sobota, 27 października 2012

Natalia


Gdy rodzi się dziecko chore, lub gdy dotyka go choroba czy niepełnosprawność po kilku latach życia, wszyscy wokół współczują, troszczą się, martwią przede wszystkim o to dziecko. Jest to absolutnie naturalne. Na kolejnym miejscu jest matka. To też jest zrozumiałe. Rzadziej myśli się i mówi o uczuciach ojca, który przecież też bardzo przeżywa to, co się dzieje z jego synem/córką. 
Rodzeństwo jest tak naprawdę kompletnie zapomniane.
Czy to znaczy, ze choroba jednego dziecka nie dotyka jego rodzeństwa?
Nic bardziej mylnego.

Franio urodził się, gdy Natka miała 9 lat.
W jej klasie rodziły się zdrowe donoszone bobasy, koleżanki i koledzy rozpływali się w zachwycie nad siostrami/braćmi.. Gdy Natula dowiedziała się, ze jestem w ciąży, popłakała się z radości... 
Własnie teraz zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie wiem, jak ona dalej przeżywała fakt, że ma się jej urodzić braciszek. Chyba gdy pierwszy raz dostałam obuchem po głowie po telefonie genetyków z informacją, że istnieje bardzo wysokie ryzyko, że Franio będzie dzieckiem z ZD, kompletnie zamknęłam się na Natalię i skupiłam na Franiu. Potem były kolejne moje pobyty w szpitalu, Natka zostawała w domu sama z tatą.
Gdy urodził się Franio we mnie włączył się atawizm „ratować najsłabsze w stadzie”. Całe dnie spędzałam przy Franiu w szpitalu a po przeniesieniu małego do Kliniki AM, przeprowadziłam się za nim do Wrocławia.
Gdy Franio skończył rok pojechałam z krasnalkiem i Natalką na turnus rehabilitacyjny. Nareszcie po roku byłyśmy razem. Któregoś wieczora, gdy Franio już spał, zaczęłyśmy rozmawiać. Wreszcie!
Okazało się, że Natalka ma ogromne problemy, że to nie jest tak, że skoro ona jest zdrowa, skoro tata jest przy niej, to wszystko jest dobrze. Nic nie było dobrze. Ona bardzo bardzo bała się o Frania, nie wiedziała, co przyniesie przyszłość, czy on przeżyje, czy ja jeszcze do niej wrócę, jak będzie dalej wyglądało nasze/jej życie... 
Nasze dziecko w ciągu roku straciło fundament, na którym opierało się jej całe życie...

Próbowaliśmy pomóc Natalii na wszelkie sposoby. Zwróciłam się do PPP z prośbą o psychologa dziecięcego dla niej. Zostałam odesłana z kwitkiem. Postanowiliśmy jej pomóc sami. To był bardzo trudny czas. Przywrócenie równowagi psychicznej i poczucia bezpieczeństwa kosztowało nas ogromnie dużo pracy nad Natalią.

Wybaczcie, ale nie mogę pisać o szczegółach, ponieważ są to sprawy bardzo intymne i sądzę, że Natka nie chciałaby, abym pisała o tym publicznie. Na pewno to rozumiecie.

Gdy zaczęło być w miarę dobrze, powiedzieliśmy Natce, że musimy się wyprowadzić, żeby zapewnić Franiowi odpowiednie leczenie i terapie. Wiedzieliśmy też, że życie w ciągłych rozjazdach nie pomaga Natalii (nasza nieobecność na ważnych szkolnych wydarzeniach, częste nocowanie Natki u koleżanek itd.) i to także podkreślaliśmy w rozmowach z nią. Do tego zdiagnozowanie ASD u Frania było dla nas naprawdę dużym ciosem - sądziliśmy, że jesteśmy już na ostatniej prostej, że to, co najgorsze już za nami, a tu się okazało, że prawdziwe wyzwanie dopiero przed nami.
Dużo rozmawialiśmy z Natalią, absolutnie nie chcieliśmy podejmować decyzji sami. Przedstawialiśmy przeprowadzkę jako szansę dla naszej całej rodziny. Przecież jak z Franiem będzie lepiej, to życie nas wszystkich się zmieni na lepsze.
Rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy...były łzy i pytania dlaczego - w końcu to było jej całe życie! W sumie dość szybko usłyszeliśmy od naszej kochanej dziewczynki: 
Ja wszystko rozumiem.

Znowu.
Znowu MUSIAŁA wszystko zrozumieć.
W tym wszystkim mieliśmy ogromne szczęście, ze Natalia miała mądrych i wrażliwych nauczycieli w swojej szkole. Zawsze mogłam zadzwonić do byłej i ówczesnej wychowawczyni Natki, porozmawiać, spytać o radę, poprosić o pomoc. Naprawdę mieliśmy poczucie, że w 100% możemy liczyć na wsparcie szkoły. Za to jestem ogromnie wdzięczna.
(Pani Beato, pani Moniko, jeszcze raz dziękujemy z całego serca).

Natalia jest bardzo wrażliwą i mądrą dziewczynką. Wiem, że narodziny Frania i walka o jego życie i zdrowie bardzo ją naznaczyły. Nie będę już nawet pisała, że w takich sytuacjach cała rodzina powinna liczyć na wsparcie psychologiczne, bo...chyba za wiele mi się marzy.
Bardzo chcemy, aby Natalia nie miała poczucia, że coś traci przez Frania. Chcemy, by wiedziała, że jest dla nas tak samo ważna jak on.. To jest szalenie trudny temat..

Nie byliśmy psychicznie przygotowani na to, co się wydarzyło po urodzeniu się krasnalka. Chcę wierzyć, że popełniliśmy w stosunku do Natki minimum błędów i że ona wie, jak bardzo bardzo ją kochamy..



Ps. Ten post dałam najpierw Natalii do przeczytania. Bez jej akceptacji nie opublikowałabym go.
Pod moim tekstem Natka dopisała:
Chciałam dodać że dobrze ze się przeprowadziliśmy ponieważ Bolo tez troszkę cierpiał z powodu naszej nieobecności :D



Ciąg dalszy dopisku natki pozostawię dla siebie..;-)

71 komentarzy:

  1. Aga tak to jest najbardziej bolesne, że cierpi zdrowe rodzeństwo, które czuje się odsunięte, choć matka wcale tego nie chce, życie... te łzy w tym filmiku w tvp- to łzy dla Szymka - dla młodszego Brata Magdaleny- Natalka jesteś Cudowną Dziewczyną i Równie Dzielną jak Franiu :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero mam chwilę, więc powoli biorę się za odpisywanie na Wasze komentarze.

      Aniu, jak zaczęły sie problemy z Natka, okazało sie, że jest to temat, o którym nigdzie się nie pisze. Może na ten mój dzisiejszy wpis trafi jakiś rodzic, który jest w podobnej sytuacji jak my i może inaczej spojrzy na swoje zdrowe dziecko?

      Buziaki dla Szymka. On jest fantastycznym małym mężczyzną..

      Usuń
  2. Aguś:( rozumiem doskonale:( Ania ma 16 lat i wciąż szukam kompromisu:( buziaki dla Córci!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompromisu chyba nie ma, Monika. Nie wiem czy w tym wypadku uda się spotkac w pół drogi - to tak jakby Pawełek powiedział, że chce jechać na wakacje w góry a Ania, że ona chce nad morze. Kompromis w postaci wakacji np w Bydgoszczy jest żadnym wyjściem.. Dlatego to jest tak szalenie trudne..

      Usuń
  3. Wielkie brawa dla Natalki
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Aguś, czytałam ten post z łzami. Dlaczego? Bo chyba też zrozumiałam jak szybko moja Kasia musiała wydorośleć. W ciągu kilku dni zawalił się jej świat tak jak Twojej Natalce. Wy mieliście to szczęście, że na Waszej drodze pomocną dłoń podała Wam szkoła, nauczyciele. My mieliśmy to szczęście że ta instytucja bez braku jakichkolwiek podstaw pozwała mnie do sądu, narażając Kasię na stres, bo ich zdaniem nie radziła sobie z sytuacją. Długo by pisać ... Jedno jest pewne mamy mądre i bardzo wrażliwe córki. Natalko i do Ciebie kilka słów: Jesteś cudowną córką swoich rodziców i siostrą dla Frania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu, my na szkołę Natki mogliśmy liczyć w 100%, choćby w tak prozaicznej sprawie jak usprawiedliwianie nieobecności, gdy wyjeżdżaliśmy z Franiem na 2-3 dni na badania. Natala nie miała w szkole taryfy ulgowej, to nie, ale nauczyciele wnikliwiej jej sie przygladali - prosiłam o zgłaszanie kazdego niepokojącego sygnału.
      Były bowiem dwa takie bardzo trudnie okresy w zyciu Natki. Chwała Bogu udało sie jej jakos przez nie przejść.
      Twoja historia w szkole - cóż można powiedzieć...są ludzie i Ludzie..
      Usciski dla Was

      Usuń
  5. Dzielna ta Twoja Natalka.Kazda mama chcialaby miec taka corke.Wyrosnie z niej madra kobieta.
    Natalko!JESTES WIELKA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaddis, na pewno tak będzie. Martwię się tylko, że Natala jest ogromnie wrażliwa, czasem sobie mysle, ze nazbyt wrażliwa jak na dzisiejszy świat.

      Usuń
  6. Natalia to mądra dziewczyna! Mam nadzieję, że teraz już będzie tak,, jak być powinno!
    a cały post czytałam z łzą w oku i ściśniętym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mi łzy stanęły w oczach jak to czytalam.
    Natalko za kilka lat gdy będziesz juz dorosła będziesz miała swoje dzieci zrozumiesz to jeszcze bardziej dogłębnie. Teraz bardzo pomagasz swojej rodzinie która kocha Cię tak samo mocno jak małego krasnalka.
    Jesteś cudowna

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko - masz bardzo mądrą i dojrzałą córkę!
    Natalko, jesteś wspaniała!!
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jowita, dziękuję Ci.
      Już jakis czas temu zdalismy sobie sprawę z tego, że mamy dwoje absolutnie wyjątkowych dzieci:)

      Usuń
  9. ten post jest ważny
    wszyscy byliśmy skupieni na Marcelku.
    Teraz wiemy, ze Oluś też wymaga większej uwagi.. Dziecko często pozostawione "samo sobie"...wywalczyliśmy logopedę i pedagoga..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musicie zrobic wszystko, aby Oluś nie czuł sie odsunięty na bok. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach - rozmowie, drobiazgu przyniesionym w prezencie.. Żeby nie było tak, że wszyscy skupiaja się tylko na Marcelku. Ale Wy to na pewno juz wiecie..
      Uściski dla Was i chłopców.

      Usuń
    2. wiemy wiemy,
      tylko czasem rąk i czasu brak.
      :*

      Usuń
    3. Wiem, kochana, wiem dobrze.
      Mamy to samo.
      Ale najważniejsze jest mieć świadomość, zauważać dziecko.
      Ja przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu, który popełniłam w pierwszym roku życia Frania.
      :*

      Usuń
  10. Oczywiście, że jestem całym sercem z Natalią, która nosi to samo imię co ja i urodziła się 3 dni przede mną. W rozliczeniu miesiąca, a nie rocznym ;)))
    Natalie to super dziewczyny, zwłaszcza skorpiony.
    Ale mają też tendencję do tłumienia pewnych emocji, udają twarde i niezłomne, nawet gdy serce im płacze z bólu.
    Twoja Natalka to na pewno ulubiona i najukochańsza córka, prawda? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyna taka:)

      Natalia, musimy sie wreszcie spotkać, poznac i pogadać. Wyłożysz mi wszystkie zawiłości skorpioniej duszy;-)

      Buziaki:*

      Usuń
  11. Natalko, jestes bardzo dzielną, niezwykle dojrzałą dziewczynką.. MOim marzeniem jest aby moja córeczka wyrosła na taką mądrą osóbkę jak Ty ! J.D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam ze łzami w oczach. Ogromne gratulacje dla całej Waszej rodziny macie przeogromną siłe. Śmiać mi się chce z samej siebie jak pomyślę o swoich 'problemach' czy 'kompleksach'. Te moje sprawy to jest nic w porównaniu z czym Wy się porykaliście.
    Życzę Wam żeby z każdym dniem było lepiej!
    Natalko jesteś bardzo dzielna! Każdy chciałby mieć taką wspaniałą siostrę i córkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez powtarzam sobie codziennie, że nasze problemy to nic, po prostu nic w porównaniu z problemami innych rodzin. Spojrzenie na problemy innych ludzi pomaga mi odzyskać równowagę i ujrzeć wszystko we właściwych proporcjach.
      Bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz:*

      Usuń
  13. Gdy Kubuś się urodził, Basia miała 8 lat. Teraz ma 13-cie. Wiem, że ciężko jej było i jest nadal. Wiem, że często to ona musiała się dostosować do sytuacji. Trudno to wszystko pogodzić. Jak tu oczekiwać od dziesieciolatki aby zrozumiała co to autyzm, jak ma zaakceptować tą sytuację?
    Kiedy większość dorosłych ma z tym problem?
    Napisałaś, że nie byliście przygotowani do takiej sytuacji.
    A kto był przygotowany? Czy w ogóle można być przygotowanym?
    Każdy chce żyć długo i szczęśliwie...
    Pozdrowienia i wielki szacun dla Naszych Wspaniałych Dzieci!
    Cudownego rodzeństwa cudownych chorych dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafał, tak napisałam, że nie bylismy przygotowani na TAKIE przyjscie na swiat Frania. Bo nie bylismy, mimo że ciąża od początku była z grupy ryzyka, mimo, że kilka razy lezałam w szpitalu a juz tydzien przed urodzeniem się Frania słyszałam, że to będzie "dziecko neurologiczne", że jest maciupki, że warunki fatalne itd. Ale kto może mieć blade pojęcie co oznacza strach o życie dziecka, gdy go wczesniej nie doświadczył?? Jak opisać ból, gdy patrzysz na swoje dziecko podłaczone do maszyn podtrzymujacych go przy zyciu i słowach lakarza , ze "i tak umrze albo będzie roślinką". Nie da się przygotować. Żadnym sposobem. Za to wszyscy wokół wymagają, żeby rodzina nagle dała sobie rade sama z całym tym bezmiarem strachu i bólu. Ja sama przez rok byłam wewnetrznie sparaliżowana. Kompletnie nie dostrzegałam natalii i jej potrzeb - widziałam tylko Frania.. I to był największy błąd, ale w tamtej chwili nie potrafiłam inaczej. Dlatego tak ważne jest w takich chwilach wsparcie - rodziny , przyjaciół, szkoły, psychologa.
      W ubieglym roku byłam na warsztatach dla dzieci niedosłyszących. Jednego dnia wieczorem były zajęcia dla rodziców z psychologiem. Pytanie brzmiało: co czuliscie, gdy dowiedzieliście sie o niedosłuchu dziecka. Inni rodzice opowiadali z zacisniętym gardłem, płakai.. Gdy nadeszła moja kolej byłam taka..kompletnie obojetna. Powiedziałam, że to po prostu kolejny przystanek na drodze Frania.
      Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy ja jeszcze w ogóle prawidłowo reaguję.. Czy to wszystko, co się wydarzyło jakoś mnie...czy ja sama wiem? .. nie znieczuliło. Sama nie wiem.
      My rodzice nie jesteśmy Superbohaterami, którzy by wiedzieli jak się zachowac w każdej sytuacji życiowej. Jesteśmy tylko ludźmi, ze wszystkimi naszymi przywarami i ułomnościami..
      I wiesz co, dopiero jak Franek miał rok, gdy na owym turnusie rehab zaczęłam rozmawiac z Natka, zdałam sobie sprawę z tego, że umknął mi rok z zycia mojego dziecka. Tego nie moge sobie wybaczyć.
      Mam tylko nadzieję, że może choc w małym stopniu udało się odbudowac psychike Natki..

      Usuń
  14. Miałam to wielkie szczęście, że dane mi było poznać Natkę osobiście. To NAPRAWDĘ wyjątkowo dojrzała i mądra dziewczynka. Do dziś i wciąż niezmiennie jestem pod wrażeniem jej dojrzałości i... pewnego smutku, który z niej wyziera. Natalko, kochana - nie zmieniaj się, zostań, jaka jesteś, bo tyle mądrości i takich osiągnięć, jakie Ty masz w tej sytuacji można jedynie podziwiać! Przytulam i pozdrawiam serdecznie - ciotka DPS. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, i co ja mam napisać na Twoje słowa...
      Napisałaś wszystko.
      Dziękuje Ci, że przez te 3 lata zawsze byłaś przy nas:*

      Usuń
  15. Natalka szybciej musiała dorosnąć,każdy psycholog powie Ci pewnie,że to żle..Ale ja tak nie powiem;))Natka obserwuje w domu miłość i nasiąka...
    Ma Was,jest zdrowa i ma braciszka ,który coraz lepiej się rozwija.
    Natka dojrzała szybciej,myśli doroślej i nareszcie widzi perspektywy...))))
    Natka dziś stoi na solidnych fundamentach!
    Natko-było trudno,dziś jeszcze chwila niewygody i wszystko się ustabilizuje!
    Jesteś wspaniałą SOBĄ,Siostrą i najukochańszą Córką ;))Teraz pora na szczęśliwą młodość!!
    Wszystkich Was przytulam serdecznie-Prababka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden psycholog nie będzie (jeśli ma łeb na karku) zadręczał rodziców w takiej sytuacji dodatkowymi wyrzutami sumienia i poczuciem winy! Kompletnie nie zgadzam się z taką perspektywą! Ja sama spotkałam się z komentarzem, że takie doświadczenie dla rodzeństwa może być rozwijające (wrażliwość). Cóż to byłby za psycholog.... Jego rolą jest wspomaganie dziecka i rodziny, a nie zadręczanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ach , dziewczyny kochane, ja się troche nasłuchałam poszukując swojego czasu wsparcia psychologicznego dla Natki. Całe szczęscie raz trafilismy na dobrego psychologa - to byla jedyna taka wizyta - własnie na tamtym turnusie rehab. Na zajecia zamiast Frania poszła Natalia. Pani psycholog porozmawiała z nią pół godziny. To dalo wiecej niż 10 godzin rozmowy ze mna, bo to były slowa człowieka, który stał z boku. Nie był mamą ani tatą. Ta rozmowa dała tyle, że zaczęłysmy rozmawiać..
      A gdy prosiłam o pomoc w CZD usłyszałam z kolei, że jak Kazda matka nie dająca sobie rady z wlasnym dzieckiem, tłumaczę go ze wszystkiego. Itd.
      Dooobra, nie ma co pisać.
      Było minęło.
      Wy tutaj jesteście najlepsza terapią:)
      :*

      Usuń
  16. Czytałam jak chyba większość z łzami w oczach.
    Wiem, że może zabrzmi okrutnie, ale mimo tego, że my chcemy by nasze Dzieci miały wszystko i miały w życiu łatwo, to nie do końca musi być dla Nich takie dobre. Na pewno każdy z nas zna kogoś kto przez to, że tak właśnie miał właściwie został skrzywdzony, bo wyrasta na kogoś kto myśli wyłącznie o sobie, kogoś kto musi wszystko mieć, kogoś komu musi dobrze się powodzić… Ale życie zna swoje i nigdy nie jest tak, że jest zawsze i tylko dobrze a już na pewno nie jest łatwo. I potem taka osoba może mieć naprawdę duże problemy. Natalka to bardzo mądra Dziewczynka. Ale nie tylko dlatego, że urodziła się taka, nie też tylko dlatego, że urodziła się zdrowa. Ale dlatego, że tak Ją wychowaliście. To, że dała rady teraz, to dlatego, że było podłoże, że było na czym budować. Do urodzenia Frania Natka dostała tyle miłości i dobrego wychowania, że mimo trudnej sytuacji i chwilowego, podkreślam, całkiem normalnego, zagubienia, dała rady, daliście rady. Natalka wie, że jest kochana, wie także jak kochać, bo to jest ze sobą związane bardzo. Tylko dzieci które dostają miłość potrafią kochać. Tylko Dzieci które dostają cierpliwość, potrafią być cierpliwe. Tylko kiedy dostają spokój, są spokojne. Tylko kiedy ktoś Ich słucha potrafią słuchać innych. Tylko wtedy kiedy ktoś dla Nich się poświęca, potrafią także się poświęcać dla kogoś… I można by tak dalej.
    Aguś, jest dobrze. Zrobiliście, naprawdę, WSZYSTKO, najlepiej ile się dało. I ja wiem jedno. Niezależnie kim będą Wasze Dzieci jak dorosną, będą przede wszystkim dobrymi ludźmi. I będą potrafiły walczyć z przeciwnościami, kiedy takie przyjdą, jeśli przyjdą.., bo będą wiedzieli, że przeciwności są po to by dawać sobie z nimi rady, a nie po to by się poddawać lub załamywać.
    Jestem o Was spokojna!
    I czekam na choinkę w nowym domu! To przecież jeszcze za chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miki, kochana, Ty zawsze jak cos powiesz lub napiszesz mam kluche w gardle. Dziękuję Ci za te słowa dzisiejsze. I dziękuję Tobie podobnie jak Anecie i wielu innym osobom z FM, że przez cały ten czas jesteście przy nas, wspieracie i pomagacie. Wy tez mi otwieraliście oczy na Natalię.. Dziekuję Wam za to.
      Tobie szczególnie, ze nauczyłas Natkę decu, za rozmowy z nią, ze mną..Sama wiesz.
      Buziaki:*

      Usuń
  17. Ja się po prostu popłakałam:) Wiele razy myślę o tym, jak nasi chłopcy czują się po rewolucji związanej z narodzinami Ignasia... Na pewno jest im dużo trudniej. Są bardziej zostawieni sobie... Średniaczek też korzysta z pomocy psychologa w PPP. Choć wszystkiemu w rozmowach ze mną zaprzecza.
    Znane to mi jest, oj znane. Boli czasem, oj boli. Ale minie- jestem przekonana:)
    Pozdrawiam ciepło Natalkę, Frania & Co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc ten tekst myślałam o Was.
      Dobrze, że Twój średniczek ma wsparcie psychologiczne.
      Trzymam kciuki, aby Twoi chłopcy dali sobie radę
      :*

      Usuń
  18. Rozczuliłam się .Tak pięknie wszystko opisałaś.Nie znam uczucia o którym piszesz,mam tylko jedno dziecko.Nie mniej jednak u brata urodziła się córeczka z MPD i padaczką i widziałam,jak mój synek(choć też chory)wszystko przeżywa.Każdy pobyt małej w szpitalu,każde badanie.
    Natalia to mądra dziewczynka i bardzo kocha Frania.Musiała bardzo szybko wydorośleć,szybko zrozumieć pewne rzeczy.Życie rzuciło ja na głęboką wodę w bardzo wczesnym wieku.Ale może w przyszłości to jakos zaowocuje.Będzie cudowną mamą,bo maiła przykład od swojej,która walczy nie o jedno dziecko,ale o dwoje.I nie ważne,czy zdrowe czy chore.Każde potrzebuje tyle samo miłości,chociaz czasem w walce z chorobą troche się zatracamy.
    Jeśteście wspaniałą rodziną,a siła Wasza własnie w tym tkwi.Jedno drugie wspiera i nie ma sytuacji,której wspólnie,w kochającej się rodzinie nie da się rozwiać.
    Przytulam mocno dzieciaczki i buziaki posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina, serdecznie Ci dziękuję za te słowa.
      Tak sobie myślę, ze Natalia pewnie dlatego dała i daje sobie radę, bo o wszystkim z nia rozmawiamy, nie traktujemy jej z góry, na zasadzie - masz zrobić i tyle (bo dzieci i ryby itd..).
      Ja ciągle pamiętam jak to było jak miałam tyle lat, co ona teraz, co czułam..

      Buziaki i dla Was od nas:)

      Usuń
  19. Tyle Miałam napisac..i ...pustka w głowie ... płacze jak chyba wiekszosc z was... Aga cała wasza rodzina jest wspaniała... Natalka jest taka jak Ty! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, od Ciebie mogłabym się niejednego nauczyć..
      :*

      Usuń
  20. Czytałam ze łzami doskonale rozumiem :( u nas córka wciąż się pyta dlaczego mamusiu znów beze mnie jedziesz do szpitala z bratem nie zostawiaj mnie :( Kazdy wyjazd jest bardzo trudny :(.
    Natalko jesteś super siostrzyczką.
    Pozdrawiam rodzinkę Franka Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy to.. To był chyba najtrudniejszy "element" naszych wyjazdów - powiedzenie Natalii, że znowu musze/musimy wyjechać z Franiem, jej wzrok, smutek, bo ...zasnanów się u której kolezanki chciałabyś nocować itd. Trudne to bardzo jest. Wszyscy mieliśmy już dość w równym stopniu.
      Mam nadzieję, że u Was tych wyjazdów i trudnych rozmów będzie coraz mniej.
      :*

      Usuń
  21. Natalia to dzielna i mądra dziewczynka, czasem sami nie mamy pojecia na ile dojrzałe i cudowne są nasze dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak Kasiu - to się okazuje dopiero w ekstremalnych sytuacjach. Ale tak właśnie jest zawsze - prawdziwa natura człowieka, także to, na kogo można liczyć w trudnych chwilach, okazuje się dopiero człowiek znajdzie się w bardzo trudnym położeniu.
      Kasiu, teraz obserwuj uważnie swoich chłopaków.
      Buziaki dla Was.

      Usuń
  22. Dla mnie Natalka jest tak samo wielkim bohaterem jak Franio, który dzielnie walczy o swoje zdrowie.
    Natalko jesteś dzielną dziewczynką i cudowną siostrą!
    Pamiętaj o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalka i ten komentarz na pewno przeczyta.
      Dziekuje Ci:)

      Usuń
  23. Natalka jest wspaniałą dziewczyną...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak wiekszosc albo wszyscy czytalam ze lzami w oczach ,jestescie Wy rodzice i Wasze wspaniałe odnóżki tacy sympatyczni,madrzy , bije od Was takie dobro -to widac , Jestascie wsp-nia-li!
    pozdrwaiam
    ta cicha obserwatorka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko... Ciociu-franiowa-cicha-obserwatorko, bardzo Ci dziękuje za te słowa:)
      Buziaki od nas:)

      Usuń
  25. Dbajcie o Natkę- to bardzo ważne dla niej.
    Mojej koleżance urodzła się córeczka z porażeniem mózgowym. Mieli jeszcze starszego synka. Niestety w dbałosci o małą coś przeoczyli.
    Dzisiaj dzieci są dorosłe. Córka ma 20 lat. Dzięki rodzicom, a właściwie matce osiągneła wiele.
    Syn zupełnie stracił kontakt z rodzicami- jest narkomanem bez pracy na ich utrzymaniu.
    W takiej sytuacji rozpadło się małżeństwo koleżanki.
    Smutek i rozpacz.

    Życze Wam życiowej madrości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zofijanno, jest mi to sobie bardzo łatwo wyobrazić po tym co sie działo z Natką. Tak bardzo mnie dziwi wiec, że rodziny z dziećmi chorymi nie otrzymuja nawet oferty wsparcia fachowego - przynajmniej my tego nie znamy.
      Biedny chłopak..:( W sumie biedna cała ta rodzina..:(
      Serdeczności
      A.

      Usuń
  26. Masz bardzo mądrą córeczkę! W ogóle wspaniałą rodzinę... Trochę Ci tego zazdroszczę, przyznam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropko, zapewniam Cię, że jesteśmy absolutnie przeciętną rodziną. Wiem jednak że mamy ogromne szczęście, że ciągle trzymamy się razem mimo wszystkich przeszkód, które pojawiły się na naszej drodze w ciągu tych wszystkich lat. Jakoś to się toczy. I oby tak było zawsze:)

      Usuń
    2. No właśnie- trzymacie razem razem!!! Niestety, nie każdy ma to szczęście!

      Może się powtórzę, ale NATALKA nie dość, ze mądra i dzielna to jeszcze śliczna z NIEJ dziewczyna!!!!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  27. Tyle nas tu jest- pamiętacie o głosowaniu?

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem takim właśnie dzieckiem jak Natalia, ale nie miałam tak wspaniałych rodziców. Niby byłam dorosła, samodzielna i pomocna ale gdzieś głęboko schowałam ból i odrzucenie. Na tyle głęboko, że gdy urodził się mój syn i okazało się, że ma celiakię, to ja to samo uczyniłam ze starszą córką. Mam nadzieję, że udało mi się jednak w porę zapanować nad złem. Dopiero teraz, kiedy jestem babcią, zrozumiałam co się wydarzyło mnie w dzieciństwie i czego nie oszczędziłam mojej córce. Naprawiam szkody, bo nigdy nie jest za późno...nigdy:)
    Babcia Paulinki

    OdpowiedzUsuń
  29. witam,
    Czytam już od jakiegoś czasu Pani bloga. Muszę przyznać, ze pięknie Pani pisze, a ten post, dla Natalki... - to piękny wyraz miłości rodzicielskiej.
    Pozdrawiam serdecznie i mocno Wam kibicuję! A Franiu, jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  30. Natalka ma coś w sobie, coś niezwykłego.
    Wystarczy chwila samego patrzenia na nią, żeby zauważyć jej wyjątkowość. Będzie wspaniałym psychologiem niosącym ukojenie rodzicom i rodzinom, które tego potrzebują...Będzie miała ogromne doświadczenie i mądrość życiową, którą widać w jej oczach.

    P.S.1 A tak na marginesie, to jak może być inna skoro ma tak wspaniale pokręconą waleczną Rodzinkę!:)
    P.S.2 Niestety w naszym kraju nikt nie myśli nawet przez sekundę o rodzicach, których dziecko walczy o życie i o całej rodzinie, która walczy razem z nim. To bardzo przykre i ciężkie, że musimy być sami w takich sytuacjach. I nie wyobrażalne do póki każdy z nas nie staje w takiej sytuacji, no ale jak mówią "co nas nie zabije, to nas wzmocni", więc większość z nas tutaj jest wzmocniona już na maxa:)
    Buziaki Rodzinko- Agnieszka Ignasia


    OdpowiedzUsuń
  31. masz cudowną córkę i ważne, że jesteście wszyscy razem, że Natalka czuje się kochana. podziwiam ją bo jak na taką młodą dziewczynę jest naprawdę wyrozumiała i to dzięki wam rodzicom, którzy liczą się z jej zdaniem i utwierdzają ją w tym,że mimo iż brat jest chory ona też jest ważna.
    między moimi córkami jest niecałe 3 lata różnicy w zeszłym roku byłam z młodszą córką praktycznie miesiąc w szpitalu i najgorsze było moje rozdarcie,że jestem w szpitalu z młodszą a starsza mnie potrzebuje. najgorzej było po powrocie czułam, że ma żal do mnie i przez dłuższy czas tata i babcia byli najważniejsi :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Super by było mieć taką siostrę jak Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Natalko masz Wspaniałych rodziców , mądrych , bardzo mądrych i to jest wielki plus w takiej sytuacji:)Chociaż dzisiaj jest trudno ,smutku czasem, za wiele i samotności bo wydaje Ci się ,że jest ktoś kto jest ważniejszy od Ciebie , zrozumiesz ,to życie napisało taki scenariusz także dla Ciebie ; Ty już jesteś mądrą , wspaniałą i bardziej wrażliwą dziewczyną:)
    Jako rodzice nigdy nie damy rady w 100% dać dzieciom tyle ile by chciały, zawsze jest jakieś ale...nawet mając zdrowe dzieci.
    Jesteście wspaniałą rodziną i tego się trzymajcie:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Aga...Ty i Twój mąż jesteście fantastycznymi ludźmi.Ale jednak muszę powiedzieć,że chyba najwięcej mądrości z Was wszystkich ma w sobie właśnie Natka!I bez obrazy,bo to na pewno po swoich rodzicach;)

    Natalio.Podziwiam Cię,bo choć jestem nieco starsza (umówmy się,ze tylko troszkę;)),nie wiem czy umiałabym to wszystko tak zrozumieć,tak sobie poukładać i radzić sobie z tym wszystkim...Jesteś fajną,młodą kobietką,a teraz rzadko się zdarza by młodzi ludzie byli mądrzy,wrażliwi i mięli w sobie tyle zrozumienia i ciepła co Ty.Życzę Ci z całego serca by ta wrażliwość została w Tobie na zawsze,byś miała wkoło samych prawdziwych przyjaciół i żebyś nigdy nie czuła się odtrącona lub samotna.I chciałam Ci jeszcze powiedzieć...Maleńka jesteś wielka!Całuję:*

    OdpowiedzUsuń
  35. Natalko
    jesteś super siostrą
    STO LAT STO LAT
    ps Pozdrawiam całą rodzinkę Aga

    OdpowiedzUsuń
  36. Natalko z okazji Twoich urodzin życzymy Tobie
    zdrówka(to ważne),uśmiechu(pomaga w życiu),
    spokoju i stabilizacji oraz własnego kąta
    (co wkrótce nastąpi).
    To że jesteś mądra i masz wspaniałą rodzinkę
    to wiesz.
    100 lat ,100 lat....
    Niech moc będzie z Tobą:-)
    Forumowa ciotka(daleka)z rodzinką

    OdpowiedzUsuń
  37. 100 lat Natalko!!! Jesteś wspaniała, niezwykle mądra i niezwykle wrażliwa... i taka bądź zawsze... a przede wszystkim szczęśliwa i realizuj swoje marzenia i cele...

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziękuję Wam za każde zdanie napisane w komentarzach do tego wpisu. Dziękuję Wam także za maile.

    Niestety bardzo mało mówi się o problemach rodzeństwa, o tym jak dzieci zdrowe przeżywają chorobę brata czy sistry i jaką cene za nią płacą. Psychicznie, paradoksalnie, w wielu przypadkach wyższą niż dziecko chore.

    Jeśli mój wpis uwrażliwił choć jednego rodzica na jego zdrowe dziecko, to będzie to dla mnie największa radość. Nie popełniajcie tego błędu, który ja popełniłam w pierwszym roku Frania.
    Nawet dziś, mimo całej wiedzy i doświadczenia z trzech lat życia Frania, muszę/musimy się bardzo pilnować, by nie powiedzieć frazesu typu: 'ty powinnaś zrozumieć'. A dlaczego? Każde dziecko, zdrowe czy chore, ma prawo do takiego samego zainteresowania rodziców.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  39. czasami zastanawialam sie czy lepiej miec starsze zdrowe dziecko czy mlodsze :)

    ostatnio bardzo czesto sie lapie na tym, ze gdy Kasia nauczy sie jakiejs nowej rzeczy (sama, niezwykly dar rozwoju) to ja tylko ułamek sekundy sie ciesze ... bo już w dyrugim patrze na Krzysia i widze, że on tego jeszcze nie umie, albo ze pracuje nad tym juz kilka lat, a normalnie przychodzi to ot tak...

    to tez nie fair :(

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję