niedziela, 3 lutego 2013

Wsparcie pilnie potrzebne

Nie chcę, aby komukolwiek  umknęły  słowa p. dr Joanny Ławickiej z Prodeste w Opolu, które popełniła w komentarzu do poprzedniego mojego wpisu, dlatego przytoczę je w tym poście.

Poradnia pilnie potrzebuje wsparcia, aby móc kontynuować i rozwijać swoją działalność i nadal pomagać dzieciom z terenu całej Polski.
Być może ktoś z Was zna firmę, która zechciałaby wesprzeć działalność tego tak ważnego dla naszych dzieci miejsca? 
Nie wyobrażam sobie, żeby Prodeste miało zniknąć z mapy Polski. W Poradni pracują prawdziwi Fachowcy, dzieci nie są traktowane taśmowo, terapia dostosowana jest do indywidualnych potrzeb każdego dziecka i dlatego przynosi tak spektakularne efekty. Nikt nigdy nikogo nie pogania, żadne pytanie nie jest zbyt błache, żaden nasz problem nie jest zbywany. Znamy numer telefonu i adres mailowy terapeuty prowadzącego dziecko, żeby mieć z nim/nią kontakt na bieżąco. Mamy poczucie, że nasz Franio jest najważniejszym dzieckiem dla terapeutów z Prodeste. To, uwierzcie, nie jest częste uczucie.
Możecie pytać, dlaczego tak się angażujemy.
Bo nie wyobrażamy sobie, że mogłoby Prodeste nie być.
Bo przeprowadziliśmy się do Opola specjalnie dla tych wyjątkowych, fantastycznych ludzi, dzięki którym nasz Franio ma realną szansę na samodzielność w życiu.

Jeśli ktoś z Was ma jakiś pomysł, zna sponsora, sam chciałaby nim zostać albo wygrał w totka i nie ma co zrobić z nadmiarem gotówki, to tu w Opolu jest instytucja pilnie potrzebująca wsparcia.
Kolejny raz bardzo liczymy na Was

"[...] Co do informacji o poradni, bo dochodzą do mnie pytania o sytuację czytelników tego jakże zacnego bloga - odpowiadam :-) Tak, sytuacja jest trudna. Nie chcemy tego ukrywać - fundacja potrzebuje pomocy. Wkrótce, jako OPP zamieścimy wymagany prawem raport finansowy na naszych stronach - każdy będzie mógł się zapoznać z tym, jak gospodarujemy środkami - będzie można zobaczyć, że staramy się to robić z dużą, bardzo dużą dbałością i oszczędnością... Jednak - jeżeli chcemy utrzymać ten poziom usług, który oferuje poradnia (a chcemy bardzo), jeżeli chcemy też mieć w końcu możliwość organizowania innych działań niż nasze "pierwsze dziecko", czyli poradnia (a chcemy bardzo) to najpierw musimy zrobić wszystko, żeby to dziecko wesprzeć. 


Obecnie koszt utrzymania poradni znacznie przekracza jej dochód - łatamy to jak możemy szkoleniami z których zdecydowana większość przychodu jest przeznaczana na dofinansowanie poradni. Staramy się wszędzie, gdzie tylko się da szukać oszczędności. Ale nasze zadłużenie rośnie i nawet, jeżeli w najbliższym czasie uda nam się je zmniejszyć (a uda), to sytuacja wkrótce zacznie się od początku - będą wakacje, nie będzie szkoleń i.... no właśnie. Dlatego - musimy znaleźć sponsorów, którzy chcieliby wspierać naszą działalność nawet niewielkimi darowiznami. Wtedy nie tylko odetchniemy w tej kwestii, ale też będziemy mogli zacząć myśleć o kolejnych działaniach. Myślę, że wkrótce zaczniemy intensywnie informować o różnych krokach, które zaplanowaliśmy w ostatnich dniach. I generalnie jesteśmy dobrej myśli, mimo, że obecnie nie jest łatwo. Jeżeli możecie, chcecie - wspierajcie nas - jakkolwiek:-) Nawet dobrym słowem:-) My staramy się ze wszystkich sił i bardzo wierzymy, że te wysiłki nie pójdą na marne. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, uściski dla Franuśka :-) Joanna Ławicka"





38 komentarzy:

  1. Kurcze...wiele dobrego słyszałam o tej fundacji. Niestety nie posiadam własnej firmy, żeby pomóc. Dzisiaj zagrałam w totka. Jeśli coś wygram to na pewno fundacja część otrzyma (chociaż to raczej mało prawdopodobne, że wygram). W każdym razie warto to nagłaśniać. Myślę, że znajdzie się ktoś kto pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, ja puściłąm totka jakieś dwa tygodnie temu. Muszę sprawdzić;-)

      Bardzo liczę na to, że znajdzie się pomoc dzięki nagłośnieniu sprawy.

      Usuń
  2. O rety, żeby na takie miejsca brakowało pieniędzy, to niemożliwe. Na pewno znajdą się dobrzy Ludzie i przylecą z pomocą. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miki, mam podobnie jak Ty.

      Usuń
    2. wszystkie wizytówki - umieszczone w najlepszych miejscach....
      Oby skuteczne były....
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Super, serdecznie dziękuję:)

      Usuń
  3. Aguś udostępniłam na Fb, może ktoś znajomy dotrze do tej wiadomości i pomoże!!! Trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, o to właśnie chodzi!!
      Dziękuję Ci:*

      Usuń
    2. Nie ma sprawy ! Będę śledziła tą sprawę i jak tylko mogę to chociaż w ten sposób pomożemy !

      Usuń
    3. Super, dzięki:*

      Wiesz, chcemy Was co roku odwiedzać w lecie a to będzie tylko wtedy możliwe, gdy będziemy jeździć na letnie turnusy z Prodeste..;-)

      Usuń
    4. No to biorę się do roboty! Przesyłam dalej wiadomość, bo spotkania co roku z nami nie mogą przepaść !

      Usuń
  4. ojciec.karmiacy4 lutego 2013 00:35

    Popatrzyłem na stronie i wydaje mi się, że terapia nie jest za dramo. Ile kosztuje terapia? Płacimy za terapię (od 4 lat), więc mam punkt odniesienia.:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też płacimy za terapię w Prodeste.
      Jak pisała p. Joanna - niedługo na stronach Prdeste pojawi się sprawozdanie finansowe. Ja nie mam żadnej wątpliwości, że to co mówiła p Joanna jest prawdą. Mam nadzieję, że się w tej kwestii sama jeszcze wypowie.
      Pozdrowienia:)

      Usuń
    2. ojciec.karmiacy4 lutego 2013 00:56

      Ok, ja sporo dobrego o Prodeste słyszałem. Jakoś tak wyszło, że się nie spotkaliśmy, natomiast pytam o koszta terapii, bo w naszym przypadku to była kasa poważna i jeśli taki ośrodek upada, to już kwestia błędów w zarządzaniu. Teraz płacimy 30% i mamy 3 razy więcej zajęć w grupie (plus indywidualne - ale wiesz, Montessori jest drogie). No ale właśnie kwestia ile to jest.:)

      Usuń
    3. Dziś już na żadne pytania nie odpowiadam, bo idę spać. Jutro/dziś mam duużo planów "okołofrankowych" do zrealizowania.

      Ale nie, napiszę:)
      NIe wiem jak P. było zarządzane, wiem za to jakie są plany rozszerzenia działalności. No, przynajmniej wiem tyle, ile p Joanna mi powiedziała, i uwierz, że są one imponujące. Przy takich długach jak P ma teraz (taak, terapia kosztuje, ale koszty lokalowe, osobowe, szkolenia dla terapeutów, terapia "nietaśmowa), szanse na ich zrealizowanie są zerowe.
      Pewnie tak samo jaki i szanse na utrzymanie poradni..

      Dobra, idę spać:)
      Kolorowych snów:)

      Usuń
    4. ojciec.karmiacy4 lutego 2013 01:22

      Luz, u nas to codzienność ze sprzężoną niepełnosprawnością.:)

      Już nie pytam, sądziłem, że Prodeste potrzebuje pomocy, a z tego co piszesz chyba tylko chce się rozwijać. Powodzenia:) Dobrego dnia:)

      Usuń
    5. Pewnie z powodu późnej pory nie wyraziłam się jasno: poradnia pilnie potrzebuje pomocy, sponsorów, inaczej zostanie zamknięta w ciągu pół roku. Kwestią drugą są plany rozszerzenia działalności, m.in. szkolenia weekendowe dla rodziców dzieci z autyzmem.

      I Wam dobrego, i zdrowego:)

      Usuń
  5. Już wiem Kto w tym roku dostanie nasz 1% . Pozdrawiam, Gosia z Opola

    OdpowiedzUsuń
  6. porozmawiam u mnie w miescie, wiem, ze jest firma taka, ktora moze pomoc..:)

    pomagają kościołowi to i dzieciom też:)

    Martyna.

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że ja też zagrałam jakie dwa tygodnie temu i jeszcze nie sprawdziłam. ;) Sympatycznego tygodnia! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam ponownie. Dziękuję za wyrazy poparcia - to dla nas także bardzo ważne. Odpowiadam na wątpliwości - tak, terapia jest odpłatna. Jeżeli chodzi o błędy w zarządzaniu - na pewno ich nie unikneliśmy, nie jesteśmy menagerami, tylko terapeutami. Zatrudnienie menagera, czy doradcy - to są dodatkowe, niebagatelne koszta. Cały czas się szkolimy, żeby lepiej radzić sobie także i z tą częścią naszej pracy. Niemniej fakty są proste - jeżeli chcielibyśmy finansować proadnię tylko z płatności ponoszonych przez rodziców - ceny musiałyby być znacznie wyższe, albo... musielbyśmy przyjmować znacznie więcej dzieci. Chcemy nadal pracować na tym samym poziomie, ale po ostatnich latach wiemy, że w takim kształcie poradnia jest w stanie zarobić wyłącznie około 60-80% własnych kosztów. Fundacja może pozyskiwać środki na jej dofinansowanie - dotąd robiliśmy to tylko poprzez szkolenia i jak się udało - drobne dofinansowania do projektów, lub z akcji charytatywnych (m.in. udało nam się sfinansować ponad roczną terapię w pełnym kształcie dla dwójki dzieci z rodzin o wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej - może to wydaje się niewiele, ale...) Przepisy są tak skonstruowane, że pierwsze dwa lata istnienia organizacji pozarządowej bardzo utrudniają zdobywanie dodatkowych środków. Od us niedawna mamy status OPP a od września poradnia została wpisana do ewidencji placówek oświatowych, co w przyszłym roku szkolnym umożliwi nam uruchomienie nieodpłatnych WWR. Ale, np. zeby to zrobić musieliśmy zmienić lokal na droższy, bo spełniający wymogi przewidziane ustawowo. Teraz szukamy różnych sposobów na dotarcie do sponsorów. Nie jesteśmy wielką organizacją, posiadają duże zaplecze PR, czy mającą środki na intensywne akcje medialne. Dlatego szczególnie dziękujemy wszystkim, którzy chcą się zaangażować w "szeptaną" akcję informacyjną, której jedno przesłanie jest najważniejsze - szukamy sponsorów, szukamy ludzi, którzy chcieliby pomóc nam w dofinansowaniu poradni a dzięki temu też będziemy mogli się rozwijać, bo będziemy mogli przekazać część środków zarabianych np. na szkoleniach na rozwinięcie dodatkowej, nieodpłatnej działalności np. dla rodziców. Tymczasem jednak - musimy w końcu stabilnie stanąć na nogi. Jeżeli ktoś chciałby nam pomóc - na naszej stronie podane jest konto na darowizny. Jednocześnie - proszę o kontakt każdą osobę, która czuje, że mogłaby cokolwiek zrobić by wesprzeć fundację. Nie chcemy mówić tylko "dajcie nam", chcemy także dać coś od siebie - możemy zorganizować dla darczyńców ciekawe warsztaty nt. autyzmu, możemy oczywiście informować o działaniach darczyńców na naszych stronach (które mają dużo odwiedzin), możemy w końcu indywidualnie ustalać zakres możliwości z każdym potencjalnym darczyńcom. Dziękuję bardzo, raz jeszcze - rodzicom Frania, że chcą się angażować w akcję pomocy dla Fundacji. Pozdrawiam serdecznie. J.Ł.

    OdpowiedzUsuń
  9. "darczyńcą", rzecz jasna;-) Przepraszam za błąd - napisałam szybciej, niż pomyślałam i jakoś inaczej chyba układało mi się to zdanie w wersji pierwotnej;) A poza tym - emocje... JŁ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś rano udało się nam zrobić mały kroczek - apel pójdzie jutro na antenie Radia Opole;-)
      No i jeszcze coś się kroi, ale narazie siedzimy cicho, żeby nie zapeszyć:)

      Usuń
    2. Witam!

      Jezusiu, nie straszcie mnie. Usiłuję zebrać środki na wizytę w Waszej poradni. Mam zatem pytanie. Czy nie można by przygotować jakiegoś tekstu oficjalnego do upublicznienia na blogach i stronach dzieciaczków? Mamy stronę dla Pawła, jest już dorosły, ale i tak chcemy skorzystać z Waszej wiedzy i doświadczenia. Bezpośrednio nie mamy jak pomóc, więc może upublicznianie czegoś w rodzaju APELU, dało by większą szansę............Pozdrawiam

      Usuń
  10. witam
    MY z dzieckiem czekaliśmy na wizytę dośc długo, za diagnozy zapłaciliśmy 1800 zł, za rozpisane zadania mieliśmy co 6 tygodni płacić około 250 zł
    sa to duże koszty dlatego zrezygnowaliśmy z tej poradni. Myslałam, że poradnia jest prywatna i mając pod swoją opieką tak dużo dzieci, których rodzice płacą niemało nie potrzebuje kwesty.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem na to z mojego punktu widzenia.
      Tak, diagnozy kosztują, ale dostaje się diagnozę trafioną w punkt, bardzo szczegółową (opublikowałąm je w prawym panelu bocznym) wraz z zaleceniami do pracy z dzieckiem (tych nie publikowałąm, bo jest jasno napisane, że są one przygotowywane dla każdego dziecka, żeby nie przekazywac ich dalej, bo można zrobić komuś krzywdę, kto potrzemuje innej formy pracy). Tak naprawdę to owe zalecenia są najważniejsze, bo co mi z kolejnego papieru w teczce? 250 zł wydane co 6 tygodni na zalecenia do pracy z dzieckiem sa najlepszą inwestycją w przyszłość dziecka.
      Wielu rodziców przekazuje owe zalecenia terapeutom (SUO czy przedszkole), żeby terapia była spójna, żeby terapeuci nie pracowali w kontrze do siebie. 250 zł : 6 = ok. 41,5 zł / tydzień.
      Można oczywiście znaleźć miejsce, w którym jest taniej, pytanie czy lepiej.
      Podkreślam, że jest to MÓJ punkt widzenia.
      Pozdrawiam
      A.

      Usuń
  11. Tak jak wspominałam we wcześniejszych wpisach - poradnia jest niepubliczna, co oznacza, że nie dostajemy żadnych subwencji ani innych dotacji z budżetu państwa. Od przyszłego roku będziemy mieli możliwość prowadzenia zajęć wczesnego wspomagania rozwoju - nieodpłatnie. Ale dojście do takiego momentu to są lata działalności. Którą zawsze staramy się realizować jak najlepiej (chociaż nie unikamy potknięć - jesteśmy ludźmi). Nie działając nie mielibyśmy możliwości uzyskania coraz większej ilości otwierających się pól do działania w różnych formach. Nie prowadząc odpłatnej działalności statutowej nie moglibyśmy działać - koło się zamyka. Poradnia jest odpłatną działalnością statutową fundacji, co oznacza, że w odróżnieniu od działalności gospodarczej nie może generować żadnych zysków - w praktyce - nie ma szans zarabiania na siebie. Chyba, że ceny byłyby znacznie wyższe albo zaczęlibyśmy przyjmować znacznie, znacznie więcej dzieci przy tej samej ilości terapeutów. Wizyta konsultacyjna, raz w miesiącu kosztuje 180zł, razem z programem ćwiczeń na dany miesiąc. Chociaż wydaje się, że to "godzinka pracy" rzeczywistość wygląda tak: około godziny - dwóch terapeuta poświęca na analizę przesłanych przez rodziców nagrań z domu. Około godziny na opracowanie programów wynikających z planu ogólnego terapii sporządzonego indywidualnie dla każdego dziecka. Kolejne pół godziny do godziny to przygotowanie materiałów na zajęcia - każde dziecko ma nieco inne potrzeby, niektóre potrzebują skrupulatnych planów, inne ogromnej ilości piktogramów, itd. Potem godzina pracy z rodziną - omówienie materiałów wideo, bieżących problemów wychowawczych, omówienie strategii komunikacyjnych, demonstracja wszystkich ćwiczeń na dany miesiąc z udziałem dziecka. Kolejne pół godziny do godziny, kiedy dziecko już jedzie do domu - sprzątanie po zajęciach i sporządzenie dokumentacji. Łącznie - jedna konsultacja to, jak łatwo policzyć - minimalnie 4 godziny pracy terapeuty. Dodajmy do tego - uwzględnioną w kontrakcie terapeutycznym możliwość kontaktu z terapeutą między wizytami - telefoniczną, mailową - z której dość często wraz z naszymi rodzinami korzystamy, gdyż lepiej wyjaśniać trudności czy niepokoje na bieżąco niż czekać miesiąc do następnej wizyty. Nawet jednak licząc te minimalne 4 godziny, łatwo policzyć, że realnie te 180zł oznacza 45zł za każdą godzinę pracy terapeuty. I musi to wystarczyć na opłacenie zarówno pensji terapeutów jak i lokalu, ZUS'u, telefonu, mediów itd. Dlatego są trzy rozwiązania: poszukanie dodatkowych źródeł dofinansowania odpłatnej działalności gospodarczej, dalsze i to znaczne podwyższenie cen lub obniżenie standardu usług (np. rezygnacja z nagrań, rezygnacja z możliwości praktycznie nieograniczonego kontaktu między wizytami - zamiast 5 dzieci w ciągu dnia terapeuta będzie mógł przyjąć 8 a może nawet 10). Jak dla nas - opcja druga i trzecia są nie do pomyślenia. Dlatego szukamy sponsorów - bo poradnia prowadzona przez Fundację nie jest prywatną działalnością gospodarczą. Nie jest firmą. Jest odpłatną działalnością statutową fundacji. Pozdrawiam, JŁ

    OdpowiedzUsuń
  12. I znów błąd...Chodziło mi o dofinansowanie odpłatnej działalności statutowej, rzecz jasna. Przyznam, że nie jest mi łatwo pisać na ten temat, chciałabym, żeby pieniądze spadły z nieba, żebyśmy tak jak placówki państwowe po prostu dostawali je i nie musieli kombinować, jak to zrobić, żeby poradnia była i trwała w takim kształcie, jak dotychczas na dodatek nie pobierając od nikogo opłat.

    OdpowiedzUsuń
  13. Prodeste jest potrzebne, to nie ulega wątpliwości. Franio robi ogromne postępy i na to wygląda, ze nie On jeden. W Poradni pracują cudowni ludzie, którzy nie traktują pracy z dzieciaczkami wyłącznie, jak pracy zarobkowej, ale wkładają w to całe serce i sprawiają, że rodzice gotowi są przeprowadzić się z pięknej górskiej miejscowości do Opola, by ich dzieci mogły znaleźć się pod opieką terapeutów Prodeste.
    Wydaje mi się, że tyle argumentów wystarczy, by całym swoim sercem i wszystkimi dostępnymi środkami wspomóc tę inicjatywę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mieszkam w drugim krańcu Polski w mieście wojewódzkim i jak czytam Agnieszki wpisy o Prodeste, to mam wrażenie, że trafili oni do bajecznej krainy.
    U nas nie ma tutaj takich możliwości, specjalistów, nawet za "duże" czy "małe" pieniądze. Nie rozumiem dyskusji, które skłaniają Panią Dyrektor czy Agę do tłumaczeń co robią z tych pieniędzy. Nie liczmy ich! Tylko pomóżmy jak kto może!
    Po samym Naszym Franiu widzimy rezultaty, wspaniałej ciężkiej pracy!
    Co dzisiaj nie kosztuje??
    W moim mieście Rodzice idą 3 razy do poradni dostają diagnozę za darmo, przynoszą mi ją do przedszkola i co...i nic po za stwierdzonym autyzmem nic więcej nie wynoszę z niej. Wpisują zalecenia i do widzenia Rodzinko! Radźcie sobie sami, nawet to że Rodzice są objęci wsparciem, którego im nikt nie proponuje w poradni,nikogo nie dziwi!
    Dlatego podziwiam Prodeste i cały zespół, wolałabym zapłacić i mieć wszystko jak należy niż za darmo nie mieć nic.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    Aga-I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ago, dziękuję Ci za ten komentarz.
      Myślę, że dobrze, że p. Joanna Ł tłumaczy, o co chodzi - żeby sytuacja byłą jasna. Ja mogę tylko pisac jako matka, zero rzeczowych argumentów a dobrze, żeby takie się tu znalazły.
      Uściski dla Was:*

      Usuń
  15. Nie sądzę żeby poradnia utrzymująca się na rynku 5 czy 6 rok miała takie problemy żeby błagać o pomoc na blogu swojego podopiecznego. Myślę, że to kolejna pijarowska kampania Prodeste. Nie jedna już była i nie jedna będzie jeszcze. Każdy by chciał pracować mało, a zarabiać dużo i mieć kupę czasu wolnego.
    Jeśli każdy z terapeutów w Prodeste przyjmuje 5 pacjentów dziennie to z powodzeniem utrzyma siebie i lokal.
    A nie lepiej zrobić kampanię żeby zebrać kasę dla konkretnego dziecka????
    Grunt to siła przebicia i siła przyciągania poszczególnych osób tam pracujących.
    Oby zawsze się chciało chcieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo pisze się anonimowe komentarze, podobnie jak i anonimowe maile.
      Jakże łatwo zarzucić komuś nieuczciwość i złe zamiary samemu nie ujawniając swoich danych.
      Nic więcej nie mam do powiedzenia.

      Zastanawiałam się, kiedy pojawi się pierwszy tego typu komentarz:)

      Usuń
    2. Nikt tutaj ujmy Prodeste nie daje :-)
      Wręcz przeciwnie. Brawa za kreatywność. Każdy sposób dobry jest żeby zebrać więcej z 1% lub inne wpłaty. Sam wpłacę grosza.
      Kto powiedział, że na Blogu Frania muszą być pisane tylko laurki, chwalne śpiewy dla Prodeste!!!
      To blog publiczny, a nie towarzystwo wzajemnej adoracji.

      Usuń
    3. "kolejna pijarowska kampania"??? a jaka konkretnie była wcześniejsza?

      Usuń
    4. Anonimie, oprócz tego, że Twoja wypowiedź jest dla mnie lekuchno niespójna (ale może nie widze drugiego dna), napiszę tyle:
      autorką wpisu jestem ja.
      Nikt mnie o niego nie prosił ani do niego nie zmuszał.
      Ktoś może co najwyżej zarzucić mi, że na blogu Frania nie piszę tylko o Franiu, ale to mój blog, ja jestem jego autorką i ja decyzduję, jakie tematy są tu poruszane.

      Życie Frania to nie są 2 m2 podłogi i rodzice. To także nasi przyjaciele, terapeci, wreszcie cała nasza rodzina. Także dostojny Bolesław. Nikomu nigdy tu nie robiłam i nie będę robiła "kampanii piarowskiej".
      Chyba trochę inaczej pojmujemy kwestie pomocy.

      Także chętnie dowiem się o wcześniejszych "akcjach piarowskich P.".

      Usuń
  16. :-) Cieszę się z powyższej dyskusji - oczywiście, że nie chcemy samych laurek. Cieszymy się, jeżeli coś nam dobrze wychodzi, ale mamy świadomość, że nie zawsze jest idealnie. Odpowiadam na wątpliwości: nie było wcześniej akcji piarowskich, bo żadni z nas spece od PR czy marketingu. Od początku stycznia zaczęliśmy informować o 1% na naszych stronach internetowych, staramy się to robić jak najlepiej i mamy nadzieję, że będzie to jeden ze sposobów na dalsze "utrzymywanie na rynku poradni". Tak, utrzymała się przez te kilka lat. Nie - nie - małą pracą i dużymi zarobkami - o tym mogę zapewnić a wkrótce, jak mówiłam - będziemy publikować nasze raporty finansowe na stronach internetowych. Poradnia utrzymuje się w takim kształcie głównie dlatego, że znajdujemy od 10 do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie poza poradnią - w naszej, indywidualnej pracy szkoleniowej. To oznacza, że terapeuta, który od pon-pt pracuje w poradni na sob-ndz musi wyjechać na szkolenia. Dajemy z siebie wszystko. To, co jeszcze możemy - nie jako terapeuci ale w tym wypadku jako przedstawiciele samej Fundacji to szukać dodatkowych źródeł finansowania, jeżeli okazuje się, że to, co zrobiliśmy dotąd to za mało. Tu nie chodzi o to, że chcemy mniej pracować. Nie. Pracujemy dużo i na pewno nadal tak pozostanie. Chodzi o to, żebyśmy mogli pracować wogóle, żeby długi nie narastały i żebyśmy znaleźli te brakujące 20% budżetu, które jest niezbędne dla "utrzymania poradni na rynku". Nie błagamy o pomoc na blogach podopiecznych. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Pani Agnieszce, że zechciała się zaangażować osobiście w szukanie pomocy dla Fundacji. To nie jest żadna ukartowana akcja piarowska. Któregoś dnia dostałam maila z informacją, żeby wejść na blog Frania, bo jego mama pisze o nas. Weszłam. Zobaczyłam wątpliwości komentujących - uważam, że warto rozmawiać i rozmawiam. To wszystko :-) Pozdrawiam serdecznie, Joanna Ławicka, prezes Fundacji

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję