niedziela, 16 września 2012

Żyjemy znakami

Francik pokazuje dłonią "STOP"
Tytuł zabrzmiał nieco biblijnie, ale tak własnie wygląda ostatnio życie z Franiem. Krasnal pięknie zaskoczył, o co chodzi w piktogramach i wszędzie szuka znaków! Spacery odbywają się od znaku drogowego do znaku, pięknie pokazuje 'STOP' i wszystkie miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych:) Gdy tylko ów znak zobaczy, zaraz szuka odpowiednika na jezdni. I krasnal już wie, że przechodzi się tylko na pasach (znak na jezdni przecież). Niestety Franula kompletnie nie ma instynktu samozachowawczego - mógłby wejść prosto pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Jedyne, co działa, to...sygnalizacja świetlna. Czerwone światło jest dla Frania jasnym sygnałem, że nie wolno iść! Sposób funkcjonowania Frania w mieście jest dla nas kompletnie nowy i po prostu zdumiewający!


Franio od kuchni,
 a raczej od łazienki;-)
Najbardziej jest Franio zafascynowany znakiem "STOP" i piktogramem 'OKO'. Maluszek próbuje od dwóch-trzech dni z całych sił powiedzieć oko. Tak bardzo nasza bida kochana się stara, czasem nawet wyjdzie mu coś w stylu 'ko', ale najczęściej są to gardłowe dźwięki. Cieszy nas, że krasnal chce się tak bardzo z nami porozumieć i jednocześnie serce nam pęka, gdy tak bezsilnie patrzymy na te jego wysiłki... Koniecznie musimy wznowić terapię logopedyczną. 

Jakoś powoli staramy się ogarniać nową rzeczywistość, ale chyba średnio nam to wychodzi. Natulinka ma za sobą pierwszy bardzo poważny kryzys pt. "ja chcę wracać do NASZEGO domu"... Wiedzieliśmy, że będą trudniejsze chwile, ale nie przypuszczaliśmy, że będzie aż tak trudno. Franulek w ostatnich dniach także był w kiepskiej formie - źle spał w nocy, w ciągu dnia był przez to rozdrażniony, dużo płakał.. Nasza cierpliwość poddawana był baaaardzo ciężkiej próbie. Cały czas mamy nadzieję, że to wariactwo niedługo się skończy i dzieci odzyskają poczucie stabilności, równowagi. Teraz prawdziwym błogosławieństwem dla Natki jest decoupage, którego tajniki zdradziła Natce Kajka. Natula całe wczorajsze popołudnie robiła kubek dla przyjaciółki z klasy z Jeleniej Góry. Jeszcze się denerwuje nasza dziewczynka, że brakuje jej odpowiednich pędzli, kleju itd, ale obiecaliśmy, że jej je zamówimy. Niech to teraz będzie jej ucieczka od trudnych myśli.


Sierpień, w domu. Robaczki w komplecie.
Dziś spotkaliśmy się z mamą Antosia, która obiecała nas "przygarnąć meldunkowo" już w najbliższą środę. Bez tego ani rusz. Dziękujemy Ci, ciociu Gosiu;-) 

Jutro rano terapia krasnalka w Prodeste. Pani Ewelina ma nam przekazać namiary na terapeutów, swoje propozycje, adresy - krótko mówiąc opolskie know how. O tym wszystkim napiszę chyba dopiero we wtorek wieczorem, bo zaraz po Prodeste lecę do Jeleniej Góry. Czas powoli wracać do pracy. 
Obiecałam sobie, dzieciom, franiowemu tacie, że będę jeździła ostrożnie. Wszyscy denerwujemy się "trochę" tymi moimi dojazdami.

Mamy nadzieję, że powolutku, powolutku, puzzla po puzzli poukładamy naszą rzeczywistość na nowo. Najważniejsze, żeby Natalka i Franio się w niej odnaleźli.

26 komentarzy:

  1. Trzymamy kciuki, będzie dobrze, zobaczycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieciom zawsze jest najtudniej, dlatego tak sie cieszęże chyba unikniemy tej przeprowadzki, trzymam za was kciuki, powoli wszystko sie ułoży, no i jedż ostroznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ogromnie się cieszę, ze Miłoszek będzie miał terapię niedaleko domu i że kwestia dojazdów zostanie rozwiązana. Jego diagnoza spowodowała wystarczająca rewolucję w Waszym życiu. Więcej Wam już nie trzeba.

      Usuń
  3. W mieście trzeba znać znaki drogowe ;) Nie wiem jak Franek ale moja Julka przestrzega przepisów ruchu drogowego. Gdy zaprowadzam ją rano do przedszkola to przechodząc przez pusty parking przed multikinem musi pokonać wszystkie namalowane pasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dopiero uczymy się żyć w mieście:) Patrząc jednak na początki Frania śmiem twierdzić, że nie będzie nam dane z nim złamać żadnego przepisu ruchu drogowego:)
      Najbardziej się cieszymy, że Franek zrozumiał, o co chodzi w pasach na jezdni. Żeby tylko jeszcze sie zatrzymywał przed przejściem, gdy nie ma sygnalizacji.. Mam nadzieję, że to kwestia czasu:)

      Usuń
  4. To bardzo trudny okres,ale minie.Perspektywy kuszą...Przy Waszym wsparciu,dzieci się odnajdą.Te dojazdy-szerokiej drogi Aguś,uważaj na Siebie.Dużo sił ! Pomału wszystko Sobie poukładacie.Po Waszemu!
    Przytulam,Prababka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, żyjemy perspektywą końca teko szaleństwa. Nic innego bardziej nie daje nam siły. Oby tylko trwało to najkrócej jak to tylko możliwe..
      Buziaki:*

      Usuń
  5. Super mądry Franula! Miasto jest pełne nowości.
    Trzymam kciuki za szybką pełną adaptację Natalki

    Ile będzie zajmował Ci czasu dojazd?
    Ja od września spędzam 4 godziny w samochodzie (wraz z dziećmi) - strasznie dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale 4 godziny...dziennie????
      Na dojazd w jedną stronę liczę średnio ok. 3 godzin.

      Usuń
  6. Ale codziennie będziesz dojeżdżać do pracy????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee..będę nocowała 2 noce w JG, potem wracała do domu. Nie ma innego wyjścia.

      Usuń
    2. Siły Agnieszko!!! Trzymam kciuki!!!

      Usuń
  7. o rany, dalej się dzieje, Aga pomóc mogę trzymając kciuki, co też czynię i powtórzę będzie dobrze, Uściski dla Was mocne, może wrócisz do "odruchów twarzy"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, musimy z Franiem wrócić do odruchów w ogóle. Przerwaliśmy terapie rok temu - nie dawalismy już rady. Mam nadzieje, że niedlugo wrócimy

      Usuń
  8. Jesteście silną rodziną i dacie radę!
    Pozdrawiam
    Vetka

    OdpowiedzUsuń
  9. Natka nie martw się, szybko zżyjesz się z nową szkołą. Wiem to po sobie.Gratuluję Ci zdobycia nowego hobby,taki ,,decoupage'' to nie łatwa sprawa.Pozdrowienia i serdeczne życzenia !!!
    Iza z Karpacza <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izuś, jak wpadniesz do Natki, to na pewno Cie nauczy:) Wczoraj przejeżdżałam obok Waszego domu w Karpaczu:)

      Usuń
  10. Ooo nie pomyślałabym, wydawało się że miasto się Natce podoba i pewnie tak jest, ale czasem wystarczy że ktoś coś niemiłego w szkole powie, i nowe miejsce przestaje być fajne, tak to często jest.Bywa że tęskni się za miejscem gdzie tak długo się mieszkało, a i ciągłe przeprowadzki mają wpływ na psychikę młodego człowieka, oby się Natulka szybko pozbierała a wierze ,że będzie dobrze bo ma wspaniałą, kochającą rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, wiesz jak jest - głowa swoje, serce swoje. Szkoła Natula nadal jest zachwycona, po prostu zateskniło sie naszej dziewczynce za domem, starą szkołą, koleżankami. Obiecalismy jej, że niedługo pojedziemy do nas na dwa dni. Wierzymy, że to będzie dla niej dobre.

      Usuń
  11. Trzymam za was kciuki! :)

    +Ostatnio zaczęłam brac udział w róznych candy(rozdawajkach) na blogach. Moze tez spróbuj, to może uda Ci się coś wygrać na Franiutkowe aukcje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, tylko jak to ogarnąć? My juz ledwie panujemy nad aukcjami - szczególnie w tym chaosie przeprowadzkowym teraz. Może jak już wyladujemy u siebie? Dziękuję Ci za pomysł:) Tylko to trzeba cos w zamian dawać, prawda?

      Usuń
  12. Poukładacie te puzzle i będzie spokojnie. I pamiętaj, że każdą rzeczywistość można oswoić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aguś wytrzymajcie jeszcze chwilę. Teraz wciaż jesteście "u kogoś" i wszystko jest "chwilowe", a to męczy. Zobaczysz, że jak urządzicie swoje nowe kąty, po woli życie wróci do normy.
    Mam nadzieję, że Franio znajdzie swoje przedszkole za jakiś czas i choć przez pół dnia nie będziecie już w "stałym pogotowiu", bo widziałam jaki Franio aktywny jest i wciaż trzeba mieć Go na oku.
    A jeżeli chodzi o Natalkę, to ja się Jej nie dziwię. Tak na prawdę, ta stała walka o zdrowie Frania, ciagle napięcie i ciagle rozwiązywanie jakiś problemów, to bardzo trudne dla Niej. I tak podziwiam, że w ogóle sobie z tym radzi. Jest bardzo, bardzo dzielna!
    Proszę Ją ode mnie mocno ukochać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukocham , Kajuś:)
      Dziękuję Ci za wszystko.

      Usuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję