piątek, 6 lipca 2012

O wszystkim po troszku

Franio dziś około godz. 18.30:)
Franio nadal doskonali swoje umiejętności, nic nie znika - jest LA, KO, jest znak koniec i pomóż mi:) Ja zaczęłam za to dokładnie analizować postępy Frania z ostatnich dwóch-trzech tygodni i OCZYWIŚCIE już zdążyło mnie coś zaniepokoić. Na przykład to: dlaczego Franiu śpiewa LA ale nie potrafi powiedzieć LALA lub choćby LA na lalkę? Mam nadzieję, że dowiemy się tego w najbliższym tygodniu. 


Najsłodszy moment dnia od trzech dni to poranek, gdy Franula wychodzi z łóżka naszego a następnie takim słooooodkim głosikiem dziecięcym (10000000 razy słodszym niż najbardziej kaloryczna odmiana ptasiego nabiału) mówi: "TATA MAMA AAAAA" i przy tym swoim krtaniowym AAAAA pokazuje drzwi:) Ciągle nam się nie znudziło:) Nawet jeśli ma to miejsce przed 6 rano:)



Kiedyś uda się Franiowi dojść aż do ślizgawki:)
Przez ten upał, co to niemal mózg zagotowuje, byłabym zapomniała o Kolejnym Wielkim Sukcesie Franiowym - w drodze powrotnej z terapii słuchu we Wrocławiu zatrzymaliśmy się na obiad w Ikei. Franio po raz pierwszy nie uciekał od kącika zabaw dzieci (!!). Przylepił sie kurczak mały do szyby i jasno dawał nam znać, że chce TAM. Na ślizgawkę! A ślizgawka w kulkach przeca stoi! (Wejście w kulki jest bardzo bardzo trudne dla Frania) My, rodzice małej wiary, nie moglismy w to uwierzyc. Mówię szczerze. Tak było. Poszłam po obiadku franiowym z krasnalem do kącika zabaw, zdjęłam maluchowi aparaty (wolałam ich nie szukać w kulkach potem) a Franuś...powolutku, powolusieńku wszedł w kulki! 
wychodzę..
Bardzo chciał iść na ślizgawkę, ale nie dał rady - samo zejście w kulki było dla niego mega wyzwaniem. Obszedł poręcz schodków i wyszedł na zewnątrz. Cała operacja schodzenia po schodach i obejścia poręczy zajęła mu ok 15 minut. Patrzałam na to i nie mogłam uwierzyć... Taka banalna rzecz, prawda? To wcale nie jest takie proste. My już troszkę się nauczyliśmy patrzeć na świat przez pryzmat problemów sensorycznych Frania i wiemy jak ogromnym krokiem w jego rozwoju było to zejście ze schodów i kilkanaście minut wśród dzieci w kulkach. Oczywiście było brawo dla krasnalka i przytulasy dla naszego dzielniachy. Zasłużył sobie:)


Przyszły tydzień będzie trudny dla krasnalka, bo w poniedziałek czeka nas wyjazd do okulisty do Wrocławia, zaś w czwartek ruszamy w drogę do Opola, z którego wrócimy dopiero w sobotę.
Mam nadzieję, że u okulisty usłyszymy, że franiowa siatkówka ma się świetnie, że ino blizny po laserze, czyli po staremu, ale poza tym wsio ołrajt - przyznam, że wizyty u okulisty są dla nas bardzo stresujące. 


Apropos stresu - macie jakieś sprawdzone sposoby radzenia sobie z onym? Obawiam się, że mój w postaci wciągania ptasiego nabiału i innych słodkości niedługo będzie miał dla mnie baaaaaaaaardzo zgubne skutki:) 


Franek wróżbita - ciekawe co krasnalek wyczytał z naleśnika:)

32 komentarze:

  1. powtarzalność dźwięków i ćwiczeń ruchowych przyjdzie- później- będzie uwierz u Madzi też mnie to martwiło, ale jest.
    a z naleśnika- może nadzienie?
    Trzymamy kciuki i wierzymy ze wszyscy dacie radę, a i upały mają zelżeć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja tak sobie kombinuje (nie wiem czy dobrze), ze Franio najpierw przypisał LA do śpiewania. Musi zrozumieć, ze to samo LA może przypisać/wykorzystać opisując inny obiekt? Jak w rehabilitacji ruchowej - dany element musi się nauczyć wykorzystywać w różnych formach ruchu? Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

      A z naleśnika może się udało krasnalowi wyczytać kiedy dom sprzedamy?:) Tylko jak te wiedzę wyciągnąć od kurczaka?:)

      Usuń
    2. Aga, ale dzieciaczki tak mają. To, że mój synek potrafi machać ręką, to nie oznacza jeszcze, że zechce mi pomachać na pożegnanie, to, że potrafi mówić papa, to nie znaczy, że powie tak, kiedy będziemy się wybierać na spacerek. Tego rodzaju użytek z rączki zaczął robić parę dni temu i czasami już powie przy tym papa. :) To wszystko troszkę trwa. I nie martwiłabym się, że to echolalia. Mama, tata i "ko" były wypowiedziane ze zrozumieniem. Aga, dajcie mu jeszcze więcej czasu. Franio świetnie sobie radzi. ;)

      Usuń
    3. I trzymam kciuki za wyniki badania okulistycznego. A co do ptasiego nabiału, to niedługo będziesz się turlać, tak jak ja. ;P

      Usuń
    4. Olu, ja wiem, że nic nie przyjdzie szybko i łatwo - pamietam, ile czasu Franula uczył sie znaczenia "nie". Zaniepokoiło mnie po prostu, że mały poza 'pokaż jak Franio spiewa la-la' w ogóle nie chce używac tej sylaby. No ale może faktycznie za szybko bym chciała:) Synio narobił nam apetytu tymi swoimi niespodziankami:)

      Teraz krasnalek ma rehab, potem drugie śniadanko o w droge do Wrocławia.

      Usuń
    5. Pewnie Franio woli śpiewać, niż pokazywać i mówić to, co sobie zażyczą Rodzice. ;) Mój Tomek, jeszcze tydzień temu, zapytany, czy potrafi pokazać "papa", albo "ty ty ty", bił brawo. Do tej pory zapytany, gdzie jest tata, nie reaguje, a zapytany, gdzie jest mucha, wskazuje ją bezbłędnie. Widać dla niego mucha jest bardziej interesująca od tatusia. ;P

      Usuń
    6. :)
      To podobnie jak Franek, który o wiele wczesniej reagował na Bolka ('BO-BO') niż na TATA MAMA:) Fauna górą, my ludzie ciągle tak niedoskonali jestesmy;-)

      Usuń
  2. Franiu ty jesteś Miszcz Świata!!!!!!

    Mama, spokojnie bez paniki... Franio to jest facet i akurat lala nie znajduje się chwilowo w kręgu zainteresowań :-) Daj Franiowi chwilkę a Wybitnie-Uzdolniony-Syn zaskoczy Cię lalą i milionem innych wyrazów

    OdpowiedzUsuń
  3. Aguś-lalala to śpiew ,konkretny, a lala to łatwizna i to dziewczyńska...
    Tyle sukcesów,ciesz Się,umiesz?
    W naleśniczku widać Opole.
    I nie wiem,które zdjęcie Frania piękniejsze-Prababka

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne wieści, piękne Franiowe wyczyny :-) On sobie da radę w życiu, tak czuję :-) Ma jedną wspaniałą cechę charakteru. Jest WYTRWAŁY.
    Buziole dla słodziaka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzielny Franio, super, że w te kulki wszedł i sam chciał! Brawooo!

    OdpowiedzUsuń
  6. bedzi emówił lalala i ide o zakład że za kilka la i sralala jak bedziesz cos od niego chciala :P

    a z kulkami uwazaj - Kinio panicznie sie ich bal, jak ten lek zlamal - nie ma SI bez kulek! wyciagnac za uszy sie nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Franio kochani jest bardzo. Czasami patrząc na te fotki i nagrania człowiek zapomina, że Ten Dzieciak ma jakiś problem. Bo przecież, On taki słodki jest, prawda?
    Zawsze jak tam mam, że zdaję sobie sprawy z tego, że Ludzie czasami mogą odbierać Go jako „przecież Jemu nic nie jest”, (i aby nie było, nie mam nic do takich Ludzi, to normalne, że takie pierwsze wrażenie jest, albo, że przez to jaki Franio jest człowiek zapomina o tym z czym walczy, sama nie raz patrzę i się zapominam), to podziwiam Was jako Rodziców, że nie dajecie się zwieść sukcesami, które są ewidentne i widoczne – ale są efektem pracy, nie tkz normalnego rozwoju, że nie pozwalacie sobie na ten spokój w stylu „jakoś to będzie, przecież już jest nie źle, idzie na lepiej”, tylko wciąż pracujecie, wciąż trzymacie rękę na pulsie.
    Aguś, wiem, że nie raz padacie, że nie raz wątpicie, że nie raz, a właściwie przez cały czas towarzyszy Wam obawa i strach o Franiowe jutro, ale uwierz, że zawsze tak jest, że ktoś musi zrezygnować, albo pacjent albo choroba. Nie widzę innej możliwości, przy takim zaangażowaniu, jakie okazujecie, jako Rodzina, a jedynie taką, że ustąpi choroba. Przyjdzie ten czas, kiedy usiądziecie spokojnie bez takich obaw o Franiowe jutro. Teraz jeszcze nie jest ten czas. Ale róbcie to, co robicie i doczekacie tego spokoju. Z całego serca Wam to życzę i całym sercem w to wierzę.
    Co do tego, co pisałaś o mowie, to obawiam się, że to może być echolalia. Ale lepiej niech wypowiedzą się w prodeste. Ale nawet jeśli tak, z tym sobie też poradzicie. Franio nauczy się mówić ze zrozumieniem. To jasne jak słońce.

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę, że dobrym wieściom nie ma końca :)
    oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko,trzymam za Was kciuki....:-) a Franio jest słodki, prześliczny tylko do całowanie..:-)

    Pozdrawiam Cię gorąco i życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  10. Franiu widzisz, mama za mało w Ciebie wierzy, a Ty tak pięknie dajesz radę, że wkrótce znów mamę czymś zaskoczysz -ja to wiem.Wyjazdy to chyba największy koszmar dla dziecka, ale tak musi być, trzymam kciuki, że jakoś Franula to zniesie, buziaki od Emilki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Uściski dla Frania za dzielność w kulkach :)
    Jowita
    P.S. Franek w naleśniku widzi Pana kupującego... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mama! Zapomniałaś nadzienia włożyć do naleśniczka....

    OdpowiedzUsuń
  13. ja tu się skupiam, pisze elaborat do p terapeutki Frania z Prodeste, ale jak tu się skupiać, skoro co chwila dostaję komunikat o komentarzu:)

    Krasnalek jest już po rehabilitacji porannej, świetnie dziś ćwiczył:) Porozmawiałam sobie nt kurdupelka z kochaną ciocia Natalią (rehab), spostrzeżenia ubieram w słowa i zaraz poślę do p Eweliny z Prodeste.

    Ale do komentarzy:)
    Oooki, przyjmuję do wiadomości Wasze zdanie o stosunku Franka do lalek:)I o tym, że Franek w naleśniku widzi Pana kupującego:) ha ha:) A nadzienie jest - ino w ilości mikroskopijnej, żeby przyjaciel Frania, Paw Pawiowski, nie popsuł całego obiadu:)Frąsuskie podniebienie panicza nie każdą konsystencję bowiem toleruje;-)

    Dobra, wracam do pisania elaboratu, żebym niczego nie pominęła, filmiki tez trzeba wgrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę pisać, a My trzymamy kciuki.

      Usuń
    2. Napisane:)
      Teraz czas się brać za Allegro.

      Usuń
  14. No to prawie wszystko zostało napisane, mnie zostaje się ino pod tym podpisać :):)

    Franiu, fotka w kulkach suuuuuper....z resztą też sobie poradzisz :):)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aga wiesz, że to tylko kwestia czasu i Franiu rozgada się, chce, próbuje i ciagle coś nowego sie pojawia. Z kulek jestem mega dumna, oby tak dalej!!!
    A ty podziwiam cię stale i nie wiem jak ty to wszystko robisz? A za bardzo nie analizuj bo się zapędzasz w różne myślenice...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zapisał się mój komentarz? W każdym razie jestem bardzo dumna z Frania, szczególnie z tych kulek. Dał radę! A gadać to on na 100% będzie, zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze trafiają do spamu - bo ja wiem dlaczego? I to Ciebie??? Komputery nie znaja się na ludziach:) NIe martw sie więc jeśli Twój komentarz sie tu nie pojawi. Po prostu zapukaj, bym go ze spamu wyciagnęła:)
      Buziaki dla Ciebie i Łucuni. I reszty familii ofkors:)

      Usuń
  17. Dzięki za odwiedziny i komentarz- aż łezka pociekła jak go czytałam...
    U Marcelka stwierdzono DPM, czyli worek do którego wszytko się wrzuca. I niestety dużo tego.. napięcie, padaczka, wzrok, serducho..aż się serce kraje ile takie maluchy muszą wycierpieć. Trzymam kciuki za Frania i dzielnych rodziców. Dużo siły!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany Marcelek.. Sporo się tego zebrało jak na jednego malutkiego człowieczka.. Oby powolutku było coraz lepiej.
      I dla Was siły!

      Usuń
  18. Ależ on słodki jak śpi. W tych kulkach wygląda bardzo profesjonalnie. Nie widać, że to premiera. Ja też się pochwalę A co! Moja córcia też osiągnęła sukces. Po raz pierwszy od 6 lat (a ma 7) majtki były SUCHE! Cały dzień. Może szanowna e. coli się zmęczyła? Ale Pani nefrolog zarządziła, że dorośliśmy do diagnostyki. Więc czekają nas trudne badania. Ale! Co byśmy nie miały dać rady. Nie? Skoro Wy dajecie :))))) Powodzenia z domkiem. O Aleksie napisałem e-maila do Pani Prezydent R. Śląskiej. Miłego i proszącego, ale nie odpisała :( Pozdrawiam dzielne mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczne od końca - rodzina Aleksa jest w trakcie przeprowadzki. Myśle ze Beata cos skrobnie na swoim blogu:)
      To trzymam kciuki za diagnostyke małej!! E coli to syf straszny, Raz mielismy z nią starcie - oby nigdy więcej.
      Uściski dla Was:)

      Usuń
  19. Jaki on słodki w tym łóżeczku! Do schrupania. :)

    Czytanie naleśnika też boskie.

    Na stres nic nie pomogę, dupsko mi rośnie w zastraszającym tempie ostatnio, a niedługo będę miała wszystkie grzyby świata w przewodzie pokarmowym, od ilości wchłoniętego cukru.

    Gratuluję "mama tata aaaa" i wszystkich innych "zdań" Franiutka. Niedługo będzie więcej. Jak już się zacznie, to idzie z górki. Coś o tym wiem.

    Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję