miec dom na uwadze jakby ktos kiedys szukal ;). Buziaki. Nastepna kasza za ca 3 tyg.

    OdpowiedzUsuń
  8. No rany, no przecież KTOŚ te wszystkie kamyki musi pozbierać i do rowu powyrzucać, żeby spacerowicze nóg nie połamali czy coś! Kochany, pracowity, ślicznie obstrzyżony Franulek, a matka pogania! Jak Ty Mamuś synia nie doceniasz, no ja nie wiem... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. O jeju, przecież w tym spacerowaniu nie chodzi o to, żeby narobić kilometrów tylko żeby dziecko miało radochę z każdego listka, kwiatka czy...kamyczka jak mu się spodoba. ;)
    Takie powtarzane proste czynności uwalniają umysł, mnie się zawsze lepiej klepki układają jak robię coś w tym stylu, i od małego tak miałam. Też lubiłam rzucać kamykami np. nad rzeką, albo rwac na drobne kawałeczki listki, czy łamać patyczki na równe części.
    Łączę się i solidaryzuję z Franiem, chociaż jam dorosła. Chłopie, Cię rozumiem doskonale, ucz matkę cierpliwości. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Franek po prostu czuje się odpowiedzialny za swoją okolicę i z poświęceniem usuwa kamienie, żeby turystom nie przeszkadzały ;)
    Nasunęła mi się jedna myśl - z Franka już duży i mądry chłopak, który wie iż dalej nie może podejść. Zawsze zatrzymuje się na skraju drogi a mama spokojnie może iść z przodu (ja bym na takim terenie uganiała się za Adasiem, bo raz mógłby polecieć do rowu nie wiedząc że nie wolno, a dwa z jego częstotliwością upadków...) Brawo Franiu!
    Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty myslisz majka że ja nie ganiałam? Tylko dla potrzeb tego filmiku jestem taka wyluzowana:)
      Na poważnie - kilka razy był skok szczupakiem do Francysia, bo jak sie kamieniem zamachnął to baliśmy się, że siła zamachu sprawi, że wpadnie do rowu (którym spływała woda z gór) razem z kamieniem. Po drugiej stronie drogi była baaaaardzo stroma skarpa w dół. Franula już nauczony, że idziemy tylko ta jedna stroną drogi:)

      Usuń
  11. Tak a'propos powyższej dyskusji to Adaś kamyczki zbiera, ale inaczej. Wypatrzy sobie jeden i niesie go ze sobą jak cenny skarb. Czasami taki kamyczek ma milimetr na milimetr i tylko po układzie palców domyślam się, o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z małymi drobinkami Franula ma inaczej - zbiera az wyzbiera wszystkie.
      To dooooopiero trwa:)

      Usuń
  12. To teraz musi się UDAĆ!
    Szczególnie Franio upodobał sobie kamyki i ich wrzucanie, to chyba był jakiś strumyczek.Super filmik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ino woda z gór spływała po ostatnich deszczach:)

      Monika, jest we mnie wiara, że w sierpniu kupiec się znajdzie. To kompletne szaleństwao, ale wierzę w to..

      Usuń
  13. musi się udać- Franiu był u fryzjera? :-) zdrowia sił i cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
  14. "Miiiiisiuuuuuu chodź, idziemy...."
    Aga przyznaj, że zmęczona byłaś bo Franula Cię po lesie ostro przegonił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie nie tym razem! To była masakra takie dreptanie w miejscu:)

      Usuń
  15. Jak Franio ładnie trzyma równowagę i umiejętnie celuje, no i powiedział gorąco:) Po takim tekście o misiu, Franio dobrze wiedział, że to tylko takie gadania i nigdzie Wam się nie spieszy. W tej fryzurze, to już taki dorosły chłopak:)
    Zaglądam, czytam, ale mało gadam, aby znowu czegoś nie chlapnąć w dobrej wierze:)
    Pozdrawiam Edzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany Julek, jakie "znowu"???
      Ciocia - zaglądaj, czytaj, chlapaj:)
      Buziaki:)

      Usuń
  16. Moja połówka byłaby z tego tempa straaasznie zadowolona :D baaa.. z pewnością także by wrzucał kamienie do strumyka razem z Frankiem :) hehe .. ale przecież ktoś tą robotę musi zrobić nie ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tak to już jest z chłopakami... jak widać;-)

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję