niedziela, 13 stycznia 2013

Nie wiem jaki tytuł dać

Sprzęt dla cioci na powrót do domu.
Narazie Franiowa korona
W piątek wieczorem miałam w planie rozsiąść się wygodnie w fotelu i oczekując na przyjazd siostry popełnić wpis na blogu. 
Nawet usiąść nie zdążyłam.
Około godziny 20 dostałam telefon od szwagra z informacją, że siostra miała wypadek na autostradzie.
Jakies 40 km od nas. 
Policjant powiedział tylko, że auto do kasacji i czekają na ERkę. 

Za nami dwa bardzo bardzo nerwowe dni. 
Dziś już wiemy, że będzie dobrze.
Dzięki Bogu.


Nie pojmuję tylko, jak to możliwe, że na autostradzie płatnej dopuszczono do utworzenia się na długości około pięciuset metrów trzech oblodzonych odcinków! Pierwszy udało się siostrze przejechać. Rozbiła sie na drugim. Na trzecim stała policja i "zamykała" wypadek rodziny z dzieckiem. Po Ewie na tym pierwszym odcinku dachowało auto. Gdzie były piaskarki??? Dlaczego po tym pierwszym wypadku nie wstrzymano ruchu do przyjazdu solarek?? 
Dobrze, że auta jechały za siostrą w dośc dużej odległości i zdołały wyhamować. Kierowcy wysiadający z tych aut przewracali się jak na lodowisku. Policjant, który podbiegł do siostry z tego pierwszego wypadku, około 150 metrów przed wypadkiem Ewy, po drodze także przewrócił się na lodzie.
Tego nie zrozumiem mimo najszczerszych chęci.

Post, który chciałam popełnić w piątek, napiszę. Ino musimy jeszcze trochę dojść do siebie, co moze chwile potrwać zważywszy, że jakiś wirus złośliwy nas dopadł. 
Ale o Wielkiej Orkiestrze pamiętamy! 

Teraz koniec już, bo trza rosołek nastawić.

Spokojnej i zdrowej niedzieli.

30 komentarzy:

  1. ło matko... ależ mnie ciarki przeszły
    no i wielkie ufff, że będzie dobrze

    uściski dla siostry (i dla Was jak zawsze też)

    PS. u mnie już dawno nastawiony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że siostra z tego wyjdzie! Blisko mojego miasta przy autostradzie jest nieogrodzony las i na drogę wchodzą zwierzęta...strach jechać...polskie drogi są w tragicznym stanie. Dziura na dziurze a zimą lód, lód i jeszcze raz lód. A pieniądze z podatków znikają nie wiadomo gdzie...no nic. Buziaki przesyłam i zdrowia dla was wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  3. Te nasze drogi to drogi śmierci.
    Współczuje, tyle nerwów...tyle stresu.
    Życzenia zdrowia dla Was Obu.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Tak się cieszę, że jednak będzie dobrze...
    U Nas w Szczecinie w piątek była masakra. Ani jednej piaskarki a moja mama półgodzinny odcinek powrotu do domu pokonywała prawie 5 godzin bo jedno wielkie lodowisko.
    Wszystkie piaskarki najpierw ogarniają autostrady i drogi krajowe i ekspresowe ale widać że nieskutecznie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Toż to skandal!!!
    Dobrze że z siostrą wszystko ok.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety w Polsce mamy takie drogi.
    Jak zwykle powiedzą zima ich zaskoczyła i nie byli przygotowani na takie opady śniegu.
    Będzie dobrze z Pani Siostrą.

    Jak tam Franiu
    Franiu byłeś już na sankach bo pewnie u was śnieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja , drogi mamy fatalne ,że strach jeździć o każdej porze roku a co dopiero jak śnieg spadnie...szkoda gadać ...a zima znowu zaskoczyła drogowców!!!!!

      Buziaki dla Franulka i dla Was.
      Już powoli wyłażę z choróbska - chyba?

      Usuń
    2. Danusiu, dobrze by było, żebys wreszcie wyzdrowiała.
      Kciuki trzymam za to z całych sił
      :*

      Usuń
    3. Panie Waldemarze, wczoraj Francik był chwilke na sniegu, niestety do jazdy na sankach nie daje się przekonać szkrabik mały.

      Usuń
  7. Moi faceci dziś w podróży i..jak zawsze się denerwuję, to teraz zaczęłam jeszcze mocniej.
    Jeszcze 5 godzin stresu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo zdrówka dla siostry :)
    Ściskamy Wielkoorkiestrowo :)
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety u nas to już tak jest, że zima w styczniu zaskakuje... Drogi mamy takie, że strach po nich latem jeździć a co dopiero zimą, ale za to fotoradary mamy najnowocześniejsze... Szkoda gadać.
    Pozdrawiam i wszystkim życzę dużo zdrówka, odpędzajcie gadzinowate wirusy:)
    Karolka

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Wam bardzo.
    Na TVN24 na pasku przed chwilą podali komunikat, że opolski odcinek autostrady A4 jest zamkniety z powodu wypadku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to mi ciśnienie podniosłaś..

      Usuń
    2. Daj znać, gdy Twoi faceci dojadą, proszę

      Usuń
  11. Trzymam kciuki.Za Was i za Siorke.Nie zazdroszcze nerwowki.Kiedys mialam podobna sytuacje tylko,ze ja bylam 2 tysiace kilometrow od domu.Myslalam,ze oszalaje!Na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że weekend minął Wam w miarę spokojnie:* pozdrawiam ciepło:**

    OdpowiedzUsuń
  13. Ufff, mowilam, ze bedzie dobrze! O platnych autostradach w Polsce nie bede sie wypowiadac, bo szkoda moich nerwow:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolejny kop od losu...ile jeszcze? Trzymaj się Agusiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee Justyna, palec Boży, bo to cud, ze siostra zyje i ze nic naprawdę poważniego się nie stało.
      Odezwij się na maila, co u Was. Jak badania małego championa:*

      Usuń
  15. Najważniejsze że siostra cała i nic nie zagraża jej życiu. Pozdrawiam ciepło Was wszystkich a siostrze życzę by szybko wróciła do równowagi.

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż, nie tylko w Polsce tak bywa. Pamiętam jazdę po austriackiej autostradzie w łańcuchach i spanie w korku stojących na autostradzie samochodów od 23 do szóstej rano z małymi dziećmi na pokładzie. Zima ma swoje prawa i czasem jest silniejsza. Ale jak to dobrze,ze tak się skończyło. Ucałowania Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. Aga trzymam kciuki za siostrę, usciski

    OdpowiedzUsuń
  18. jeju, straszne to.. DOBRZE, że z Siostrą alles gut..

    Martyna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Najważniejsze, że siostrze nic poważnego się nie stało. Ale wyobrażam sobie co przeżyliście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze raz bardzo bardzo Wam wszystkim dziekuję za troskę o moją siostrę.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciary przeszły cholerne. Zdrowia dla siostry i spokoju w tym roku.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję